Nie od dziś wiadomo, że piłka nożna pełna jest polityki. A gdyby tak… odwrócić sytuację? Gdyby z ludzi, których na co dzień oglądamy w telewizji i zwykle mamy ich dość, skonstruować boiskową jedenastkę, biorąc pod uwagę wszystkie ich zalety i wady. Jak by wyglądała? Oto KS Wiejska – polityczna jedenastka naszego kraju.
Bramkarz: Beata Szydło
Jak udowodniła w jednej wypowiedzi, nie wie, czym jest spalony, więc z tego względu przesunięto ją na bramkę. Inny powód, dla którego założyła rękawice bramkarskie, to bronienie swojej filozofii (Przyjmij i Strzelaj) przed atakami mediów i przyjmowanie na siebie ataków skierowanych na klubowego kapitana.
Jej wycieczki na przedpole są komentowane jako „wyjścia Szydło z worka”. Często, gdy nie może wystąpić w meczu, stawia na bramce swój Szydłobus. Uważa, że cała drużyna jest w ruinie.
Prawy obrońca: Janusz Korwin-Mikke
Jeden z najbardziej doświadczonych zawodników drużyny KS Wiejska. Kiedyś prawoskrzydłowy, ale ostatnio został przekwalifikowany na obrońcę. Nie był już tak skuteczny w dryblingu, opanował wprawdzie tylko parę zwodów, które już zostały odczytane i z rzadka wchodził w pole karne przeciwnika, a tego się przecież oczekuje od skrzydłowego. W internecie jest mnóstwo kompilacji, w których ponoć masakruje lewoskrzydłowych, chociaż nie do końca wiadomo, czy tak rzeczywiście jest.
Jest zwolennikiem swobody na boisku, nie znosi narzucania piłkarzom założeń taktycznych. Słynie z tego, że zawsze gra w muszce, jest uwielbiany przez najmłodszych kibiców (choć ci, jak dorastają, sami nie mogą uwierzyć dlaczego) i stara się ustawiać jak najszerzej, byle blisko prawej linii bocznej.
Środkowy obrońca: Ewa Kopacz
Nazwisko ma takie, że zobowiązuje do grania, choć ze stoperem Górnika Zabrze nie ma nic wspólnego. No ale praktyka okazuje się nieco brutalniejsza. Po chwili na szczycie, Kopacz została cofnięta do obrony stare lata (jak Javier Mascherano), a zaraz pewnie w ogóle zniknie ze składu.
Popełnia masę gaf w destrukcji, ale stara się odpowiednio dbać o transport i wyżywienie drużyny – dlatego często oglądamy ją w pociągach, nadzorującą jakość kotletów. Podpadła młodszym kibicom, bo zakazała im kupowania słodyczy na stadionie KS Wiejskiej. Podobno jej przejście do defensywy jest powodem powstania piosenki „Nie płacz Ewka”.
Środkowy obrońca: Donald Tusk
Jako jedyny ze składu nie gra w piłkę, tylko harata. A w zasadzie hahata. Kiedyś był głównym rozgrywającym, w dodatku kapitanem, ale wybrał transfer zagraniczny, przez co koledzy z drużyny nazywają go farbowanym lisem. Przesunięty do obrony, bo chce pewnego dnia wrócić do gry o najwyższą stawkę (opaska kapitańska), ale może się to opóźnić (patrz ofensywny środkowy pomocnik).
Podobno każdy błąd i stracona bramka to zawsze jego wina. Ubiera go jego córka, stąd zawsze perfekcyjnie dopasowany strój. Ci, którzy mają Twittera, wiedzą, że lubi odnosić się do przykrych spraw na konferencjach prasowych, zazwyczaj o 15.
Dość niespodziewanie,młody, dobrze rokujący zawodnik wskoczył do składu kosztem znajdującego się u schyłku swojej kariery Leszka Millera. Występujący na co dzień w Partii Razem zawodnik charakteryzuje się niezłymi zdolnościami ofensywnymi, swego rodzaju boiskową bezczelnością i… długą brodą. Zandbergowi marzy się gra na lewym skrzydle, w przyszłości może nawet w pierwszej linii.
