Mimo że w Anglii pojawiają się głosy o spadku rangi FA Cup, to dzisiejszy dzień pokazał, że nie można na tych rozgrywkach stawiać krzyżyka. Dziś na Old Trafford było wszystko, czego kibice oczekują po spotkaniach pucharowych, a piękna bramka Beckforda dała sensacyjne zwycięstwo Leeds United nad wielkim Manchesterem United.
W pierwszej połowie tylko jedna drużyna grała świetny, efektowny futbol nacechowany błyskawicznymi wymianami podań na dwa kontakty oraz odznaczający się solidną defensywą. Ku zdziwieniu wszystkich zgromadzonych na wypełnionym Old Trafford, także ośmiu tysięcy kibiców gości, był to zespół Leeds United. Sir Alex Ferguson po raz 99. z rzędu nie wystawił w kolejnym meczu takiego samego składu i to mogło spowodować bezbarwną grę większości zawodników United. Aktywny był Obertan, dużo walczył Rooney, ale po raz kolejny anonimowy był Berbatov, a środkowi pomocnicy Manchesteru wcale nie pomagali swoim kolegom.
W 19. minucie Johnny Howson z Leeds posłał wyśmienite, prawie 60-metrowe, dokładne podanie do Jermaine Beckforda, który zgubił Wesa Browna i pokonał wychodzącego z bramki Kuszczaka. To, że ta bramka nie była efektem przypadku, pokazały kolejne minuty, w których goście mogli podwyższyć wynik, ale zmarnowali swoje okazje. Manchester starał się odpowiedzieć, jednak gdy już piłka po uderzeniu Rooneya zmierzała do bramki, to w ostatniej chwili zdołał ją wybić obrońca.
W drugiej połowie mecz się zaostrzył, a reprymenda szkoleniowca gospodarzy pozytywnie wpłynęła na grę United. Niestety dla kibiców z Manchesteru, ta poprawa pozwoliła tylko i wyłącznie na stwarzanie sobie kolejnych okazji do zdobycia wyrównującej bramki, a nie ich wykorzystywania. Ambitni goście z Leeds, głośno wspierani przez swoich kibiców, starali się kontrować ofensywnie nastawiony zespół MU, ale bez większego efektu. Sir Alex Ferguson próbował wesprzeć nieskutecznych napastników i wpuścił na boisko Ryana Giggsa, Valencię oraz Owena. Zmiany jednak pomogły bardziej… gościom, którzy widząc luki w obronie Manchesteru, odważniej zaatakowali i gdyby nie kilka desperackich interwencji Evansa oraz Kuszczaka, powiększyliby swoją przewagę.
W 80. minucie Robert Snodgrass z rzutu wolnego trafił idealnie w spojenie słupka z poprzeczką, a chwilę wcześniej po raz kolejny Beckford mógł pokonać stojącego w bramce Polaka. Ostatnie minuty spotkania prawie cały stadion obserwował na stojąco, a dramaturgia tego pojedynku z pewnością rozgrzała kibiców obu drużyn mimo mroźnego dnia w Manchesterze. Pięć minut doliczonego czasu gry przeciągało się w nieskończoność, a co chwila w polu karnym Ankergren dokonywał w bramce cudów, by uchronić swój zespół przed stratą gola.
Udało mu się, Manchester United sensacyjnie, pierwszy raz od ponad 20 lat, odpadł z Pucharu Anglii już na samym starcie, a sir Alex Ferguson będzie wściekły, że jego piłkarze skompromitowali się w meczu z trzecioligowcem. Fenomenalna postawa Leeds United w tym meczu dała kibicom nadzieję, że powrót na boiska Premier League w ciągu dwóch lat jest jak najbardziej realny.










