Sobotni mecz na szczycie 2. Bundesligi pomiędzy FC Augsburg i Herthą Berlin dostarczył ogromnych emocji. Kibice zobaczyli dwie bramki i aż cztery czerwone kartki, ale w końcowym rozrachunku szczęśliwsi mogą być sympatycy i piłkarze gospodarzy, którym dzisiejszy remis zagwarantował tytuł mistrza jesieni.
Pojedynek najlepszych drużyn zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech był zarazem pierwszym w historii spotkaniem pomiędzy obiema ekipami. Augsburczycy liczyli na podtrzymanie doskonałej passy ośmiu meczów bez porażki w lidze (siedem zwycięstw, jeden remis), goście zaś szansy upatrywali w swojej defensywie, która do soboty straciła zaledwie 12 bramek i była tym samym najlepszą w 2. Bundeslidze.
Od pierwszego gwizdka zaatakowała Hertha. Piłkarze ze stolicy już w 4. minucie byli bliscy objęcia prowadzenia, ale nie zdołali oddać celnego uderzenia w ogromnym zamieszaniu w polu karnym FCA. Berlińczycy przez pierwszy kwadrans dłużej utrzymywali się przy piłce i posiadali wyraźną przewagę, ale nie potrafili zakończyć swoich akcji groźnymi strzałami. Gospodarze swoją taktykę oparli na dalekich wrzutkach do wysuniętego Rafaela i – jak pokazał czas – pomysł ten okazał się słusznym rozwiązaniem. W 15. minucie po kolejnym prostopadłym podaniu napastnik urodzony w Angoli znalazł się w sytuacji sam na sam z Burchertem, ale nie zdołał oddać strzału, gdyż nieprzepisowo zatrzymał go rozpaczliwie interweniujący Mijatović. Decyzja arbitra mogła być tylko jedna – czerwona kartka dla stopera Herthy.
Od tej pory wydawało się, że gospodarze, jak to bywało w poprzednich spotkaniach, rzucą się na grającego w dziesiątkę rywala i szybko wyjdą na prowadzenie. Rzeczywiście, scenariusz ten mógł okazać się prawdziwy, gdyby swoją stuprocentową okazję w 20. minucie wykorzystał Nando. Napastnik FCA zachował się jednak jak junior i po doskonałym podaniu Wernera z pięciu metrów fatalnie przestrzelił. Chwilę potem po raz kolejny sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Grający w osłabieniu goście przeprowadzili szybką kontrę, Ronny zagrał do Rukavytsyi, a ten strzałem po ziemi tuż obok Jentzscha wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Zszokowani po utracie gola augsburczycy nie zdołali się jeszcze otrząsnąć, a już mogło być 2:0 dla przyjezdnych. Ronny wykorzystał zawahanie obrońców FCA i przechwycił piłkę w polu karnym, ale tym razem bramkarz gospodarzy wyszedł zwycięsko z pojedynku z brazylijskim pomocnikiem i złapał niezwykle groźny strzał. W końcówce pierwszej połowy spotkania kolejny raz zaatakowali miejscowi. FCA przeprowadziło ładną akcję kombinacyjną, piłka ostatecznie trafiła pod nogi Bertrama, ale ten fatalnie spudłował. Na dwie minuty przed gwizdkiem kończącym pierwszą część meczu groźnie uderzał jeszcze Werner, jednak Herthę przed utratą gola uratował Hubnik.
Początek drugiej połowy pokazał, że gospodarze łatwo się nie poddadzą. Podopieczni Josa Luhukaya po przerwie natychmiast rzucili się do ataku. W 53. minucie po wrzutce Haina w dobrej sytuacji znalazł się Verhaegh, ale uderzył ponad bramką. Piłkarze z Bawarii nie poprzestawali w swoich staraniach, ale jedyne, co udawało się im osiągnąć, to kolejne rzuty różne, po których FCA nie stwarzało większego zagrożenia. W końcu nadeszła 69. minuta spotkania. Na strzał z dystansu zdecydował się Bertram, golkiper Herthy odbił futbolówkę przed siebie, dopadł do niej wprowadzony kwadrans wcześniej Oehrl, ale nie zdołał uderzyć na bramkę, gdyż sfaulował go Burchert. Gola pewnym strzałem z jedenastu metrów zdobył Nando Rafael.