Charakteryzuje się nieco ekscentrycznym dla piłkarza stylem bycia. Na mecze dojeżdża metrem, a w szatni usiłuje cytować Marksa, niekoniecznie ku uciesze pozostałych członków zespołu. W dodatku irytuje kolegów tym, że chce zabrać im 75% czasu przy piłce – tak bardzo lubi mieć ją w posiadaniu. Jako jedyny w zespole występuje w fioletowych korkach, nie potrafi grać prawą nogą.
Defensywny pomocnik: Mariusz Błaszczak
Człowiek od czarnej roboty. Gdyby oszacować jego kreatywność i charyzmę w skali występującej w słynnej grze FIFA (1-99), to zapewne byłaby na minusie. Mimo to niełatwy do wytłumaczenia fenomen – lubiany w mediach społecznościowych, gdzie pisze raz na rok, a i tak jego wpisy biją rekordy popularności.
Zawsze wita się serdecznie. Ciężko pracuje na rachunek swojego kapitana, w szatni zawsze wszystko po nim powtarza. Mimo trudnej pozycji boiskowej stara się grać czysto, próbuje zwyciężać za pomocą swoich argumentów boiskowych. Czasem zdarza mu się wypuścić przeciwnika prosto na obrońców, by sprawdzić ich czujność. Najbardziej drewniany gracz zespołu.
Kapitan zespołu, człowiek, który upodobał sobie pozycję nazywaną we Włoszech „Registą”, a w Anglii „Deep-lying midfielder”. Kariera iście w stylu Andrei Pirlo. Zaczynał jako napastnik, całkiem zresztą skuteczny. Wykorzystał wysokie notowania u kibiców, po czym cofnął się na rozegranie. Po latach nieco gorszej formy wraca w wielkim stylu, by z drugiego szeregu rządzić całą drużyną.
Ma do powiedzenia więcej niż sam trener, choć zwykle jego motywacyjne przemówienia zostają w szatni. Z racji swojego wzrostu świetnie chowa się za wyższymi kolegami z zespołu, by w najmniej oczekiwanym momencie zadać decydujący cios. Zawodnik uwielbiany wręcz przez starszych kibiców, którzy na każdym meczu skandują nazwisko swojego kapitana. Zwolennik węgierskiej myśli szkoleniowej.
Ofensywny środkowy pomocnik: Grzegorz Schetyna
Zawsze szczęśliwy i uśmiechnięty. Nawet po porażkach. Przez ostatnie lata wieczny rezerwowy. Ostatnio jednak okazało się, że kopie lepiej od Kopacz i zapewne obejmie przywództwo u swoich. Z w pełni profesjonalnych drużyn kibicuje Śląskowi Wrocław i mimo jego fatalnej gry nadal się uśmiecha. Nie lubi i nie umie grać szeroko, dlatego jest ustawiany centralnie. Jest przeciwnikiem farbowanych lisów w drużynie, bo jednym z nich jest ten, który posadził go na wiele lat na ławce. Nie ma wyraźnego stylu gry.
Prawoskrzydłowy: Paweł Kukiz
Antysystemowiec – jego zdaniem drużyna nie powinna grać jakimkolwiek ustawieniem. Przeciwnik działania, w którym kapitan ma największy wpływ na wybór składu. Jego zdaniem każdą pozycję w głosowaniach powinni obsadzać kibice. Krytykuje wszystkich, nie posiadając żadnej alternatywy.
Kiedyś mówił, że nigdy, przenigdy nie zagra dla KS Wiejskiej, a dziś całuje jej herb. Ma szalony i nieszablonowy styl gry, któremu daleko do jakichkolwiek schematów taktycznych, czym budzi politowanie ekspertów, łapiących się za głowę i pukających w czoło.
Lewoskrzydłowy: Aleksander Kwaśniewski
Legenda powraca! Mimo braku gry w ostatnim czasie, nie miał problemów z powołaniem, jako że Polska skrzydłowymi wcale nie stoi, a już na pewno nie lewonożnymi. W każdej drużynie musi być Sławomir Peszko lub ktoś o podobnych zdolnościach. Wielbiciel płynnego kateringu, a także nieformalny ambasador Finlandii w Polsce.
