Pojedynek Górnika Zabrze z Lechią Gdańsk zapowiadał się najciekawiej z wszystkich spotkań 1/16 Pucharu Polski. Wicelider Ekstraklasy na własnym stadionie podejmował zespół, z którym zmierzy się także w następnej kolejce ligi polskiej. Jednak tym razem gdańszczanie utarli nosa czternastokrotnym mistrzom Polski, zwyciężając 2:0.
Pierwsi do ataku ruszyli goście. Ładny rajd przeprowadził Paweł Nowak, chwilę później groźnie strzelał też Buval, ale nic z tego nie wynikało. Po dziesięciu minutach inicjatywę przejęli zabrzanie. Po akcjach Świątka i Pietrzaka Górnik mógł objąć prowadzenia, lecz obu piłkarzom zabrakło zimnej krwi. Odpowiedź zawodników Lechii była druzgocąca. Do prostopadłego podania doskonale wyszedł Abdou Razack Traore, który ze spokojem przelobował golkipera i umieścił piłkę w siatce, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.

Górnik szybko chciał doprowadzić do wyrównania. Po strzale Pietrzaka, Paweł Kapsa miał duże problemy z opanowaniem piłki. Z bliskiej odległości uderzał Świątek, ładnym strzałem popisał się również Przybylski, lecz efektu bramkowego nie było. W 26. minucie jeszcze raz z dobrej strony pokazał się Pietrzak. Strzał młodego pomocnika zza pola karnego pewnie obronił jednak Kapsa.
Końcówka pierwszej połowy należała do zabrzan, lecz to goście zdołali strzelić bramkę. Szczęśliwym strzelcem był Bedi Buval, który uderzeniem z 12 metrów nie dał szans zabrzańskiemu golkiperowi na udaną interwencję.
W drugiej połowie widać było sportową złość w poczynaniach podopiecznych Adama Nawałki. Efekty mogły przyjść bardzo szybko, lecz dzisiaj szczęście nie było po stronie gospodarzy. W doskonałej sytuacji znalazł się Adrian Świątek, napastnik Górnika zrobił wszystko tak ,jak powinien – delikatnie przerzucił bramkarza, lecz piłka o centymetry minęła słupek bramki Kapsy.
Zabrzanie dominowali na boisku, a najbliżej strzelenia bramki był Mariusz Magiera. Obrońca gospodarzy popisał się znakomitym strzałem z rzutu wolnego, lecz piłka znów minimalnie minęła słupek bramki Lechii. Kilka chwil później raz jeszcze Magiera sprytnym strzałem próbował zaskoczyć golkipera przyjezdnych, lecz ten był dzisiaj w bardzo dobrej formie i po raz kolejny nie dał się zaskoczyć. Znakomitą sytuację w ostatnich sekundach miał też młody Szymon Sobczak, ale bramka gdańszczan była dzisiaj jak zaczarowana. W efekcie to właśnie Pawła Kapsę można wskazać jako bohatera spotkania, w którym Lechia zwyciężyła z Górnikiem Zabrze 2:0.











