W meczu półfinałowym Pucharu Polski Legia Warszawa pokonała w Gdańsku tamtejszą Lechię 1:0. Zwycięską bramkę strzelił w końcowych minutach Michał Kucharczyk. Wynik nie odzwierciedla sytuacji na boisku, gdyż przez większość czasu to gdańszczanie prezentowali się lepiej.
Mecz w Gdańsku budził spore zainteresowanie wśród kibiców. W końcu stawką był finał Pucharu Polski, a między sobą walczyły dwie drużyny, które obecnie znajdują się w czubie tabeli Ekstraklasy. Jednak początek spotkania rozczarował. Oba zespoły grały ostrożnie, choć więcej inicjatywy wykazywali gospodarze. Legioniści sprawiali wrażenie wolniejszych oraz mniej zdeterminowanych. Na pierwszy rzut oka to gdańszczanom zależało na awansie, a podopieczni Macieja Skorży wydawali się pogodzeni z tym, co przyniesie los.

Szczęście nie dopisywało jednak lechistom. Zabrakło go Lukjanovsowi, który w 16. minucie uderzył tuż obok słupka bramki strzeżonej przez Wojciecha Skabę, oraz Dawidowskiemu, który w doskonałej sytuacji nie zdołał przyjąć piłki. W jednej sytuacji podopiecznym Tomasza Kafarskiego przeszkodził również sędzia, bo w momencie, kiedy Dawidowski otrzymał doskonałe podanie ze środka pola, dopatrzył się spalonego, choć powtórki pokazały, że nic takiego nie miało miejsca. Legia odpowiedziała jedynie groźnym strzałem Radovicia, po którym piłka o kilka centymetrów minęła prawy słupek bramki Małkowskiego.
Początek drugiej połowy również nie zachwycił. Obie drużyny walczyły w środkowej strefie boiska, lecz im bliżej było do bramki, tym mniej dokładne były zagrania piłkarzy obu drużyn. Ta niemoc spowodowała, że gra się zaostrzyła. W okolicach 60. minuty oglądaliśmy sporo nieczystych zagrań, lecz sędzia oszczędził zawodników i nie zdecydował się na pokazanie żółtego kartoniku.
W 76. minucie legioniści stworzyli sobie dobrą sytuację. Po błędzie defensywy gospodarzy wyśmienitą sytuację miał Michal Hubnik, lecz czeski napastnik zamiast zapytać Małkowskiego, w który róg uderzyć, i spokojnie wykonać egzekucję posłał piłkę Panu Bogu w okno. Nie minęła minuta, a podopieczni Macieja Skorży mieli kolejną doskonałą okazję na otwarcie wyniku, jednak Michał Kucharczyk przegrał pojedynek jeden na jednego z Małkowskim. Po chwili raz jeszcze błysnął wprowadzony kilka minut wcześniej Kucharczyk. Reprezentant Polski popisał się indywidualną akcją, którą zakończył strzałem, ale interwencja Luki Vucko uchroniła gdańszczan przed utratą bramki. W 88. minucie sprawdziło się powiedzenie do trzech razy sztuka. Kucharczyk otrzymał dobre podanie na pograniczu pola karnego, łatwo uwolnił się spod opieki Deleu i pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce bramki strzeżonej przez Małkowskiego.










