Wreszcie kibice w Augsburgu mają powody do radości. Miejscowy drugoligowiec przełamał złą passę czterech meczów bez zwycięstwa i pokonał u siebie Union Berlin 2:1. Decydującą bramkę dla gospodarzy zdobył strzałem głową już w doliczonym czasie gry Stephan Hain.
Początek spotkania nie zapowiadał zwycięstwa podopiecznych Josa Luhukaya. Lepiej zaczęli goście ze stolicy Niemiec, którzy już w 4. minucie umieścili piłkę w siatce, ale prowadzący dzisiejsze zawody arbiter odgwizdał spalonego. Pięć minut później Union miał kolejną szansę na otworzenie wyniku, ale strzał będącego w znakomitej sytuacji Thomika w ostatnim momencie zablokował de Roeck. Chwilę potem otrząsnęli się gospodarze, którzy dotychczas sprawiali wrażenie nieco sparaliżowanych stawką meczu. Lewą stroną szarżował niezwykle aktywny dzisiaj Traore, ale dobre podanie w głąb pola karnego nie trafiło do adresata i piłka wylądowała poza boiskiem. W odpowiedzi uderzył z rzutu wolnego Mattuschka, lecz Jentzsch nie dał się zaskoczyć i efektownie wybił futbolówkę na rzut rożny.
W kolejnych minutach zawodnicy Augsburga osiągnęli zdecydowaną przewagę, ale zarówno rajd Traore, jak i uderzenie Rafaela Nando, nie przyniosły efektu w postaci bramki. Gola niespodziewanie zdobyli za to piłkarze z Berlina. W 33. minucie prawą stroną przedarł się Mosquera, płasko podał do Benyaminy, a ten strzałem z 11 metrów nie dał najmniejszych szans golkiperowi miejscowych. Jeszcze przed przerwą zawodnicy FCA próbowali wyrównać, ale umiejętnie broniący się Union powstrzymał ataki inicjowane przez Bertrama i Traore.
Zgromadzeni na Impuls Arenie kibice (było ich prawie 15 tysięcy) spodziewali się, że po przerwie gospodarze rzucą się do huraganowych ataków. Nic bardziej mylnego! Przez pierwsze 20 minut gra toczyła się głównie w środku pola i żadna z drużyn nie wypracowała sobie klarownych sytuacji. Union skupił się na obronie własnej bramki, FC Augsburg zaś nieudolnie próbował przedrzeć się przez zagęszczoną linię defensywną gości. W końcu w 66. minucie na boisku wydarzyło się coś godnego odnotowania. Thomik doskonale odnalazł w polu karnym Benyaminę, ale Algierczyk w stuprocentowej sytuacji uderzył nad bramką. Chwilę później zemściło się to na zespole przyjezdnych. Moehrle chciał dośrodkować piłkę z własnej połowy, ale ta nabrała dziwnej rotacji, czym najbardziej zaskoczyła bramkarza Unionu. Golkiper gości popełnił fatalny błąd. Wyszedł do centry i interweniował na tyle nieudolnie, że futbolówka przelobowała go i wpadła do siatki.
Stracona bramka mocno podrażniła berlińskich zawodników i po pięciu minutach mogli ponownie wyjść na prowadzenie. Mosquera uderzył z dystansu, ale po raz kolejny dobrą interwencją popisał się Jentzsch. Gdy wydawało się, że wynik nie ulegnie już zmianie, w 93. minucie gospodarze wywalczyli rzut wolny około 35 metrów od pola karnego. Stały fragment gry wykonał Thurk, a skuteczną główką popisał się Hain. Na trybunach nowoczesnego stadionu w Augsburgu zapanował szał, gracze Luhukaya w końcu odnieśli bowiem długo oczekiwane zwycięstwo. Na wygraną muszą natomiast poczekać zawodnicy z Berlina. Union nie zdobył kompletu punktów w kolejnym już 17. wyjazdowym spotkaniu z rzędu.