Niegdyś zapowiadał się na gracza światowego formatu, ostatecznie jednak skończyło się na wypożyczeniach do klubów wschodnich. Najlepsze lata ma już za sobą, jego forma oscyluje na poziomie 40% tego, co pokazywał kilka sezonów temu. Gdyby swoją postawę poza boiskiem przelał na murawę, byłby mistrzem dryblingu i podwajania krycia.
Napastnik: Ryszard Petru
Sensacja ostatnich tygodni. Jako jedyny w podstawowym składzie jest obunożny – niby częściej stara się grać lewą, czasem jednak zdarza mu się kopnąć i z prawej. Medialna gwiazda drużyny, koledzy uważają wręcz, że zamieszkał na stałe w telewizji. Zawsze służy dobrą radą w szatni (nawet nieproszony), we wszystkim też stara się zachować umiar.
Trzeba przyznać, że strzela bardzo celnie – ostatnie wyczyny boiskowe doprowadziły do wyraźnego wzrostu popularności wśród fanów, część z nich upatruje wręcz w nim przyszłego kapitana zespołu. Jedyny kredyt, jaki posiada, to kredyt zaufania u kolegów z drużyny klubowej. Zwolennik pozyskania sponsora zespołu w formie banku.
Trener: Andrzej Duda
Stylem prowadzenia zespołu przypomina naszego byłego selekcjonera. Nie dość, że skład wybierają mu kibice, to zarówno taktykę, jak i prowadzenie szatni zostawia swojemu kapitanowi. Gdy został sensacyjnie wybrany na pierwszego trenera w tym kraju, zyskał popularność ludu.
Teraz stara się podporządkować sobie arbitrów, co może się okazać zbyt trudnym wyzwaniem. Kibicom obiecuje wszystko – ofensywny i defensywny styl gry jednocześnie. Na razie nie ma żadnego. W porównaniu z poprzednikiem nie zasypia na ławce trenerskiej podczas spotkań.
Trybuny: Leszek Miller i Janusz Palikot
Oczywiście stadion pełen jest kibiców, o dwóch napisać jednak wypada szczególnie, jeszcze niedawno odgrywali bowiem kluczowe role na krajowych boiskach. Miller zaczynał bardzo wysoko, był napastnikiem, rozgrywającym i lewoskrzydłowym. Z czasem jego rola z przodu zaczynała tracić na znaczeniu, jego dryblingi nie robiły wrażenia na przeciwnikach, został więc cofnięty do obrony. Tam pograł przez pewien czas, jako doświadczony zawodnik był przekonany, że miejsce w składzie należy mu się z urzędu. Brutalnie odesłany na trybuny, gdzie prawdopodobnie zakończy karierę.
Nie wiadomo, co dalej z jego kompanem Palikotem. Na boisku chwalony za spryt i bardzo nieszablonowe dryblingi, ganiony zaś za stadionowe ekscesy, po których często lądował na dywaniku komisji dyscyplinarnej. Nie może pogodzić się z nową rolą, uważa bowiem, że na boisku brakuje zawodników o takich atutach.
Jest to poniekąd prawda, Palikot był bowiem piłkarzem obunożnym. Przez wiele lat kopał wyłącznie z prawej, nagle jednak uznał, że fajnie będzie zmienić na lewą. Wywoływało to zwykle spore zdziwienie u kolegów z zespołu, którzy nie potrafili uwierzyć w takie przekwalifikowanie. Przed wejściem na trybuny zawsze intensywnie przeszukiwany przez służby porządkowe, które znają jego zamiłowanie do nielegalnych środków dopingujących. Obaj darzą się wyjątkową sympatią.
https://www.youtube.com/watch?v=C5yFa1saJjE
Sędzia: Trybunał Konstytucyjny
Cała piątka sędziów, łącznie z bramkowymi, starannie wyselekcjonowana przez trenera, co zapewnić ma zwyciężanie w każdym meczu. Praktyka rodem z „Piłkarskiego pokera”, wszystko jednak w imię sprawiedliwości i dobra narodu. O tym, czy w przyszłości będziemy mówić „cała Polska widziała” czy raczej „sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”, przekonamy się w trakcie najbliższych czterech sezonów politycznych rozgrywek.
