Radosław Kossakowski zajmuje się socjologią sportu – przemianami sportu i świata kibiców, analizą tego, jak przemiany społeczne i kulturowe (również w perspektywie historycznej) wpływają na sport i kibiców. Od ponad roku realizuje grant badawczy dotyczący kibiców holenderskiego Twente Enschede i Lechii Gdańsk.
W najbliższy czwartek weźmie Pan udział w konferencji Modern Football a świat kibiców, w swoim wystąpieniu będzie Pan nawiązywał do badań prowadzonych wśród kibiców Twente Enschede i Lechii Gdańsk. Proszę opowiedzieć więcej o tym projekcie naukowym.

W projekt „Kibice industrialni i kibice konsumenci. Od ideologii dla pracujących mas do supermarketyzacji widowisk sportowych” są zaangażowane trzy osoby. Oprócz mnie jest jeszcze dr Dominik Antonowicz i prof. Tomasz Szlendak, obaj są socjologami z UMK w Toruniu. Badania tego projektu są realizowane w ramach grantu, który otrzymaliśmy z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Dzięki temu mamy środki finansowe niezbędne do wyjazdów etc.
Grant realizujemy od kwietnia 2010 i planujemy zakończyć w kwietniu 2012. Pomysł na badania zrodził się już dużo wcześniej. Wielokrotnie rozmawiałem o problematyce kibiców piłki nożnej z Dominikiem Antonowiczem. Powstał pewien szerszy pomysł, który przedstawiliśmy prof. Szlendakowi. On dołożył swoją cegiełkę i tak powstał projekt, którego prof. Szlendak jest kierownikiem.
Główna idea wywodzi się z przemian w zjawisku kibicowania, które obserwowaliśmy już od dłuższego czasu. Jako socjologowie zastanawialiśmy się nad tym, jakie mechanizmy mają wpływ na te zmiany. Wydaje nam się, że piłka nożna staje się kolejną ofiarą rynku ekonomicznego, który determinuje zmianę kibiców „starego typu”, zwanych industrialnymi na tzw. kibiców konsumentów. Chcieliśmy w tzw. terenie sprawdzić, czy tak jest w istocie.
Na czym polega różnica między kibicami industrialnymi a kibicami konsumentami?
Główna różnica zasadza się na więzi i przywiązaniu do klubu. Kibice industrialni to kibice, którzy tworzą coś w rodzaju „niewidzialnej religii”, dla nich symbolika, herby, flagi klubowe mają wymiar swoistych świętości. Tworzą oni również silnie zintegrowaną wspólnotę. Natomiast kibic konsument jest po prostu klientem wydarzeń sportowych. Przychodzi na mecz, oczekuje przyzwoitych standardów oglądania (infrastruktura), a także silnych emocji i estetycznych wrażeń. Jest trochę jak klient Multikina. Nie jest przywiązany do klubu tak silnie, jak kibic industrialny. Oczywiście może się utożsamiać z klubem, nosić szalik, koszulkę. Jednak jego identyfikacja z zespołem nie jest zbyt silna i raczej nie spowoduje jakiegoś wielkiego poświęcenia dla klubu (np. długiej podróży na mecz wyjazdowy, znoszenia niewygody).











