Wielkimi krokami zbliża się 19. kolejka Ekstraklasy. W ten weekend czeka nas naprawdę wiele ciekawych meczów. Oprócz Wielkich Derbów Śląska, o których piszemy w osobnym tekście, rywalizować będą ze sobą chociażby Lech Poznań z Jagiellonią Białystok czy Śląsk Wrocław z Lechią Gdańsk.
Dwa mecze przyjaźni
W meczu, który zainauguruje 19. kolejkę Ekstraklasy, zmierzą się Arka Gdynia z Zagłębiem Lubin. W poprzedniej kolejce gdynianie dzięki dwóm trafieniom swojego lewego obrońcy – Emila Nolla – wywieźli z trudnego terenu w Zabrzu jeden punkt. Jeśli jednak zespół Dariusza Pasieki myśli o utrzymaniu się w najwyższej klasie rozgrywkowej, musi zacząć zdobywać również komplet punktów. Jest jednak pewne, że Zagłębie tanio skóry nie sprzeda i na pewno możemy spodziewać się bardzo wyrównanego pojedynku. Pod wodzą nowego trenera – Jana Urbana – „Miedziowi” wbili gwóźdź do trumny Theo Bosa i jego współpracowników. Po bramce Michała Stasiaka – najlepszego obecnie strzelca w rundzie jesiennej w ekipie z Lubina – zespół z Dolnego Śląska wygrał 1:0.
Dawid Plizga ma poprowadzić Zagłębie do zwycięstwa nad Arką (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
Na pewno w ekipie z Pomorza nie zagrają dwaj piłkarze, którzy w swoim dorobku mają największą liczbę goli w całej drużynie. Mowa tutaj o wspomnianym już wcześniej Emilu Nollu oraz Tadasie Labukasie, którzy otrzymali po czwartej żółtej kartce. W Zagłębiu natomiast wszyscy piłkarze są zdolni do gry. Warto zauważyć, że na trybunach stadionu w Gdyni będziemy mieli do czynienia ze zdrowym dopingiem zarówno dla jednej, jak i drugiej drużyny. Oczywiście wszystko przez to, że oba kluby są zaprzyjaźnione i możliwość spotkania się na meczu swoich drużyn jest dla kibiców powodem do ogromnej satysfakcji.
Kolejny mecz przyjaźni i – co ciekawe – po raz kolejny występować będą w nim drużyny z Dolnego Śląska oraz Pomorza. Arka z Zagłębiem zagrają na północy, natomiast Śląsk Wrocław z Lechią Gdańsk na południu Polski. Podopieczni Tomasza Kafarskiego są w bardzo dobrych nastrojach po awansie do półfinału Pucharu Polski. W ćwierćfinale zdołali oni wyeliminować Jagiellonię Białystok. Co więcej, są jak do tej pory jedyną drużyną, która w tym sezonie potrafiła wygrać ligową potyczkę z piłkarzami Michała Probierza. Śląsk również ma się czym pochwalić. 11 kolejnych meczów bez porażki, w tym ostatnia wygrana z Legią Warszawa na wyjeździe, robi wrażenie. We Wrocławiu panuje bardzo dobra atmosfera i wszyscy mają nadzieję na podtrzymanie jej.
Trener Orest Lenczyk na przedmeczowej konferencji prasowej powiedział, że kilku jego zawodników narzeka na urazy, które mogą ich wykluczyć z rywalizacji z Lechią. Mowa tutaj o Dariuszu Sztylce, Krzysztofie Wołczku, Amiru Spahiciu czy Remigiuszu Jezierskim. Szkoleniowiec wrocławian nie traci jednak nadziei i zaznacza, że rywal może być zmęczony grą na dwóch frontach.
Piłkarze Śląska mają powody do radości – nie przegrali od 11 meczów i chcą podtrzymać dobrą passę w meczach z Lechią (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
– W sobotę przychodzi nam grać z drużyną, która w tych rozgrywkach nie zawodzi. Dokonano tam transferów, dzięki którym drużyna zyskała na jakości. Lechia to zespół, który chce trzymać dwie sroki za ogon, bo Puchar Polski jest dla gdańszczan nadal sprawą otwartą, a tabela tak się układa, że zajęcie przez nich miejsca dającego przepustkę do Europy jest także możliwe. Jeżeli ktoś tej drużynie może zaszkodzić, to najbliższy tego jest właśnie Śląsk Wrocław – zaznaczył Lenczyk.
