Do niespodzianki doszło w drugim sobotnim meczu eliminacji Euro 2012. Faworyzowana reprezentacja Litwy jedynie zremisowała na własnym boisku z zajmującym ostatnie miejsce Liechtensteinem.
Obie drużyny już przed meczem miały jedynie iluzoryczne szanse na awans do polsko-ukraińskiego czempionatu. Litwini chcieli jednak niewątpliwie dobrze zaprezentować się przed własną publicznością, a skazywany na porażkę Liechtenstein liczył na sprawienie niespodzianki w meczu z teoretycznie słabszym rywalem. Gospodarze od samego początku ruszyli do zdecydowanego ataku. Sześć minut po pierwszym gwizdku arbitra szansę miał Cesnauskis, lecz jego uderzenie obronił Jehle. Niecelnie strzelali natomiast Panka i Mikoliunas. W 24. minucie spotkania odpowiedział Liechtenstein, ale po strzale Buechela dobrze interweniował Karcemarskas. W końcówce pierwszej połowy szansę zmarnował jeszcze Danilevicius i na przerwę piłkarze obu drużyn zeszli przy rezultacie bezbramkowym.
Na drugą część spotkania oba zespoły wyszły z jedną zmianą w składzie. Cztery minuty po wznowieniu gry wprowadzony na murawę Labukas miał już pierwszą okazję do uszczęśliwienia kibiców gości, lecz nie trafił w światło bramki. Gra się zaostrzyła, arbiter z Norwegii co chwila odgwizdywał kolejne rzuty wolne, a obrońcy obu drużyn często wychodzili bardzo wysoko, łapiąc napastników rywali na pozycjach spalonych. W 64. minucie golkiper Liechtensteinu dobrze interweniował po uderzeniu Danileviciusa. Pod koniec drugiego kwadransa drugiej części gry gospodarze zostali znacząco osłabieni. Za faul na Buechelu z boiska wyleciał Cesnauskis. Mimo to Litwini w dalszym ciągu zaciekle atakowali, jednak w końcówce kolejnymi świetnymi interwencjami popisywał się Jehle, który najwyższą koncentrację musiał zachować aż do samego końca spotkania. Ostatecznie nie dał się pokonać i to głównie dzięki niemu Liechtenstein zdobył czwarty punkt w tych eliminacjach. Litwa ma obecnie jedno oczko więcej.









