Dziś był szczególny dzień dla polskich kibiców. Wszystko dlatego, że o awans do III rundy eliminacji do Ligi Konferencji Europy walczyły aż cztery drużyny z ekstraklasy. Obok Rakowa Częstochowa, Lecha Poznań i Pogoni Szczecin swój mecz rewanżowy rozgrywała u siebie Lechia Gdańsk.
Trzeba powiedzieć, że pierwszy mecz Lechii Gdańsk z Rapidem Wiedeń, który odbył się 21 lipca, przerósł oczekiwania kibiców. Choć Austriacy przeważali, polska ekipa wcale nie prezentowała się źle i finalnie po ciekawym spotkaniu wyciągnęła z trudnego terenu z lepszym na papierze przeciwnikiem wynik 0:0. Nastroje w stolicy Trójmiasta były niezbyt pozytywne tuż po samym losowaniu. W końcu musieli stanąć naprzeciw drużynie, która w europejskich pucharach jest stałym bywalcem. To potwierdziło się w całym dwumeczu, gdyż rywale pokonali ich 2:1 w rewanżu…
Kibice > klub
Zanim część piłkarska, warto skupić się na kibicach, którzy nie zawiedli. Przed meczem wspólnie zorganizowali genialną akcję #TrzyDychyNaLechię, pod którą potem podpiął się sam klub. Miała ona za zadanie zrzeszyć na stadionie podczas meczu z Rapidem Wiedeń jak największą liczbę fanów. To się nie do końca udało, gdyż klub zgłosił imprezę masową na jedynie 28 tys. uczestników. Czy mimo to doping dopisał? Jak najbardziej!
Lechia Gdańsk nie bała się zaatakować
Siłę kibiców było nie tylko słychać, ale również widać od pierwszych minut w postawie zmotywowanych do ataku piłkarzy. Lechia Gdańsk podeszła do meczu zupełnie inaczej niż tydzień wcześniej. Wtedy było widać, że 0:0 polska drużyna brała w ciemno. Tu myślenie było zupełnie inne. Austriacy mogli być wręcz zaskoczeni aż tak nagłą zmianą ich oponentów. Z wycofanej i dość biernej gry w końcu wyszli do przeciwnika wysoko i agresywnie. Tam było murowanie, u siebie już atak. Weszli w wymianę ciosów, co początkowo wyglądało całkiem nieźle. Ba, ich postawa była lepsza z minuty na minutę – przynajmniej na połowie rywala.
W defensywie nieco gorzej…
Lechia Gdańsk weszła w wymianę ciosów i wiadomo było, że opcje są dwie. Albo strzeli Lechia, albo bramkę zdobędzie Rapid Wiedeń. Niestety stało się to drugie. Gdańszczanie dobrze weszli w mecz, natomiast nie da się wygrać, jeżeli defensywa dosłownie nie istnieje. Piłkarze czwartej drużyny ekstraklasy poprzedniego sezonu zostawiali przeciwnikom zbyt dużo miejsca. Szkoda również akcji, w których gdańszczanie odpuszczali. To niestety działo się z czasem coraz częściej i częściej.











