Dwie polskie drużyny powalczą w czwartkowy wieczór o dobry wynik w pierwszym spotkaniu III rundy eliminacyjnej Ligi Europy. „Kolejorz” jedzie do Wilna na pojedynek z Zalgirisem, z kolei wrocławianie podejmą Club Brugge.

Starcia ligowe z zeszłego weekendu pokazały, że trenerzy naszych pucharowiczów dali nieco odpocząć zawodnikom przed meczami w Lidze Europy. Wystawienie drugiego garnituru (a raczej nieudolnie zacerowanego tego pierwszego) odbiło się na wynikach i Lecha, i Śląska. Podopieczni Stanislava Levy’ego przegrali z Jagiellonią 2:3, choć w 52. minucie było już 0:3. Wejście Mili i Paixao rozruszało grę wrocławian, ale nie na tyle, by mogli zdobyć choćby jeden punkt. Tego samego dnia, choć nieco później, spotkanie rozgrywał Lech, do którego przyjechała Cracovia. Poznanianie długo męczyli się z krakowską drużyną, a pierwszy celny strzał oddali dopiero pod koniec drugiej połowy. Wprowadzony po przerwie Ubiparip dał prowadzenie, ale mecz ostatecznie zakończył się remisem, bo tuż przed końcowym gwizdkiem kuriozalną bramkę zdobył Ntizabonkiza.

Jeżeli chodzi o rywala „Kolejorza” – Zalgiris to absolutnie numer jeden na Litwie. W 18 meczach tego sezonu zgromadził 47 punktów, 15-krotnie zwyciężając, dwa razy remisując i tylko w jednym spotkaniu schodząc z boiska pokonanym. W drużynie z Wilna nie brak polskich akcentów – kluczowym zawodnikiem jest Kamil Biliński (notabene: były gracz Śląska), który w tej edycji LE strzelił już trzy gole, natomiast Andrius Skerla to były gracz Korony i Jagiellonii, a obecnie grający asystent. Z kolei trenerem Zalgirisu jest Polak, który w przeszłości był szkoleniowcem m.in. Widzewa Łódź – Marek Zub. Oto, jak ocenia on szanse obu zespołów w nadchodzącym spotkaniu: – W pojedynkach pucharowych duże znaczenie ma czas, w jakim spotykają się dwa zespoły. Lech jest na początku sezonu i dopiero w trakcie organizowania drużyny, ma dwóch, trzech zawodników nie do końca wkomponowanych w zespół. Przychodzi mu grać przeciwko nam. My mamy zespół ukształtowany, mamy optymalną grupę zawodników, a w drużynie jest bardzo dobra atmosfera. Gdy pytacie mnie o to, jakie mamy szanse na awans, odpowiadam, że według mnie Lech ma tych szans 30%. O tym, na ile słowa polskiego szkoleniowca na obczyźnie okażą się trafne, przekonamy się już podczas pierwszego pojedynku, który rozpocznie się o godzinie 18:30 na starym stadionie Vetry Wilno.












