Konrad Skuza i Oskar Skuza – polski duet z gibraltarskiego Lynx FC [WYWIAD]


Polska kolonia piłkarska na Gibraltarze jeszcze nigdy nie była tak liczna, jak w zaczynającym się dzisiaj sezonie

16 września 2023 Konrad Skuza i Oskar Skuza – polski duet z gibraltarskiego Lynx FC [WYWIAD]
Oskar Skuza

„Lubię wracać tam, gdzie byłem” – tytuł lekko zapomnianej już piosenki w wykonaniu Zbigniewa Wodeckiego idealnie charakteryzuje ostatni ruch transferowy Oskara Skuzy. Piłkarz ten w rundzie jesiennej zeszłego sezonu występował w gibraltarskim Europa Point FC. Na wiosnę przeniósł się do Niemiec, lecz jak zdradził mi we wcześniejszej rozmowie – to miał być tylko przystanek pozwalający utrzymać formę przed powrotem do Gibraltar Football League. Jak powiedział – tak zrobił. Oskar niedawno podpisał kontrakt z Lynx FC, ale to nie koniec. W klubie będzie występował razem ze swoim bratem! Konrad Skuza i Oskar Skuza to dwóch z trzech Polaków, którzy będą mieli okazję zagrać w tym sezonie ligi gibraltarskiej. Zapraszamy na wywiad z nimi!


Udostępnij na Udostępnij na

Adam Zmudziński: Oskar, gdy odchodziłeś z Europa Point do ligi niemieckiej to wspomniałeś mi, że będziesz chciał na Gibraltar wrócić. Jak doszło do tego, że tak szybko udało Ci się zrealizować cel?

Oskar Skuza: Rozmawiałem z kilkoma klubami, ale finalnie zostałem zawodnikiem Lynx FC – czwartej drużyny zeszłego sezonu. Albert Parody, dyrektor sportowy, znał mnie z występów w Europa Point FC, więc bardzo szybko doszliśmy do porozumienia.

Jak w takim razie wyglądał Twój transfer Konrad? Oskar dowiedział się, że drużyna szuka bramkarza i Cię polecił?

Konrad Skuza: Nasze CV wysłaliśmy osobno, ale to Oskar dawał znać, które kluby będą potrzebowały bramkarza. Informacje zbierał swoimi kanałami. W rozmowach z Lynx FC nie padło, że jesteśmy braćmi i chcemy grać razem. Ale myślę, że Albert doskonale zdawał sobie z tego sprawę.

Do jakich jeszcze innych zespołów wysłałeś swoje CV?

KS: Głównie do tych z regionu Gibraltaru. Oglądałem mecze Oskara, gdy jeszcze grał w Europa Point, dużo rozmawialiśmy o lidze, więc Lynx było jednym z naturalnych wyborów.

Czyli Oskar zrobił świetną reklamę Gibraltaru.

KS: Zdecydowanie tak. Pomijając temat piłki nożnej, Gibraltar to mała i rodzinna społeczność. I rzeczywiście jest tak, jak Oskar opowiadał – jeżeli starasz się być dobrą osobą, to tutejsi ludzie są bardzo życzliwi i pomocni. Widać to chociażby gdy idziemy ulicą – praktycznie wszyscy Oskara rozpoznają i zagadują, więc jest to zaskakująco miłe. Będzie to bardzo dobry argument do przekonania mojej partnerki, aby się tu przenieść, oczywiście oprócz tego, jakie temperatury panują tu nawet w grudniu (śmiech).

Czy klub ułatwił Wam sprawę transferu i załatwił mieszkanie?

OS: Tak, na Gibraltarze to raczej taki standard, że wszyscy przyjezdni zawodnicy dostają mieszkanie klubowe.

Rozpatrując sam konspekt pieniężny – można powiedzieć, że na Gibraltarze jesteście profesjonalnymi piłkarzami? Chodzi o fakt, czy z Waszej pensji bylibyście w stanie się utrzymać?

KS: Odnosząc się do tego, co miałem w Polsce w drugoligowych i trzecioligowych klubach, to żyję tutaj na tym samym poziomie. Dodatkowo na Gibraltarze mamy mieszkania klubowe. Z samej piłki można wyżyć, ale że jest ona naszą pasją, to jeszcze dodatkowo realizujemy się jako trenerzy młodzieży. Dla nas jest to naprawdę fajne rozwiązanie, ponieważ jest to coś, co chcielibyśmy robić po karierze piłkarskiej.

OS: Dostaliśmy taką propozycję, by trenować dzieciaki zarówno w federacji, jak i w klubie.

Jak to wyglądało? Zgłosiliście się, że chcielibyście trenować młodzież i wtedy otrzymaliście propozycję, czy zarząd sam przyszedł z nią do Was?

OS: Rok temu federacja wysłała mnie na kurs na trenera, więc to była naturalna kontynuacja tej drogi. Poprzednio w kilku klubach pomagałem w treningach dzieci i młodzieży i w tym roku będzie podobnie. Dodatkowo razem z Konradem będziemy pracować w GFA (Gibraltar Football Association).

KS: Będąc jeszcze w akademii Coventry City FC, jako wychowanek angielskiej federacji, w programie FA zrobiłem kursy trenera UEFA C. Wcześniej trenowałem tylko bramkarzy, ale chętnie podejmę wyzwanie.

Podejdźmy teraz do treningów z drugiej strony. Czy czujesz Konrad różnicę w intensywności bądź charakterystyce treningów w porównaniu do tego, czego doświadczyłeś w Polsce? I czy Oskar widzisz różnicę w porównaniu do tego, co miałeś w zeszłym sezonie w Europa Point?