Spiker stadionowy: Piotr Liroy-Marzec
Wybór więcej niż oczywisty. Zasób dostępnych przyśpiewek przyprawia o zawrót głowy. Trybuny będą skakać do góry jak kangury, cała sala będzie za… biegana, a sam spiker podbiegać będzie do widzów z pytaniem „czy ty czujesz to?”. Liroy cieszy się uznaniem radykalniejszej części kibiców, znany jest bowiem z antysystemowych poglądów. Wołają na niego „Scyzoryk”, zwłaszcza ludzie spoza jego miasta. Pozostaje w dobrej komitywie z prawoskrzydłowym zespołu, z którym często trenuje wokal przed meczem.
Pielęgnacja murawy: Marek Sawicki
Trudno wyobrazić sobie lepszego greenkeepera niż kogoś z PSL-u. Kiedyś zawodnicy tego klubu byli jednymi z najbardziej uniwersalnych pomocników, nie miało dla nich znaczenia, z kim grają. Teraz do pierwszego składu nie załapał się żaden z nich, często bowiem pod ich adresem kierowano zarzuty, że równie często prowadzą grę swojego zespołu, jak i podają przeciwnikom.
W dodatku dość trudno by było umieścić na murawie graczy ze swoimi żonami, dziećmi, kuzynami, szwagrami i wujkami, a niestety takie zawsze były wymagania kontraktowe piłkarzy spod znaku zielonej koniczynki. Plusem całej sytuacji jest to, że murawa na naszym boisku będzie idealna, zwłaszcza że klub dostanie duże dopłaty z Unii Europejskiej.
Komentarze6
ZS
Zdobywca Superpucharu
Fajne :) Jeszcze bym tylko zasugerował dodanie Joanny „kto wybrał te drużyny” Muchy…
PM
Patryk Motyka
Dzięki :) To prawda, jakoś nam „uleciała” pani Mucha. Idealna jako obserwator z ramienia związku ;)
ZS
Zdobywca SuperpucharuPatryk Motyka
A na trybunach Komitet Obrony Demokracji – całe 7 osób z młodzieżówki PO :=D
PM
Patryk MotykaZdobywca Superpucharu
Oj nie wiem czy się zmieszczą! ;)
Z
Znawca
Genialne :)
MS
Mikołaj Skass
Panowie, a co z Marianem Piłką? :D Wprawdzie ostatnio trochę zapomniany przez media i nie pojawiający się w przestrzeni publicznej tak często jak chociażby na przełomie XX i XXI wieku, no ale jego nazwisko wręcz obliguje do wyznaczenia mu jakiejś zacnej roli w takim artykule ;) Poza tym jak dla mnie bez zastrzeżeń. Świetny pomysł.
Dodaj komentarz
Nie od dziś wiadomo, że piłka nożna pełna jest polityki. A gdyby tak… odwrócić sytuację? Gdyby z ludzi, których na co dzień oglądamy w telewizji i zwykle mamy ich dość, skonstruować boiskową jedenastkę, biorąc pod uwagę wszystkie ich zalety i wady. Jak by wyglądała? Oto KS Wiejska – polityczna jedenastka naszego kraju.
Bramkarz: Beata Szydło
Jak udowodniła w jednej wypowiedzi, nie wie, czym jest spalony, więc z tego względu przesunięto ją na bramkę. Inny powód, dla którego założyła rękawice bramkarskie, to bronienie swojej filozofii (Przyjmij i Strzelaj) przed atakami mediów i przyjmowanie na siebie ataków skierowanych na klubowego kapitana.
Jej wycieczki na przedpole są komentowane jako „wyjścia Szydło z worka”. Często, gdy nie może wystąpić w meczu, stawia na bramce swój Szydłobus. Uważa, że cała drużyna jest w ruinie.
Prawy obrońca: Janusz Korwin-Mikke
Jeden z najbardziej doświadczonych zawodników drużyny KS Wiejska. Kiedyś prawoskrzydłowy, ale ostatnio został przekwalifikowany na obrońcę. Nie był już tak skuteczny w dryblingu, opanował wprawdzie tylko parę zwodów, które już zostały odczytane i z rzadka wchodził w pole karne przeciwnika, a tego się przecież oczekuje od skrzydłowego. W internecie jest mnóstwo kompilacji, w których ponoć masakruje lewoskrzydłowych, chociaż nie do końca wiadomo, czy tak rzeczywiście jest.
