Gruzja pokonana! Reprezentacja Polski stanęła na wysokości zadania i odprawiła z kwitkiem podopiecznych trenera Temura Kecbaja. Może styl gry nie zachwycał, ale kibice nie mogą mieć powodów do narzekań, gdyż Polacy kilka razy popisali się świetnymi akcjami. Po jednej z nich padła zwycięska bramka autorstwa Jakuba Błaszczykowskiego.
Mecz towarzyski z Gruzją miał być kolejnym sprawdzianem kadry Smudy. Selekcjoner postawił na zawodników, którzy w jego przekonaniu obecnie są najlepsi. Jego vis a vis, Temur Kecbaja, również postanowił poważnie potraktować to spotkanie. Zdecydował oprzeć skład na weteranach takich jak Kakha Kaładze czy Lewan Kobiaszwili. Kibice zgromadzeni na Dialog Arenie od momentu wejścia obu ekip rozpoczęli gorący doping. Po hymnie narodowym Gruzji rozległy się brawa, a przy polskim – co już jest tradycją – fani odśpiewali „Mazurka Dąbrowskiego” wraz z piłkarzami.

Od pierwszych minut Polacy źle weszli w rolę gospodarza. Pierwsze sytuacje bramkowe niespodziewanie zaczęli stwarzać Gruzini. Już w 2. minucie do sytuacji sam na sam ze Szczęsnym doszedł Dwaliszwili. Bramkarz Arsenalu odważnie rzucił się pod nogi napastnika, a ten padł niczym rażony piorunem. Sędzia Szandor słusznie nie wskazał na jedenasty metr. W 9. minucie goście mieli rzut wolny z około 17 metrów. Do piłki podszedł Kobiaszwili, ale skończyło się na strachu, gdyż gracz Herthy trafił wprost w mur. Podopieczni trenera Kecbaja pierwszy celny strzał oddali w 12. minucie. Uderzał Kankawa, ale wprost w ręce Szczęsnego. Kilka minut później znów to goście postraszyli. Jednakże z powstałego zamieszania w polu karnym obronną ręką wyszedł Arkadiusz Głowacki do spółki z Wojciechem Szczęsnym.
Przez pierwsze 20 minut Polacy byli pogrążeni w marazmie. Na szczęście po tym czasie „Biało-czerwoni” odżyli. Ożywcza okazała się nieuznana bramka strzelona przez Roberta Lewandowskiego. Tu trzeba zaznaczyć, że sędzia przy tej sytuacji zachował się bezbłędnie. Podopieczni Franciszka Smudy zaczęli grać z większym animuszem. Akcje ofensywne wreszcie były dynamiczniejsze. W 24. minucie przy narożniku pola karnego piłkę na klatce piersiowej zgasił Mierzejewski. Gracz Trabzonsporu wykonał prosty zwód i oddał strzał na bramkę. Piłka poszybowała jednak minimalnie ponad poprzeczką.
Po chwili Gruzini odpowiedzieli silnym uderzeniem z dystansu. Piłka nie zmierzała w światło bramki, lecz Szczęsny postanowił kontrolować jej lot. Kilka minut później na Dialog Arenie mogła zapaść grobowa cisza. Błąd popełnił środek polskiej obrony i w sytuacji oko w oko ze Szczęsnym stanął Targamadze. Bramkarz Arsenalu popisał się świetnym refleksem. Riposta Polaków była doskonała. W 35. minucie genialną, dwójkową akcję przeprowadzili gracze Borussii Dortmund. Błaszczykowski podał do Lewandowskiego, a ten mu błyskawicznie oddał piłkę. Kuba technicznym uderzeniem nie dał szans Lorii. Do końca pierwszej połowy wynik utrzymał się, gdyż ani jedni, ani drudzy szczególnie nie kwapili się do jego zmiany.












