Piłkarze Śląska Wrocław po raz kolejny zawiedli swoich kibiców, przegrywając w meczu ćwierćfinału Pucharu Polski z Arką Gdynia. W pomeczowych wypowiedziach trener wicelidera ekstraklasy bronił siebie i swoich podopiecznych, podając jako główne argumenty trudne losowanie czy braki kadrowe.
Trener Orest Lenczyk po spotkaniu z Arką Gdynia nie miał powodów do zadowolenia, jednak mimo porażki z pierwszoligowcem nie krytykował swoich podopiecznych. Szkoleniowiec Śląska wolał poskarżyć się na los, który wskazał I-ligową Arkę Gdynia, choć mógł przydzielić zespoły z niższych klas rozgrywkowych.

− Już po losowaniu wiedzieliśmy, że mogliśmy trafić lepiej, przykładowo na Ruch Zdzieszowice czy Gryf Wejherowo. Arka bardzo chciała wygrać, a my mieć na tyle korzystny wynik, by we Wrocławiu przechylić szalę zwycięstwa w dwumeczu na swoją korzyść. Nasza sytuacja jest trudna, bo nie strzeliliśmy bramki. Nie mam zamiaru ganić zawodników, ponieważ grali na tyle, na ile Arka im dzisiaj pozwoliła. Pozostaje mi żałować, że nie dowieźliśmy wyniku 0:1 do końca. Puchary rządzą się swoimi prawami. Bardzo chcemy grać w półfinale, dlatego choć rewanż będzie na pewno bardzo trudny, uważam, że możemy w nim osiągnąć korzystny wynik – powiedział Orest Lenczyk po meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski.
Trener Śląska Wrocław tłumaczył też, że słaba forma wynika z problemów kadrowych. Problemy w defensywie powodują, że Orest Lenczyk obawia się nawet meczu z jedną z najsłabszych drużyn ekstraklasy, Cracovią Kraków.
− Co się dzieje ze Śląskiem? Trzeci stoper wylatuje z boiska przed czasem i obrona mi się rozpada, a rywale to wykorzystują. Teraz gramy z Cracovią i mnie wcale nie jest do śmiechu, bo nie uważam tego zespołu za najsłabszą drużynę w lidze. Potem jest rewanż z Arką i uważam, że w tych meczach jest szansa ruszyć, bo na razie zostaliśmy w blokach.