Faktycznie, problemem Lechii może wydawać się częstotliwość rozgrywanych meczów. Co więcej, przypomnijmy, że lechiści w odstępie kilku dni pokonali bardzo dużo kilometrów autokarem. Trasa Gdańsk – Białystok – Wrocław – Gdańsk na pewno odbije się na zmęczeniu piłkarzy znad morza, jeśli nie w tym, to w kolejnym meczu. Wydaje się więc, że mimo tych kontuzji, to piłkarze z Wrocławia mają większą szansę na zwycięstwo.
Ciekawie w Poznaniu
Bardzo ciekawym pojedynkiem jest niewątpliwie konfrontacja pomiędzy Lechem Poznań i Jagiellonią Białystok. Obie drużyny w tym sezonie aspirują do gry w europejskich pucharach. Na razie zarówno „Kolejorz”, jak i „Jaga” nie prezentują formy, jaka panuje na zagranicznych stadionach. W ostatniej kolejce podopieczni Jose Marii Bakero przegrali z czerwoną latarnią ligi – Cracovią – 1:0. Fakt, krakowianie rozegrali chyba najlepsze jak do tej pory spotkanie w tym sezonie, ale nie zmienia to faktu, że mistrzowie Polski powinni zdobyć chociażby jeden punkt. W obecnej chwil Lech zajmuje miejsce w samym środku w ligowej tabeli, tracąc do pierwszej Wisły 11 punktów, ale jeśli popatrzymy niżej, to właśnie Cracovia traci do poznaniaków 12 oczek. Wydaje się więc, że w tym sezonie Lech jest typowym ligowym średniakiem.
Bardzo ciekawie zapowiada się pojedynek Lecha z Jagiellonią (fot. Maciej Gilewski / jagiellonia.pl)
Wszystko jednak ma się zmienić po meczu z Jagiellonią. Od tej pory zespół ma piąć się w górę tabeli i zaprezentować potencjał, jaki w nim drzemie. Gdyby jednak to się nie udało, w zanadrzu pozostaje jeszcze Puchar Polski, w którym „Kolejorz” jest już w półfinale. Pewne jest, że białostoczanie nie obronią tego tytułu, gdyż w środę odpadli z Lechią Gdańsk. Teraz trzeba się skupić już tylko na lidze i pokazać, że forma z rundy jesiennej to nie przypadek.
Zapowiada się naprawdę bardzo ciekawy mecz. W poprzedniej konfrontacji pomiędzy dwoma zespołami na wschodzie Polski lepsi okazali się gospodarze, wygrywając 2:0. Bramki strzelali wtedy rozpoczynający często mecze z ławki rezerwowych Tomasz Frankowski oraz Kamil Grosicki, który obecnie trafia do siatki rywali w lidze tureckiej. W składzie Lecha na pewno nie zobaczymy Grzegorza Wojtkowiaka oraz Tomasza Bandrowskiego, którzy od dłuższego czasu zmagają się z kontuzjami. W szeregach „Jagi” zabraknie Marcina Burkhardta, który nabawił się kontuzji mięśnia uda w ligowym meczu z Lechią, Macieja Makuszewskiego, a także Bartłomieja Grzelaka.
Na innych boiskach…
Euzebiusz Smolarek w Młodej Ekstraklasie. Ta wiadomość chyba najczęściej była komentowana w tym tygodniu, jeśli chodzi o zespół Polonii Warszawa. Według rzecznika „Czarnych Koszul”, taką decyzję podjął nowy szkoleniowiec zespołu – Piotr Stokowiec. Ma to być w pewnym rodzaju kara dla byłego reprezentanta Polski za brak formy oraz brak zaangażowania podczas treningów. Kibice we wczesne sobotnie popołudnie nie zobaczą więc na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej w Warszawie „Ebiego” w meczu przeciwko Widzewowi Łódź. W pierwszym spotkaniu obu ekip padł bezbramkowy rezultat. Na przedmeczowych treningach drużyny ze stolicy osobno trenowali Bruno Couthino Martins, Andreu Guerao Mayoral oraz Radek Mynar, nie wiadomo więc, czy wystąpią oni w sobotniej konfrontacji. Z szeregów Widzewa nie dobiegają informacje o kontuzjach czy absencjach. Obie drużyny w ostatniej kolejce przegrały swoje mecze. Polonia z Zagłębiem Lubin 0:1, natomiast Widzew z Wisłą Kraków 0:2.
