Lech Poznań – jedyny reprezentant ekstraklasy w Europie


Dudelange – Lech Poznań 1:1

25 sierpnia 2022 Lech Poznań – jedyny reprezentant ekstraklasy w Europie

Mistrz Polski tylko zremisował z F91 Dudelange po słabym meczu, jednak to wystarczyło, aby awansować do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy jako pierwszy klub z Polski – poznaniacy obronili przewagę z pierwszego spotkania. Dla Lecha może to być ogromna szansa, ale i „pocałunek śmierci”. Drużynę trapią liczne kontuzje i problemy na rynku transferowym.


Udostępnij na Udostępnij na

Lech Poznań fatalny w pierwszej połowie

Pierwszą połowę spotkania w Luksemburgu można śmiało porównać do mitologii stworzenia świata. Na początku był chaos i z niego miało coś powstać. Na to liczył także Lech, że z chaosu zrodzi się dla niego coś dobrego. „Kolejorz” na boisku był tak nieudolny, jak na rynku transferowym. F91 Dudelange od początku mocno zaatakowało, pokazując, że chce odrobić straty z Poznania. Gra jednych i drugich była jednak bardzo… chaotyczna. Dopiero w połowie pierwszej części meczu Amaral fantastycznie przyspieszył grę, a Joel Pereira wyłożył perfekcyjną piłkę Mikaelowi Ishakowi – ten jednak zmarnował stuprocentową okazję. Szwed mógł tym golem ostudzić zapędy Luksemburczyków, ale nie trafił w piłkę.

Lech Poznań w spotkaniu pokazywał to, co od początku rozgrywek, czyli bardzo słabą grę. W 32 minucie przed kolejną kompromitacją uratowała go chorągiewka arbitra liniowego. To napędziło F91 i ku uciesze swoich kibiców Luksemburczycy zdobyli gola na 1:0. Strzał z dystansu oddał Mehdi Kirch, a piłka po rykoszecie Pingota wpadła do bramki Bednarka. Coraz cieplej robiło się lechitom i widać było to w poczynaniach boiskowych, a Dudelange grało swoje. Kilka minut później Flip Bednarek popisał się fenomenalną interwencją, ratując Lecha przed tragedią.

Lech Poznań lepszy w drugiej połowie

Przerwa dodała Lechowi więcej chęci do gry. Z pewnością John van den Brom przeprowadził poważną rozmowę z piłkarzami i zachęcił ich do ataku. Momentem zmieniającym oblicze meczu było wejście na boisko Giorgiego Tsitaishvilego za bezbarwnego Kristoffera Veldego. Już chwilę później Gruzin oddał piłkę Joelowi Pereirze, a ten potężnym strzałem zdobył gola i spokój dla swojej drużyny. Warto dodać, że dla Portugalczyka był to pierwszy gol w zawodowej karierze (170 spotkań). Pozostała część spotkania wyglądała jak lwia część meczu. Dużo chaotycznej gry i tylko kilka składnych akcji przyjezdnych. Mistrzowie Luksemburga próbowali raz po raz zagrażać bramce strzeżonej przez Filipa Bednarka. Jednak robili to na tyle nieudolnie, że nie było z tego kolejnej bramki. Pod koniec spotkania można było odnieść wrażenie, że oba zespoły odpuściły. Dudelange w głowie miało, że już nie odrobi strat, i ataki znacznie zmalały. Lech natomiast wiedział, że już jest w grupie Ligi Konferencji Europy, i nie miał zamiaru się nadwyrężać.

Szpital w Lechu się powiększa, czas na transfery?

Jednak kiepski wynik to nie jedyne zmartwienie trenera Johna van den Broma. Z kontuzją boisko opuścił Mikael Ishak, czyli czołowy napastnik i kapitan obecnych mistrzów Polski. Do końca okienka transferowego coraz mniej czasu, a Lech jest bardzo pasywny. W działaniach blokuje go limit obcokrajowców w zespole. Kilka godzin temu nie udało się zakontraktować Damiana Kądziora, a wcześniej Michała Helika. Lech, jeśli nie chce powtórzyć błędów swoich i Legii Warszawa, musi rozpocząć ofensywę transferową. Do Poznania musi trafić minimum dwóch piłkarzy, którzy z miejsca będą realnym wzmocnieniem i podniosą stan rywalizacji o pierwszy skład. Tego na pewno chcieliby kibice, ale co zrobi zarząd mistrzów Polski, to druga sprawa.

Mistrz Polski powinien grać w europejskich pucharach, to dobre dla polskiej piłki. Klub nie rozwinie się, występując tylko w ekstraklasie. Do tego potrzebna jest choćby Liga Konferencji. Nawet tutaj można trafić na mocne drużyny z Europy i się z nimi sprawdzić. To także pieniądze i to niemałe. Ich wartość trzeba wycenić, jednak po inwestycjach w zespół i podjęciu się osiągnięcia celu sportowego. Jako kluby musimy zacząć wychodzić z zaścianka Europy, bo historia pokazuje, że w piłkę potrafimy grać. Najgorzej wystartować i utrzymać rytm pucharów i ligi. Do tego potrzebna jest szeroka kadra, a nie wszyscy chcą to zrozumieć. Lechowi wypada życzyć powodzenia i godnego reprezentowania Polski na arenie europejskiej.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze