Lech Poznań tydzień temu skompromitował się na Islandii i przegrał w fatalnym stylu z Vikingurem Reykjavik. Początek zmagań ligowych także rozpoczął od falstartu. Dopiero w czwartej kolejce ekstraklasy Lech zdobył punkt w meczu z Zagłębiem Lubin. Trener John van den Brom ma twardy orzech to zgryzienia przed rewanżem z mistrzem Islandii.Lech Poznań w niczym nie przypomina drużyny, która wygrała ligę w poprzednim sezonie. W zasadzie wpadka goni wpadkę, i to nie tylko na boisku, lecz także poza nim. Większość kibiców w Poznaniu ma poczucie, że historia może zatoczyć koło i Lech może powtórzyć rok 2014 i sensacyjne odpadnięcie z Stjarnarem – zespołem z Islandii.
Lech Poznań i jego demony
Spójrzmy na wynik pierwszego spotkania. Od razu wracają obrazy z przeszłości, ponieważ pierwszy mecz z Vikingurem zakończył się identycznym wynikiem jak ten ze Stjarnarem lata temu. Styl i forma zespołu są także na podobnym poziomie co wtedy. Lech Poznań w 2014 roku zagrał fatalnie z Islandczykami i zasłużenie przegrał 0:1. Rewanż na Bułgarskiej wyglądał już zdecydowanie lepiej. To „Kolejorz” dyktował warunki gry i miał kontrolę nad meczem. Więcej atakował, więcej strzelał i więcej grał w piłkę. Tylko co z tego, skoro tylko zremisował i zakończył udział w europejskich pucharach. Dla poznaniaków była to kompromitacja, ponieważ Stjarnan w Poznaniu wyglądał, jakby przyjechał po jak najniższy wymiar kary. Mimo to Islandczycy osiągnęli dobry rezultat – teraz ich koledzy będą chcieli to powtórzyć. Demony przeszłości wracają, ale „Kolejorz” będzie robił wszystko, żeby odzyskać twarz i awansować dalej.
Vikingur potrafi strzelać i grać z lepszymi
Vikingur Reykjavik jako mistrz Islandii swoją przygodę z europejskimi pucharami rozpoczął od rundy wstępnej Ligi Mistrzów. Tam zdemolował dobrze znaną polskim kibicom Levadię Tallin aż 6:1. W dalszym etapie poradził sobie po wyrównanym meczu z mistrzem Andory – Interem Escaldes. W pierwszej rundzie Islandczycy nie mieli szczęścia w losowaniu i trafili na Malmo FF. Ku zdziwieniu obserwatorów Vikingur postawił piekielnie trudne warunki Szwedom i dwumecz przegrał minimalnie, jednym golem. Warto zaznaczyć, że te potyczki zakończyły się wynikiem 6:5 dla Malmo FF – w konsekwencji „Wikingowie” spadli do Ligi Konferencji Europy.
W pierwszych spotkaniach w nowych rozgrywkach Islandczycy mierzyli się z drużyną The New Saints. W Walii padł bezbramkowy remis, jednak u siebie Vikingur odniósł zwycięstwo 2:0 i to on awansował do trzeciej rundy eliminacji. Tam Islandczycy trafili na Lecha – wszyscy już znamy pierwszy rozdział tej historii. „Wikingowie” postarają się uprzykrzyć życie Lechowi. Przede wszystkim nastawią się na obronę wyniku i grę z kontrataku. Jednak, o czym przekonało się Malmo FF, potrafią zaskoczyć – Lech musi mieć to na uwadze, tym bardziej że jest w słabszej formie.