KS: Różnica jest na pewno. Jednak bez takiego bezpośredniego porównania chwila po chwili trudno jest powiedzieć czy poziom jest wyższy, czy nie. Mogę za to powiedzieć, że sposób treningu jest inny. W Polsce w wielu klubach wchodzi się w tygodniową rutynę, natomiast w przypadku Lynx repertuar ćwiczeń jest o wiele szerszy i bardziej mi przypomina to, czego doświadczyłem trenując z pierwsza drużyną Coventry City. Nie ma tutaj takiego typowego cyklu. W Polsce przychodziłem na trening i wiedziałem co na nim będzie, ciągle pracowaliśmy nad tym samym. Tutaj przychodzę i nie wiem co się będzie działo. Jest dzięki temu zarówno większa przyjemność z treningu, jak i czuję, że rozwijam się w różnych aspektach piłki nożnej.

OS: Każdy klub ma inny styl gry, inne przygotowania motoryczne i taktyczne. Jeżeli chodzi o Lynx to widzę większy nacisk na przygotowania fizyczne. Co do taktyki to oba te kluby grają kompletnie różnymi stylami, więc pod tym względem trudno jest określić.

Oskar Skuza

Europa  Point  w  zeszłym  sezonie  preferowała  głównie  defensywny  styl  gry  i  ciągłe podchodzenie pressingiem do przeciwnika. Lynx gra zdecydowanie bardziej ofensywną piłkę.

OS: Tak. Tutaj jesteśmy przygotowywani, by grać do przodu, jednocześnie dużo dłużej utrzymując się przy piłce.

Gibraltarskie kluby charakteryzują się tym, że w okienku transferowym sprawdzają lub nawet sprowadzają dużą liczbę piłkarzy. Czy podczas treningów któryś z zawodników zaimponował Wam w szczególny sposób?

KS: Jest kilku takich chłopaków, którzy przyszli z niezłych lig. Mnie zaimponował napastnik Connor Flynn-Gillespie, który przyszedł z ekstraklasy nowozelandzkiej. Widać po nim, że rzeczywiście grał w piłkę na wyższym poziomie.

OS: Tak jak Konrad powiedział, mamy zawodników z różnych lig, m.in. portugalskiej, hiszpańskiej, cypryjskiej, litewskiej, słowackiej czy rumuńskiej. Dzięki temu w klubie jest mieszanka wielu stylów. Od każdego można się czegoś nowego nauczyć.

Czy w momencie Waszego przyjścia do klubu drużyna była już zbudowana?

OS: Drużyna już była niemal zbudowana. Właściwie dołączył tylko wspomniany Connor, który grał też kilka lat na Cyprze. Był jedynym przypadkiem, który przyjechał w trakcie przygotowań.

Wróćmy jeszcze na chwilę do tematu, który został delikatnie wspomniany. Lynx jest drużyną dużo lepszą od Europa Point i regularnie kończy sezon w górnej części tabeli. W ostatnich latach zazwyczaj są to okolice czwartego lub piątego miejsca, więc ociera się o grę w europejskich pucharach. Przeskoczenie Lincoln Red Imps i Europa FC wydaje się być bardzo trudne do osiągnięcia, ale czy trzecie miejsce jest w Waszym zasięgu?

OS: Mamy nadzieję, że razem z nowymi zawodnikami pomożemy zdobyć tych kilka brakujących punktów i wejść do europejskich pucharów. Cel, jaki wyznaczył nam zarząd to bycie w TOP 4 tak, jak w zeszłym sezonie.

Bezpieczne i wydaje się racjonalne podejście klubu. Nie nakłada olbrzymiej presji, a pozwala na ambitną walkę.

Jak się klarują wasze osobiste założenia na ten sezon?

KS: Dla mnie najważniejsze to po prostu grać jak najwięcej meczów i dobrze prezentować się na boisku. Wierzę, że będziemy wtedy w stanie wygrywać, co pozwoli na dalszą realizację marzeń.

OS: U mnie prosta sprawa – zagrać sezon bez kontuzji.

Jakie według Was są szanse na to, że wyjdziecie w pierwszym składzie na pierwszy mecz?

KS: Trudno powiedzieć, ale zarówno ja, jak i Oskar, pokazaliśmy się z dobrej strony w okresie przygotowawczym, wiec jestem dobrej myśli.

OS: Też jestem dobrej myśli.

Na koniec pytanie dotyczące sportu w trochę innym kontekście. Jak duże jest zainteresowanie piłką nożną na Gibraltarze? Czy można spotkać na mieście ludzi chodzących w koszulkach klubowych? Czy kibice przychodzą na treningi?

KS: Tak, niektórzy ludzie przychodzą na treningi i pokazują, że nie są zainteresowani tylko samymi meczami. Można czasami zobaczyć ludzi w koszulkach na ulicy lub w pubach, dzięki czemu można poczuć atmosferę piłkarskiego święta.

Przeglądając strony klubowe można zauważyć, że kluby nie skupiają się za bardzo na dystrybuowaniu swoich koszulek. Wychodzi na to, że można je kupić jedynie na miejscu?

OS: Żeby zamówić koszulkę trzeba się zgłosić do klubu przez social media i wtedy można zorganizować przesyłkę. Na miejscu mamy tak zwane „clubhouse” i tu można ją normalnie kupić.

Komentarze
Irek Wrobel (gość) - 10 miesięcy temu

Brawo chłopaki. Miło jest was widzieć razem. Z całego serca, życzę wielu sukcesów, wielu zagranych meczów i pełnego zdrowia w trakcie sezonu :)

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze