Lechia Gdańsk drugi raz w tym sezonie zdołała pokonać Wisłę Kraków i coraz śmielej patrzy na podium ligowe. Tym razem katem „Białej Gwiazdy” okazali się Flavio Paixao i Żarko Udovicić. Serb dobił rywala już w doliczonym czasie gry. Dzięki tej wygranej Lechia traci zaledwie trzy punkty do nierównego ostatnio Rakowa Częstochowa i możemy się spodziewać ciekawych następnych kolejek.
Kibice mogli mieć spore nadzieje, że potyczka Lechii Gdańsk z Wisłą Kraków będzie jedną z najciekawszych w 21. kolejce ekstraklasy. Nad morzem spotkały się bowiem dwie drużyny, które od pięciu ligowych spotkań są niepokonane. Na dodatek po obu stronach na ławce zasiadły dwie bardzo ciekawe osobowości, które do bólu chcą wpajać jeden system gry.
Najwięcej oczywiście mówi się o stylu Wisły. Słynny gegenpressing już na dobre wszedł w słowniczek naszej ligi i to naprawdę powoduje, że „Biała Gwiazda” potrafi momentami cieszyć oczy swoją postawą. Na przedmeczowej konferencji swoim świetnym przygotowaniem do tematu zaimponował trener Piotr Stokowiec. Opiekun gdańszczan w pewnym momencie pokazał książkę dotyczącą gegenpressingu i tiki-taki, a następnie opowiedział o stylu swojego zespołu. To miał być lek na nastawienie rywala w sobotnim spotkaniu.
– Jeden z naszych trenerów słuchał podcastu, w którym padło określenie: „sin duda”. Czyli z hiszpańskiego – bez wątpliwości, zdecydowanie. Właśnie tak zagraliśmy cztery ostatnie mecze. Sin duda. Zobaczymy, która szkoła, niemiecka czy hiszpańska, będzie górą tym razem.
Trener Peter Hyballa mimo kilku osłabień przed tym meczem nie tracił dobrego samopoczucia i wierzył w kolejne dobre spotkanie. Gdy dowiedział się, że Wisła nie wygrała w Gdańsku od 2012 roku, stwierdził, że nie jest przesądny – ale skoro taka zła passa tyle trwa, to głęboko wierzył w przerwanie klątwy „Piratów z Karaibów”.
Zmiany tylko w drużynie gości
Wydawało się, że w Lechii dojdzie do roszad po zremisowanym spotkaniu w Bielsku. Do kadry meczowej wrócili Kenny Saief i Karol Fila, którzy z reguły mogą liczyć na znalezienie się w wyjściowej jedenastce. Finalnie jednak trener Stokowiec postanowił pozostawić ich na ławce. Na mecz z Wisłą wyszła zatem identyczna jedenastka jak w poprzednim spotkaniu. Najbardziej w tym wszystkim zastanawia sytuacja Mario Malocy. Chorwat niedawno został przywrócony do pierwszej drużyny i z racji różnych problemów kadrowych zadomowił się na środku defensywy.
W drużynie Wisły Kraków pewne było to, że na szpicy nie zagra pauzujący Felicio Brown Forbes, który ujrzał głupią żółtą kartkę po zakończeniu ostatniego spotkania. Do grona niegrających dołączył także Kazach Żukow, a nadal do pełni sił nie wrócił Jakub Błaszczykowski. Na szpicy tym razem swoją szansę musiał zatem otrzymać 21-latek Żan Medved. Pozytywem był jednak szybki powrót do pełni dyspozycji stopera, Urosa Radakovicia, dzięki czemu formacja defensywna mogła być ustawiona bardziej optymalnie. Na prawą stronę mógł wrócić Łukasz Burliga, a na lewą – Maciej Sadlok.