Euzebiusza Smolarka na pewno nie zobaczymy w meczu z Widzewem (fot. Leszek Wasilewski /Igol.pl)
Wygrana Cracovii z Lechem dodała troszeczkę wiary krakowianom, że utrzymanie się w lidze jest możliwe. Teraz przyszła kolej na Koronę Kielce, która w tej rundzie nie zasmakowała jeszcze wygranej, przez co oddaliła się od strefy medalowej na cztery punkty. Trener Sasal na konferencji przedmeczowej prosił kibiców i miejscowych dziennikarzy o cierpliwość. Według szkoleniowca „Złocisto-krwistych”, przyjdzie taki moment, że kielczanie zaczną zgarniać komplet punktów. Wszyscy w drużynie chcą tego już w meczu przy ulicy Kałuży w Krakowie. Jak będzie? Początek starcia w sobotę o godzinie 19:15.
Niedzielną serią spotkań otworzy pojedynek PGE GKS-u Bełchatów z Legią Warszawa. W ligowej tabeli oba zespoły dzieli zaledwie sześć pozycji i pięć punktów przewagi na korzyść stołecznego klubu. Bełchatowianie, podobnie jak Korona, również nie mają najlepszego startu w tej rundzie. Po trzech meczach zdołali zainkasować zaledwie dwa punkty, przez co spadli aż na dziewiątą pozycję. Legia natomiast ma za sobą wygrany mecz w Pucharze Polski z Ruchem i na pewno wszyscy w klubie zapomnieli już o porażce ze Śląskiem Wrocław. Mecz ten będzie na pewno bardzo ważnym wydarzeniem dla Janusza Gola, który jeszcze kilka miesięcy temu reprezentował barwy klubu z Bełchatowa, a teraz przyodziewa trykot Legii Warszawa. Czy będzie miał okazję przypomnieć się dawnym kibicom? Początek meczu w niedzielę o godzinie 14:45.
Ostatni pojedynek 19. kolejki rozegrany zostanie na stadionie w Bytomiu, gdzie miejscowa Polonia zmierzy się z liderem Ekstraklasy, Wisłą Kraków. Wydaje się, że ten mecz może wygrać tylko jedna drużyna i na pewno nie są nią gospodarze. Piłka nożna jest jednak tak wspaniałą dyscypliną sportową, że wszystko jest możliwe. Pokazała to chociażby środowa konfrontacja podopiecznych Maaskanta z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Po 90 minutach na świetlnej tablicy widniał wynik 2:2 i to pierwszoligowcy awansowali do dalszej rundy rozgrywek Pucharu Polski. Piłkarze Roberta Góralczyka nie są więc z góry skazani na pożarcie, tym bardziej że w ostatnim spotkaniu z Koroną Kielce pokazali charakter. Mecz rozpocznie się w niedzielę o godzinie 17:15.
Wszystkie mecze 19. kolejki Ekstraklasy:
piątek, 17:45 Arka Gdynia – Śląska Wrocław piątek, 20:00 Ruch Chorzów – Górnik Zabrze sobota, 14:45 Polonia Warszawa – Widzew Łódź sobota, 17:00 Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk sobota, 18:15 Lech Poznań – Jagiellonia Białystok sobota, 19:15 Cracovia – Korona Kielce niedziela 14:45 PGE GKS Bełchatów – Legia Warszawa niedziela 17:15 Polonia Bytom – Wisła Kraków
Zapowiedź meczu Ruch Chorzów – Górnik Zabrze dostępna Tutaj
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Wielkimi krokami zbliża się 19. kolejka Ekstraklasy. W ten weekend czeka nas naprawdę wiele ciekawych meczów. Oprócz Wielkich Derbów Śląska, o których piszemy w osobnym tekście, rywalizować będą ze sobą chociażby Lech Poznań z Jagiellonią Białystok czy Śląsk Wrocław z Lechią Gdańsk.
