Arsenal nie zdecydował się włączyć 17-letniego Krystiana Bielika do listy piłkarzy, którzy zostali zgłoszeni do gry w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Decyzja sztabu „Kanonierów” wzbudziła sporo wątpliwości wokół potencjału Bielika.
Minęło siedem miesięcy, od kiedy 17-letni wielki talent znad Wisły zamienił Warszawę na Londyn za około dwa miliony funtów. To jeden z największych transferów piłkarza w tak młodym wieku do Arsenalu. Krystian Bielik zapowiadany był przez niektórych jako „nowy Vieira” (od tego porównania w Londynie nie ucieknie żaden defensywny pomocnik w klubie), choć kubeł zimnej wody na wszystkie gorące głowy momentalnie wylał Arsene Wenger, mówiąc wprost, że Polak nie jest fizycznie gotowy do gry w pierwszym zespole.
Siedem miesięcy później jego szanse na debiut w czerwono-białych koszulkach Arsenalu zdają się nie zwiększać. Choć to tylko dywagacje oparte na niedawnej decyzji klubu. Na „listę A” zostali bowiem włączeni chociażby Jeff Reine-Adelaide – który zdążył przypodobać się kibicom „Kanonierów” podczas Emirates Cup, „listę B” otwiera nazwisko Glena Kamary, defensywnego pomocnika, 20-latka, który jest bezpośrednim rywalem Bielika do debiutu w pierwszym zespole.
Przewagą 17-letniego Polaka jest z pewnością fakt, iż ten trenuje z zawodnikami wyjściowej jedenastki, a więc tym samym piłkarzami z najwyższego światowego topu.
– W pierwszych tygodniach widziałem jednych z najlepszych zawodników świata i było to wspaniałe doświadczenie. Teraz mogę podpatrywać ich każdego dnia. Obserwuję, jak trenują, jak grają i czuję, że mi to pomaga – mówił oficjalnej stronie Arsenalu Krystian Bielik.
Zdaje się, że problemem Polaka nie jest dziś jednak brak występów w pierwszym zespole, a problem ze specjalizacją na preferowanej pozycji.
– Nie mam szczęścia do Bielika, ale zawsze widywałem go na środku obrony. Spośród osób, które oglądają występy juniorskiej drużyny, większość widzi go jednak jako środkowego obrońcę, bo w środku pola jest zbyt dużo dobrych graczy w juniorach, z kolei ci juniorzy nie trenują z pierwszym zespołem – mówi nam Łukasz Mitaszka, polski fan Arsenalu uczęszczający na mecze młodzieżowych „Kanonierów”.
Krystian nawet przez klub był zapowiadany jako „defensywny pomocnik, który może także grać na środku obrony”, co zdaje się, przyjął z niemałym zdziwieniem.
– Chyba ktoś popełnił błąd. Proszę się nie martwić. Raczej nie będę grał jako stoper. Pamiętam jeden mecz na tej pozycji w rezerwach Legii. Zupełnie nie mogłem się odnaleźć. Po raz pierwszy w życiu grałem na środku obrony. Nie zakładam, że miałbym zostać stoperem. Jestem takim zawodnikiem, który chce kreować grę i dominować w środku pola – mówił w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” reprezentant młodzieżowej kadry Polski.











