Kiedy w lipcu tego roku Javi Gracia podpisywał kontrakt, na Estadio Mestalla zapewniano go o mocarnych planach klubu. Pochodzący z Pampeluny szkoleniowiec miał stać na czele projektu promującego wychowanków z Mestalla regularnie grających w najważniejszych europejskich rozgrywkach. Rzeczywistość brutalnie te plany zweryfikowała. Miesiąc później na Camp Nou przybył Ronald Koeman. Holender objął drużynę rozbitą zarówno sportowo, jak i finansowo. Jedynym pozytywem, jaki zastał, było pozostanie w zespole Leo Messiego. Były selekcjoner „Oranje” poskładał wszystkie klocki w całość. „Barca” szybko zapewniła sobie awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, a w lidze odrabia straty do czołówki.
Po udanej inauguracji przeciwko Realowi Sociedad Valencia coraz bardziej osuwa się w ligowej tabeli. „Nietoperze” zajmują 12. miejsce z zaledwie trzema punktami nad strefą spadkową. Zwycięstwo na Anoeta jest jedynym przywiezionym z delegacji. Na stadionach rywali jedynie sześciokrotnie zawodnicy z Walencji umieszczali piłkę w siatce, dali wbić sobie w tym czasie osiem bramek.
Dwoma zespołami, którym udało się w tym sezonie wywieźć punkty z Camp Nou, były Sevilla i Real Madryt. Porażka z „Królewskimi” jest jedyną, jaka przytrafiła się „Barcy” w lidze na swoim stadionie. Podopieczni Koemana mogą pochwalić się największą liczbą strzelonych bramek jako gospodarze (18) i drugim najlepszym wynikiem punktowym. Katalończycy będą zdecydowanym faworytem sobotniej rywalizacji.
Wielka wyprzedaż
Powiedzieć, że latem Valencia się osłabiła, to jak nic nie powiedzieć. Mestalla opuścili m.in. Ferran Torres, Francis Coquelin, Rodrigo Moreno, Dani Parejo czy Ezequiel Garay. Dla żadnego z nich nie sprowadzono następcy. Jedynymi wzmocnieniami byli zawodnicy wracający z wypożyczeń oraz najzdolniejsza młodzież z drużyny rezerw. Dodatkowo na początku listopada z oferty Atletico Madryt skorzystał Geoffrey Kondogbia.
Cierpliwość Javiego Gracii została wyczerpana. Trener wielokrotnie na konferencjach prasowych zwracał uwagę, że gdyby to od niego zależało, też miałby już spakowane walizki. Klauzula odejścia w kontrakcie szkoleniowca wynosi trzy miliony euro. Tyle Gracia musiałby wypłacić Valencii za przedterminowe odejście. Można zatem stwierdzić, że umieszczenie tego zapisu w umowie było najlepszym posunięciem z perspektywy właścicieli klubu.
Ostatnie zwycięstwo Valencia zanotowała na początku listopada. „Nietoperze” efektownie, bo aż 4:1, pokonały u siebie Real Madryt. Cztery kolejne spotkania poprzedzające konfrontację z Barceloną to trzy remisy i jedna porażka. Mimo że forma Valencii daleka jest od optymalnej, Javi Gracia na przedmeczowej konferencji prasowej zachowywał optymizm:
– Przed meczem jedyną opcją, jaką bierzemy pod uwagę, jest zwycięstwo. Zespół jest przygotowany, żeby rozegrać dobre spotkanie – zapewniał dziennikarzy. Szkoleniowiec „Nietoperzy” wypowiedział się budująco o najbliższym przeciwniku: – Barcelona wygląda na lepszą każdego dnia. Ostatnie mecze z Levante i Sociedad pokazały jej postęp w grze – skwitował.












