Wraz ze zbliżającą się konfrontacją derbową w Manchesterze w ramach Pucharu Anglii rośnie również temperatura podgrzewana wypowiedziami aktorów tego widowiska. Obrońca City, Joleon Lescott, przyznał, że nie Liverpool, a oni będą teraz największym rywalem United.
„Noisy neighbours”, czyli „głośni sąsiedzi” lub „hałaśliwi sąsiedzi” – te słynne słowa, które wypowiedział przed dwoma laty trener Manchesteru United, Alex Ferguson, wobec sąsiedniego klubu, powróciły znów na tapetę za sprawą wywiadu Joleona Lescotta.
Obrońa „The Citizens” przyznał, że United już żałuje tych lekceważących słów. – Określenie „hałaśliwi sąsiedzi” traktujemy teraz z przymrużeniem oka. Na początku jednak odebraliśmy to jako wyraz braku szacunku. Teraz oni zaczęli ich żałować, bo udowodniliśmy, iż jesteśmy dobrą i stabilną ekipą – stwierdził Lescott.
Anglik przyznał również, że bolesny był fakt traktowania ich jako mniej istotnego przeciwnika w porównaniu do rywalizacji z Liverpoolem. – Trudno jest im to przyznać. Lubią mówić, że mecz z Liverpoolem jest najważniejszy, a nas traktować jako mniejszy klub. Jestem pewien, że jak wygramy ligę, to ludzie zmienią o nas zdanie. Już teraz o wiele więcej kibiców traktuje nas bardziej serio – powiedział Lescott i dodał, że pomimo różnych kolei losu w historii, to do nich będzie należała przyszłość: – Oczywiście, patrząc na historię, to Liverpool jest istotniejszy. Jednak teraz i w przyszłości myślę, że to Manchester City będzie największym rywalem United do tytułu.
Mecz 1/32 finału FA Cup pomiędzy City a United odbędzie się już jutro o godzinie 14 na Etihad Stadium.










