Robert Lewandowski jako jedyny napastnik reprezentacji Polski miał wczoraj bardzo trudną przeprawę. Chociaż gola nie zdobył, to może być zadowolony ze swojego występu, gdyż nie dawał chwili wytchnienia rosyjskiej obronie. Sam piłkarz przyznał jednak, że było to trudne spotkanie dla Polaków.
Rosjanie objęli w meczu prowadzenie po stałym fragmencie gry, kiedy to Andriej Arszawin znalazł w polu karnym Ałana Dzagojewa, a ten strzałem głową zdobył trzecią bramkę na mistrzostwach. Bramkę wyrównującą zdobył po ładnej akcji i pięknym strzale Kuba Błaszczykowski.
Robert jako jedyny wysunięty napastnik musiał sobie radzić w pojedynkę z obroną Rosjan.
— Nauczyłem się czegoś nowego. Nie było łatwo grać przeciw czterem, pięciu obrońcom. Sądzę, że włożyliśmy wiele sił w to spotkanie i fizycznie wyglądaliśmy dużo lepiej niż w meczu z Grekami. Rosjanie mieli z nami wiele problemów i myślę, że nie inaczej będzie w starciu z Czechami — przyznał „Lewy”.
— Jeśli będę miał odpowiednie wsparcie w partnerach z drużyny, wtedy łatwiej będzie stwarzać kolejne sytuacje. Musimy zagrać spokojnie, ale i z wielkim sercem przeciw Czechom. Naszym celem jest awans z grupy. Mamy dwa punkty i jeśli wygramy w ostatnim spotkaniu, to będziemy w kolejnej fazie turnieju.
Na trybunach Stadionu Narodowego był m.in. Roman Abramowicz, właściciel Chelsea, oraz menedżerowie i dyrektorzy europejskich drużyn, którzy na pewno przyglądali się grze Roberta Lewandowskiego. Sam piłkarz przyznał, że ten fakt nie miał wpływu na jego postawę na boisku. Do takiej sytuacji przywykł bowiem w meczach Bundesligi, gdzie na trybunach na każdym spotkaniu pojawiają się skauci oraz menedżerowie innych drużyn.