Dwa mecze przyjaźni
W meczu, który zainauguruje 19. kolejkę Ekstraklasy, zmierzą się Arka Gdynia z Zagłębiem Lubin. W poprzedniej kolejce gdynianie dzięki dwóm trafieniom swojego lewego obrońcy – Emila Nolla – wywieźli z trudnego terenu w Zabrzu jeden punkt. Jeśli jednak zespół Dariusza Pasieki myśli o utrzymaniu się w najwyższej klasie rozgrywkowej, musi zacząć zdobywać również komplet punktów. Jest jednak pewne, że Zagłębie tanio skóry nie sprzeda i na pewno możemy spodziewać się bardzo wyrównanego pojedynku. Pod wodzą nowego trenera – Jana Urbana – „Miedziowi” wbili gwóźdź do trumny Theo Bosa i jego współpracowników. Po bramce Michała Stasiaka – najlepszego obecnie strzelca w rundzie jesiennej w ekipie z Lubina – zespół z Dolnego Śląska wygrał 1:0.
Dawid Plizga ma poprowadzić Zagłębie do zwycięstwa nad Arką (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
Na pewno w ekipie z Pomorza nie zagrają dwaj piłkarze, którzy w swoim dorobku mają największą liczbę goli w całej drużynie. Mowa tutaj o wspomnianym już wcześniej Emilu Nollu oraz Tadasie Labukasie, którzy otrzymali po czwartej żółtej kartce. W Zagłębiu natomiast wszyscy piłkarze są zdolni do gry. Warto zauważyć, że na trybunach stadionu w Gdyni będziemy mieli do czynienia ze zdrowym dopingiem zarówno dla jednej, jak i drugiej drużyny. Oczywiście wszystko przez to, że oba kluby są zaprzyjaźnione i możliwość spotkania się na meczu swoich drużyn jest dla kibiców powodem do ogromnej satysfakcji.
Kolejny mecz przyjaźni i – co ciekawe – po raz kolejny występować będą w nim drużyny z Dolnego Śląska oraz Pomorza. Arka z Zagłębiem zagrają na północy, natomiast Śląsk Wrocław z Lechią Gdańsk na południu Polski. Podopieczni Tomasza Kafarskiego są w bardzo dobrych nastrojach po awansie do półfinału Pucharu Polski. W ćwierćfinale zdołali oni wyeliminować Jagiellonię Białystok. Co więcej, są jak do tej pory jedyną drużyną, która w tym sezonie potrafiła wygrać ligową potyczkę z piłkarzami Michała Probierza. Śląsk również ma się czym pochwalić. 11 kolejnych meczów bez porażki, w tym ostatnia wygrana z Legią Warszawa na wyjeździe, robi wrażenie. We Wrocławiu panuje bardzo dobra atmosfera i wszyscy mają nadzieję na podtrzymanie jej.
Trener Orest Lenczyk na przedmeczowej konferencji prasowej powiedział, że kilku jego zawodników narzeka na urazy, które mogą ich wykluczyć z rywalizacji z Lechią. Mowa tutaj o Dariuszu Sztylce, Krzysztofie Wołczku, Amiru Spahiciu czy Remigiuszu Jezierskim. Szkoleniowiec wrocławian nie traci jednak nadziei i zaznacza, że rywal może być zmęczony grą na dwóch frontach.
Piłkarze Śląska mają powody do radości – nie przegrali od 11 meczów i chcą podtrzymać dobrą passę w meczach z Lechią (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
– W sobotę przychodzi nam grać z drużyną, która w tych rozgrywkach nie zawodzi. Dokonano tam transferów, dzięki którym drużyna zyskała na jakości. Lechia to zespół, który chce trzymać dwie sroki za ogon, bo Puchar Polski jest dla gdańszczan nadal sprawą otwartą, a tabela tak się układa, że zajęcie przez nich miejsca dającego przepustkę do Europy jest także możliwe. Jeżeli ktoś tej drużynie może zaszkodzić, to najbliższy tego jest właśnie Śląsk Wrocław – zaznaczył Lenczyk.
