Orest Lenczyk skomentował na zimno możliwości rywala Śląska Wrocław, Rapidu Bukareszt. Nestor polskich szkoleniowców uważa, że liga rumuńska stoi na wyższym poziomie niż bułgarska.
– Spekulacje, czy Rapid to dla nas dobry rywal czy zły, po poprzednich meczach nie mają sensu. Nie mamy za dobrych wspomnień z konfrontacji z drużynami rumuńskimi. Tamtejsza piłka poziomem zbliżona jest do poziomu ligi bułgarskiej, z której przedstawicielem zmierzyliśmy się w poprzedniej rundzie eliminacyjnej do Ligi Europejskiej. Wydaje mi się nawet, że Rumunia pod tym względem piłki ligowej stoi odrobinę wyżej niż Bułgaria – mówił Lenczyk.
Do poprzednich spotkań sztab szkoleniowy Śląska przygotował się bez zarzutu. Zarówno Dundee, jak i Lokomotiw było oglądane w akcji na żywo. Tak będzie i tym razem.
– W najbliższym czasie zaczniemy przygotowania do meczu z Rapidem. Będziemy chcieli obejrzeć poprzednie pojedynki tej drużyny, a w przyszły weekend jeden z naszych trenerów wyjedzie do Ploesti, by obserwować naszego rywala na żywo – zdradził szkoleniowiec Śląska.
A co martwi Oresta Lenczyka?
– Szkoda, że po raz kolejny pierwszy mecz musimy zagrać na własnym boisku. Jako trener wolałbym mieć wreszcie sytuację odwrotną. Przecież losy awansu rozstrzygają się zwykle w rewanżach. Pod tym względem czujemy się trochę jak ubodzy krewni, którzy muszą ustąpić miejsca lepszym czy bogatszym – powiedział popularny „Oro Profesoro”.










