Mistrzostwa świata zbliżają się wielkimi krokami. Aby uatrakcyjnić sobie czas dzielący nas od tej imprezy, eksperci, dziennikarze oraz kibice snują prognozy. Pytanie główne brzmi: Kto sięgnie po Puchar Świata?. Na dobrą sprawę nikt nie jest w stanie dziś na nie odpowiedzieć, ale analizując sytuację poszczególnych drużyn, śledząc historię, można wytypować ewentualnego mistrza świata.
Anglia, Brazylia, Hiszpania, Argentyna, Niemcy, Włochy, Holandia. Co cztery lata te nacje stawiane są w gronie faworytów do sięgnięcia po puchar. I rzeczywiście w ostatecznym rozrachunku wychodzi na to, że tak się dzieje. Jednak Hiszpania oraz Holendia są traktowane jako drużyny z półki „grają pięknie jak nigdy, odpadają jak zawsze”. Jednak w tym roku może to się zmienić. Obecnie drużyna z Półwyspu Iberyjskiego dysponuje najbardziej wyrównaną i najlepszą kadrą spośród wszystkich zespołów świata. Aktualni mistrzowie Europy przyjadą na mundial jeszcze mocniejsi niż cztery lata temu. Dojrzali Fabregas, Torres, Villa, pojawiły się nowe twarze, jak Capdevilla, Pique czy David Silva. Zespół okrzepł pod względem taktycznym. Drużyna dojrzewała w sposób naturalny i przez wiele lat ogrywała się ze sobą aż doszła do niemal perfekcji. Wszystkie pozycje zostały zbalansowane w taki sposób, że teraz trudno wskazać najsłabszą formację. Oglądanie grającej reprezentacji Hiszpanii to czysta przyjemność. Niebanalna technika, finezja, szybkie tempo, mnogość bramek. Co może zatrzymać „La Furia Roja”?

Problem numer jeden to kontuzje czołowych zawodników. Do pełni sił nie doszli jeszcze Fernando Torres oraz Cesc Fabregas, a Xavi i Iniesta pod koniec sezonu narzekali na urazy. O ile występ dwóch rozgrywających Barcelony jest niemal pewny, to hiszpańscy kibice do dziś nie otrzymali jednoznacznej odpowiedzi na temat graczy z Premiership. Ich brak może wpłynąć nie tylko na poziom gry, ale głównie na morale zespołu. Drugą przeszkodą dla reprezentacji Hiszpanii jest FIFA, a właściwie organizowane przez nią turnieje. Na mistrzostwach świata „La Furia Roja” nigdy nie sięgnęła nawet po medal. Podczas ostatnich mundiali, mimo bardzo silnego składu, odpadała w sposób pechowy bądź kompromitujący. Przełamaniem miał być Puchar Konfederacji. Hiszpanie mieli udowodnić, że nie ma mowy o kompleksie turniejów FIFA. Niestety, mimo świetnego początku, podopieczni Vincente Del Bosque zatrzymali się w półfinale na reprezentacji USA, która cudem wyszła ze swojej grupy. W meczu o trzecie miejsce zmierzyli się z RPA, która postawiła twarde warunki i brązowy medal przyszedł dopiero po dogrywce. W każdym razie takie argumenty nie trafiają do kibiców reprezentacji Hiszpanii, a także jednej z największych firm bukmacherskich na świecie, William Hiil. Brytyjczycy za jednego postawionego funta na mistrzostwo świata Villi i spółki płacą tylko jego czterokrotność.










