Piątkowe spotkanie było bardzo kontrowersyjne. Głównym bohaterem meczu był arbiter. Podjął on decyzje, które będą rozpatrywane po spotkaniu. Gdyby wskazał na wapno po jednej z sytuacji, to mecz mógłby potoczyć się zupełnie inaczej. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2
Już na początku meczu Zawisza zmusił gości z Poznania do obrony. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza nie bali się ryzyka i sprawiali wiele problemów wicemistrzom Polski. Jednak pierwszą groźną okazję stworzyli sobie zawodnicy Lecha. Gergo Lovrencsics dośrodkował w pole karne do Łukasza Teodorczyka, który uderzył głową, lecz piłka trafiła w poprzeczkę, ratując drużynę gospodarzy przed utratą gola. Bydgoszczanie nie chcieli być gorsi i również zmajstrowali sytuację, po której futbolówka mogła wylądować w siatce. Jakub Wójcicki uciekł prawą stroną boiska, oddając później mocny strzał, ale nie trafił do bramki, bo Maciej Gostomski popisał się skuteczną interwencją. W tym spotkaniu również na wysokości zadania stanął Wojciech Kaczmarek, który z kilku metrów obronił trudny strzał Henriqueza.

Na pierwszego gola kibice w Bydgoszczy czekali do 21. minuty. Szymon Pawłowski doskonale dośrodkował w pole karne do Łukasza Teodorczyka, który wpakował piłkę do siatki. Radość ze zdobytej bramki nie trwała długo, bo Zawisza szybko odpowiedział. Michał Masłowski minął obrońcę, a później płaskim strzałem pokonał Gostomskiego. W 29. minucie Lech kolejny raz wyszedł na prowadzenie. Łukasz Teodorczyk znowu zaprezentował swój kunszt, pakując drugi raz piłkę do bramki. Przy tej sytuacji zawodnicy Lecha znajdowali się na pozycji spalonej, lecz arbiter liniowy nie podniósł chorągiewki. Zawisza miał kilka sytuacji, ale żadnych nie potrafił wykorzystać. Podczas pierwszej połowy głównym bohaterem tego spotkania stał się arbiter, który podejmował kontrowersyjne decyzje.
Po zmianie stron gospodarze chcieli zrewanżować się za grę przed przerwą i zamierzali jak najszybciej powrócić do równorzędnej walki. Graczom Ryszarda Tarasiewicza udało się zdobyć gola w 58. minucie, kiedy Igor Lewczuk precyzyjnie dośrodkował w pole karne do Vasconcelosa, a ten głową pokonał bramkarza przeciwnika. W tamtym momencie stan meczu się wyrównał i oba zespoły mogły rywalizować na równym poziomie. Chwilę później gospodarze mieli szansę objąć prowadzenie, ale Masłowski z bliskiej odległości nie trafił w światło bramki.
W końcówce meczu żadna ze stron nie stworzyła groźnego kontrataku. Jednak w ostatnich fragmentach meczu Zawisza miał dobrą sytuację do zdobycia gola, jednak Henriquez zagrał piłkę ręką, przerywając kontrę gospodarzy. Oczywiście Panamczyk został za to zagranie ukarany czerwoną kartką. Ten mecz stał pod znakiem kontrowersyjnych decyzji arbitra. Z pewnością kibice bydgoskiej drużyny mają prawo czuć się pokrzywdzeni.