Faktycznie, problemem Lechii może wydawać się częstotliwość rozgrywanych meczów. Co więcej, przypomnijmy, że lechiści w odstępie kilku dni pokonali bardzo dużo kilometrów autokarem. Trasa Gdańsk – Białystok – Wrocław – Gdańsk na pewno odbije się na zmęczeniu piłkarzy znad morza, jeśli nie w tym, to w kolejnym meczu. Wydaje się więc, że mimo tych kontuzji, to piłkarze z Wrocławia mają większą szansę na zwycięstwo.
Ciekawie w Poznaniu
Bardzo ciekawym pojedynkiem jest niewątpliwie konfrontacja pomiędzy Lechem Poznań i Jagiellonią Białystok. Obie drużyny w tym sezonie aspirują do gry w europejskich pucharach. Na razie zarówno „Kolejorz”, jak i „Jaga” nie prezentują formy, jaka panuje na zagranicznych stadionach. W ostatniej kolejce podopieczni Jose Marii Bakero przegrali z czerwoną latarnią ligi – Cracovią – 1:0. Fakt, krakowianie rozegrali chyba najlepsze jak do tej pory spotkanie w tym sezonie, ale nie zmienia to faktu, że mistrzowie Polski powinni zdobyć chociażby jeden punkt. W obecnej chwil Lech zajmuje miejsce w samym środku w ligowej tabeli, tracąc do pierwszej Wisły 11 punktów, ale jeśli popatrzymy niżej, to właśnie Cracovia traci do poznaniaków 12 oczek. Wydaje się więc, że w tym sezonie Lech jest typowym ligowym średniakiem.
Bardzo ciekawie zapowiada się pojedynek Lecha z Jagiellonią (fot. Maciej Gilewski / jagiellonia.pl)
Wszystko jednak ma się zmienić po meczu z Jagiellonią. Od tej pory zespół ma piąć się w górę tabeli i zaprezentować potencjał, jaki w nim drzemie. Gdyby jednak to się nie udało, w zanadrzu pozostaje jeszcze Puchar Polski, w którym „Kolejorz” jest już w półfinale. Pewne jest, że białostoczanie nie obronią tego tytułu, gdyż w środę odpadli z Lechią Gdańsk. Teraz trzeba się skupić już tylko na lidze i pokazać, że forma z rundy jesiennej to nie przypadek.
Zapowiada się naprawdę bardzo ciekawy mecz. W poprzedniej konfrontacji pomiędzy dwoma zespołami na wschodzie Polski lepsi okazali się gospodarze, wygrywając 2:0. Bramki strzelali wtedy rozpoczynający często mecze z ławki rezerwowych Tomasz Frankowski oraz Kamil Grosicki, który obecnie trafia do siatki rywali w lidze tureckiej. W składzie Lecha na pewno nie zobaczymy Grzegorza Wojtkowiaka oraz Tomasza Bandrowskiego, którzy od dłuższego czasu zmagają się z kontuzjami. W szeregach „Jagi” zabraknie Marcina Burkhardta, który nabawił się kontuzji mięśnia uda w ligowym meczu z Lechią, Macieja Makuszewskiego, a także Bartłomieja Grzelaka.
