Zakończyły się już wszystkie spotkania IV rundy eliminacji do fazy grupowej Ligi Europy. Wieczorem oprócz Śląska Wrocław rywalizowały także inne ekipy ze Starego Kontynentu. Do niespodzianek doszło w Chorwacji, a także we Włoszech.
HNK Rijeka – VFB Stuttgart 2:1

Z pewnością nie o takim wyniku marzył klub z Bundesligi, który uległ na wyjeździe z HNK Rijeka. Wydawało się, że podopieczni Bruno Labbadii wykorzystają swoją przewagę na boisku i zdołają wygrać w Chorwacji co najmniej jedną bramką. Jednakże było inaczej. Pierwszy gol padł dopiero tuż przed rozpoczęciem ostatniego kwadransa gry. Strzelcem bramki w 74. minucie był Leon Benko. Lecz to nie był koniec, ponieważ w 87. minucie gospodarze znaleźli się w jeszcze lepszej sytuacji, podwyższając prowadzenie dzięki Zoranowi Kvrziciowi. Na całe szczęście dla gości chwilę potem udało się strzelić bramkę na obcym terenie. Rozmiary porażki zmniejszył Vedad Ibisević.
Udinese – Slovan Liberec 1:3
W tym przypadku można mówić o sensacji. Goście z Czech wywieźli ze Stadio Friuli niespodziewane zwycięstwo. W 16. minucie wynik przełamał Serhij Rybalka. Włoska ekipa od razu ruszyła do odrabiania strat i udało się wyrównać na dziesięć minut przed przerwą po strzale Gabriela Silvy. Lecz w drugiej połowie nieoczekiwanie trafiali już tylko goście. Najpierw parę chwil po rozpoczęciu drugiej części gry trafienie zanotował Dzon Delarge, a w 83. minucie rezultat ustalił Ondrej Ksunir. Warto odnotować, że 63 minuty na boisku spędził Polak, Piotr Zieliński. Szanse na awans dla klubu z Serie A zmniejszyły się do minimum.
Waregem – APOEL Nikozja 1:1

Gospodarzom z Belgii nie udało się odnieść zwycięstwa, choć w 21. minucie wyszli na prowadzenie po golu Juniora Malandy. Widowisko stało na wyrównanym poziomie i mogło się wszystko wydarzyć, jeżeli chodzi o gole. No i wydarzyło się, ale dopiero w końcówce pojedynku. Cypryjskiej drużynie udało się wyrównać w 88. minucie po tym, jak futbolówkę do siatki wpakował Nektarios Alexandrou.
Grasshoppers – Fiorentina 1:2
Ten mecz miał swojego faworyta i był nim klub z Włoch. Na boisku zostało to udowodnione w 13. minucie meczu, kiedy na prowadzenie wyszli goście dzięki trafieniu Juana Cuardado. Podopieczni Vincenzo Montelli dalej mieli przewagę, lecz bramkę strzelili tym razem w drugiej połowie, już w pierwszych jej sekundach. W 46. minucie do bramki rywala trafił nowo sprowadzony tego lata Mario Gomez. Szwajcarscy gospodarze potrafili odpowiedzieć jedną bramką w 64. minucie. To Anatole Ngamukol starał się poderwać swój zespół do walki, lecz później wynik się już nie zmienił.