Jest zwolennikiem swobody na boisku, nie znosi narzucania piłkarzom założeń taktycznych. Słynie z tego, że zawsze gra w muszce, jest uwielbiany przez najmłodszych kibiców (choć ci, jak dorastają, sami nie mogą uwierzyć dlaczego) i stara się ustawiać jak najszerzej, byle blisko prawej linii bocznej.
Środkowy obrońca: Ewa Kopacz
Nazwisko ma takie, że zobowiązuje do grania, choć ze stoperem Górnika Zabrze nie ma nic wspólnego. No ale praktyka okazuje się nieco brutalniejsza. Po chwili na szczycie, Kopacz została cofnięta do obrony stare lata (jak Javier Mascherano), a zaraz pewnie w ogóle zniknie ze składu.
Popełnia masę gaf w destrukcji, ale stara się odpowiednio dbać o transport i wyżywienie drużyny – dlatego często oglądamy ją w pociągach, nadzorującą jakość kotletów. Podpadła młodszym kibicom, bo zakazała im kupowania słodyczy na stadionie KS Wiejskiej. Podobno jej przejście do defensywy jest powodem powstania piosenki „Nie płacz Ewka”.
Środkowy obrońca: Donald Tusk
Jako jedyny ze składu nie gra w piłkę, tylko harata. A w zasadzie hahata. Kiedyś był głównym rozgrywającym, w dodatku kapitanem, ale wybrał transfer zagraniczny, przez co koledzy z drużyny nazywają go farbowanym lisem. Przesunięty do obrony, bo chce pewnego dnia wrócić do gry o najwyższą stawkę (opaska kapitańska), ale może się to opóźnić (patrz ofensywny środkowy pomocnik).
Podobno każdy błąd i stracona bramka to zawsze jego wina. Ubiera go jego córka, stąd zawsze perfekcyjnie dopasowany strój. Ci, którzy mają Twittera, wiedzą, że lubi odnosić się do przykrych spraw na konferencjach prasowych, zazwyczaj o 15.
Lewy obrońca: Adrian Zandberg
Dość niespodziewanie,młody, dobrze rokujący zawodnik wskoczył do składu kosztem znajdującego się u schyłku swojej kariery Leszka Millera. Występujący na co dzień w Partii Razem zawodnik charakteryzuje się niezłymi zdolnościami ofensywnymi, swego rodzaju boiskową bezczelnością i… długą brodą. Zandbergowi marzy się gra na lewym skrzydle, w przyszłości może nawet w pierwszej linii.
Charakteryzuje się nieco ekscentrycznym dla piłkarza stylem bycia. Na mecze dojeżdża metrem, a w szatni usiłuje cytować Marksa, niekoniecznie ku uciesze pozostałych członków zespołu. W dodatku irytuje kolegów tym, że chce zabrać im 75% czasu przy piłce – tak bardzo lubi mieć ją w posiadaniu. Jako jedyny w zespole występuje w fioletowych korkach, nie potrafi grać prawą nogą.
Defensywny pomocnik: Mariusz Błaszczak
Człowiek od czarnej roboty. Gdyby oszacować jego kreatywność i charyzmę w skali występującej w słynnej grze FIFA (1-99), to zapewne byłaby na minusie. Mimo to niełatwy do wytłumaczenia fenomen – lubiany w mediach społecznościowych, gdzie pisze raz na rok, a i tak jego wpisy biją rekordy popularności.
Zawsze wita się serdecznie. Ciężko pracuje na rachunek swojego kapitana, w szatni zawsze wszystko po nim powtarza. Mimo trudnej pozycji boiskowej stara się grać czysto, próbuje zwyciężać za pomocą swoich argumentów boiskowych. Czasem zdarza mu się wypuścić przeciwnika prosto na obrońców, by sprawdzić ich czujność. Najbardziej drewniany gracz zespołu.
Kapitan zespołu, człowiek, który upodobał sobie pozycję nazywaną we Włoszech „Registą”, a w Anglii „Deep-lying midfielder”. Kariera iście w stylu Andrei Pirlo. Zaczynał jako napastnik, całkiem zresztą skuteczny. Wykorzystał wysokie notowania u kibiców, po czym cofnął się na rozegranie. Po latach nieco gorszej formy wraca w wielkim stylu, by z drugiego szeregu rządzić całą drużyną.