Na innych boiskach…
Euzebiusz Smolarek w Młodej Ekstraklasie. Ta wiadomość chyba najczęściej była komentowana w tym tygodniu, jeśli chodzi o zespół Polonii Warszawa. Według rzecznika „Czarnych Koszul”, taką decyzję podjął nowy szkoleniowiec zespołu – Piotr Stokowiec. Ma to być w pewnym rodzaju kara dla byłego reprezentanta Polski za brak formy oraz brak zaangażowania podczas treningów. Kibice we wczesne sobotnie popołudnie nie zobaczą więc na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej w Warszawie „Ebiego” w meczu przeciwko Widzewowi Łódź. W pierwszym spotkaniu obu ekip padł bezbramkowy rezultat. Na przedmeczowych treningach drużyny ze stolicy osobno trenowali Bruno Couthino Martins, Andreu Guerao Mayoral oraz Radek Mynar, nie wiadomo więc, czy wystąpią oni w sobotniej konfrontacji. Z szeregów Widzewa nie dobiegają informacje o kontuzjach czy absencjach. Obie drużyny w ostatniej kolejce przegrały swoje mecze. Polonia z Zagłębiem Lubin 0:1, natomiast Widzew z Wisłą Kraków 0:2.
Euzebiusza Smolarka na pewno nie zobaczymy w meczu z Widzewem (fot. Leszek Wasilewski /Igol.pl)
Wygrana Cracovii z Lechem dodała troszeczkę wiary krakowianom, że utrzymanie się w lidze jest możliwe. Teraz przyszła kolej na Koronę Kielce, która w tej rundzie nie zasmakowała jeszcze wygranej, przez co oddaliła się od strefy medalowej na cztery punkty. Trener Sasal na konferencji przedmeczowej prosił kibiców i miejscowych dziennikarzy o cierpliwość. Według szkoleniowca „Złocisto-krwistych”, przyjdzie taki moment, że kielczanie zaczną zgarniać komplet punktów. Wszyscy w drużynie chcą tego już w meczu przy ulicy Kałuży w Krakowie. Jak będzie? Początek starcia w sobotę o godzinie 19:15.
Niedzielną serią spotkań otworzy pojedynek PGE GKS-u Bełchatów z Legią Warszawa. W ligowej tabeli oba zespoły dzieli zaledwie sześć pozycji i pięć punktów przewagi na korzyść stołecznego klubu. Bełchatowianie, podobnie jak Korona, również nie mają najlepszego startu w tej rundzie. Po trzech meczach zdołali zainkasować zaledwie dwa punkty, przez co spadli aż na dziewiątą pozycję. Legia natomiast ma za sobą wygrany mecz w Pucharze Polski z Ruchem i na pewno wszyscy w klubie zapomnieli już o porażce ze Śląskiem Wrocław. Mecz ten będzie na pewno bardzo ważnym wydarzeniem dla Janusza Gola, który jeszcze kilka miesięcy temu reprezentował barwy klubu z Bełchatowa, a teraz przyodziewa trykot Legii Warszawa. Czy będzie miał okazję przypomnieć się dawnym kibicom? Początek meczu w niedzielę o godzinie 14:45.
Ostatni pojedynek 19. kolejki rozegrany zostanie na stadionie w Bytomiu, gdzie miejscowa Polonia zmierzy się z liderem Ekstraklasy, Wisłą Kraków. Wydaje się, że ten mecz może wygrać tylko jedna drużyna i na pewno nie są nią gospodarze. Piłka nożna jest jednak tak wspaniałą dyscypliną sportową, że wszystko jest możliwe. Pokazała to chociażby środowa konfrontacja podopiecznych Maaskanta z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Po 90 minutach na świetlnej tablicy widniał wynik 2:2 i to pierwszoligowcy awansowali do dalszej rundy rozgrywek Pucharu Polski. Piłkarze Roberta Góralczyka nie są więc z góry skazani na pożarcie, tym bardziej że w ostatnim spotkaniu z Koroną Kielce pokazali charakter. Mecz rozpocznie się w niedzielę o godzinie 17:15.
Wszystkie mecze 19. kolejki Ekstraklasy:
piątek, 17:45 Arka Gdynia – Śląska Wrocław piątek, 20:00 Ruch Chorzów – Górnik Zabrze sobota, 14:45 Polonia Warszawa – Widzew Łódź sobota, 17:00 Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk sobota, 18:15 Lech Poznań – Jagiellonia Białystok sobota, 19:15 Cracovia – Korona Kielce niedziela 14:45 PGE GKS Bełchatów – Legia Warszawa niedziela 17:15 Polonia Bytom – Wisła Kraków
Zapowiedź meczu Ruch Chorzów – Górnik Zabrze dostępna Tutaj