Ma do powiedzenia więcej niż sam trener, choć zwykle jego motywacyjne przemówienia zostają w szatni. Z racji swojego wzrostu świetnie chowa się za wyższymi kolegami z zespołu, by w najmniej oczekiwanym momencie zadać decydujący cios. Zawodnik uwielbiany wręcz przez starszych kibiców, którzy na każdym meczu skandują nazwisko swojego kapitana. Zwolennik węgierskiej myśli szkoleniowej.
Ofensywny środkowy pomocnik: Grzegorz Schetyna
Zawsze szczęśliwy i uśmiechnięty. Nawet po porażkach. Przez ostatnie lata wieczny rezerwowy. Ostatnio jednak okazało się, że kopie lepiej od Kopacz i zapewne obejmie przywództwo u swoich. Z w pełni profesjonalnych drużyn kibicuje Śląskowi Wrocław i mimo jego fatalnej gry nadal się uśmiecha. Nie lubi i nie umie grać szeroko, dlatego jest ustawiany centralnie. Jest przeciwnikiem farbowanych lisów w drużynie, bo jednym z nich jest ten, który posadził go na wiele lat na ławce. Nie ma wyraźnego stylu gry.
Prawoskrzydłowy: Paweł Kukiz
Antysystemowiec – jego zdaniem drużyna nie powinna grać jakimkolwiek ustawieniem. Przeciwnik działania, w którym kapitan ma największy wpływ na wybór składu. Jego zdaniem każdą pozycję w głosowaniach powinni obsadzać kibice. Krytykuje wszystkich, nie posiadając żadnej alternatywy.
Kiedyś mówił, że nigdy, przenigdy nie zagra dla KS Wiejskiej, a dziś całuje jej herb. Ma szalony i nieszablonowy styl gry, któremu daleko do jakichkolwiek schematów taktycznych, czym budzi politowanie ekspertów, łapiących się za głowę i pukających w czoło.
Lewoskrzydłowy: Aleksander Kwaśniewski
Legenda powraca! Mimo braku gry w ostatnim czasie, nie miał problemów z powołaniem, jako że Polska skrzydłowymi wcale nie stoi, a już na pewno nie lewonożnymi. W każdej drużynie musi być Sławomir Peszko lub ktoś o podobnych zdolnościach. Wielbiciel płynnego kateringu, a także nieformalny ambasador Finlandii w Polsce.
Niegdyś zapowiadał się na gracza światowego formatu, ostatecznie jednak skończyło się na wypożyczeniach do klubów wschodnich. Najlepsze lata ma już za sobą, jego forma oscyluje na poziomie 40% tego, co pokazywał kilka sezonów temu. Gdyby swoją postawę poza boiskiem przelał na murawę, byłby mistrzem dryblingu i podwajania krycia.
Napastnik: Ryszard Petru
Sensacja ostatnich tygodni. Jako jedyny w podstawowym składzie jest obunożny – niby częściej stara się grać lewą, czasem jednak zdarza mu się kopnąć i z prawej. Medialna gwiazda drużyny, koledzy uważają wręcz, że zamieszkał na stałe w telewizji. Zawsze służy dobrą radą w szatni (nawet nieproszony), we wszystkim też stara się zachować umiar.
Trzeba przyznać, że strzela bardzo celnie – ostatnie wyczyny boiskowe doprowadziły do wyraźnego wzrostu popularności wśród fanów, część z nich upatruje wręcz w nim przyszłego kapitana zespołu. Jedyny kredyt, jaki posiada, to kredyt zaufania u kolegów z drużyny klubowej. Zwolennik pozyskania sponsora zespołu w formie banku.
Trener: Andrzej Duda
Stylem prowadzenia zespołu przypomina naszego byłego selekcjonera. Nie dość, że skład wybierają mu kibice, to zarówno taktykę, jak i prowadzenie szatni zostawia swojemu kapitanowi. Gdy został sensacyjnie wybrany na pierwszego trenera w tym kraju, zyskał popularność ludu.
Teraz stara się podporządkować sobie arbitrów, co może się okazać zbyt trudnym wyzwaniem. Kibicom obiecuje wszystko – ofensywny i defensywny styl gry jednocześnie. Na razie nie ma żadnego. W porównaniu z poprzednikiem nie zasypia na ławce trenerskiej podczas spotkań.
Trybuny: Leszek Miller i Janusz Palikot
Oczywiście stadion pełen jest kibiców, o dwóch napisać jednak wypada szczególnie, jeszcze niedawno odgrywali bowiem kluczowe role na krajowych boiskach. Miller zaczynał bardzo wysoko, był napastnikiem, rozgrywającym i lewoskrzydłowym. Z czasem jego rola z przodu zaczynała tracić na znaczeniu, jego dryblingi nie robiły wrażenia na przeciwnikach, został więc cofnięty do obrony. Tam pograł przez pewien czas, jako doświadczony zawodnik był przekonany, że miejsce w składzie należy mu się z urzędu. Brutalnie odesłany na trybuny, gdzie prawdopodobnie zakończy karierę.
Nie wiadomo, co dalej z jego kompanem Palikotem. Na boisku chwalony za spryt i bardzo nieszablonowe dryblingi, ganiony zaś za stadionowe ekscesy, po których często lądował na dywaniku komisji dyscyplinarnej. Nie może pogodzić się z nową rolą, uważa bowiem, że na boisku brakuje zawodników o takich atutach.
Jest to poniekąd prawda, Palikot był bowiem piłkarzem obunożnym. Przez wiele lat kopał wyłącznie z prawej, nagle jednak uznał, że fajnie będzie zmienić na lewą. Wywoływało to zwykle spore zdziwienie u kolegów z zespołu, którzy nie potrafili uwierzyć w takie przekwalifikowanie. Przed wejściem na trybuny zawsze intensywnie przeszukiwany przez służby porządkowe, które znają jego zamiłowanie do nielegalnych środków dopingujących. Obaj darzą się wyjątkową sympatią.
https://www.youtube.com/watch?v=C5yFa1saJjE
Sędzia: Trybunał Konstytucyjny
Cała piątka sędziów, łącznie z bramkowymi, starannie wyselekcjonowana przez trenera, co zapewnić ma zwyciężanie w każdym meczu. Praktyka rodem z „Piłkarskiego pokera”, wszystko jednak w imię sprawiedliwości i dobra narodu. O tym, czy w przyszłości będziemy mówić „cała Polska widziała” czy raczej „sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”, przekonamy się w trakcie najbliższych czterech sezonów politycznych rozgrywek.
Spiker stadionowy: Piotr Liroy-Marzec
Wybór więcej niż oczywisty. Zasób dostępnych przyśpiewek przyprawia o zawrót głowy. Trybuny będą skakać do góry jak kangury, cała sala będzie za… biegana, a sam spiker podbiegać będzie do widzów z pytaniem „czy ty czujesz to?”. Liroy cieszy się uznaniem radykalniejszej części kibiców, znany jest bowiem z antysystemowych poglądów. Wołają na niego „Scyzoryk”, zwłaszcza ludzie spoza jego miasta. Pozostaje w dobrej komitywie z prawoskrzydłowym zespołu, z którym często trenuje wokal przed meczem.
Pielęgnacja murawy: Marek Sawicki
Trudno wyobrazić sobie lepszego greenkeepera niż kogoś z PSL-u. Kiedyś zawodnicy tego klubu byli jednymi z najbardziej uniwersalnych pomocników, nie miało dla nich znaczenia, z kim grają. Teraz do pierwszego składu nie załapał się żaden z nich, często bowiem pod ich adresem kierowano zarzuty, że równie często prowadzą grę swojego zespołu, jak i podają przeciwnikom.
W dodatku dość trudno by było umieścić na murawie graczy ze swoimi żonami, dziećmi, kuzynami, szwagrami i wujkami, a niestety takie zawsze były wymagania kontraktowe piłkarzy spod znaku zielonej koniczynki. Plusem całej sytuacji jest to, że murawa na naszym boisku będzie idealna, zwłaszcza że klub dostanie duże dopłaty z Unii Europejskiej.