Kilka dni temu prezentowaliśmy wywiad z redaktorem Orange Sport, Mateuszem Święcickim. Dzisiaj przyszedł czas na Romana Kołtonia, eksperta Polsatu Sport. Jak wyglądały jego początki z dziennikarstwem? Ile czasu poświęca na przygotowanie się do meczów? W której lidze czuje się najmocniejszy? Odpowiedzi na wszystkie powyższe pytania oraz wiele innych znajdziecie w poniższym wywiadzie.
Czym jest dla Pana dziennikarstwo? To pasja czy raczej wykonywany zawód?
Myślę, że bez pasji nie warto być dziennikarzem. Proszę mi wierzyć. Ja skończyłem prawo i kiedy byłem dzieckiem, myślałem, że będę Kapuścińskim, bo czytałem namiętnie jego książki. Chciałem zostać reporterem, następnie dziennikarzem. Sport to była moja pasja od najmłodszych lat, a jeżeli połączy się ją jeszcze z zawodem, to jest to coś najwspanialszego w życiu.
Jak się zaczęła Pańska przygoda z dziennikarstwem?
To jest pytanie trudne, ponieważ zależy, co mamy na myśli. Gdy rozgrywany był mundial w Hiszpanii w 1982 roku, miałem dwanaście lat i wydawałem własne pismo na temat mistrzostw świata. Dobrze pamiętam, że podczas mundialu w 1978 roku w Argentynie również prowadziłem zeszyty, wycinki, zbierałem książki. Pewnie mam nawet jedną z największych bibliotek sportowych w Polsce. Zacząłem pisać jako nastolatek, następnie poszedłem na studia. Był to okres komunizmu, a ja pisałem dla opozycyjnych gazet. To był dla mnie prawdziwy dziennikarski chrzest. Pisałem nie tylko dla rówieśników, ale dla wszystkich ludzi.
Dziś jest Pan uważany za jednego z najlepszych profesjonalistów w Polsce w tej dziedzinie. Jak do tego doszło?
W Polsce dobrych dziennikarzy jest niemało, ale zadał mi Pan pierwsze pytanie o pasji i wiele się wzięło właśnie z tego. To zainteresowanie sportem zaprowadziło mnie do tego miejsca, w którym jestem. Wydaje mi się, że mam łatwość nawiązywania kontaktów z ludźmi, chętnie z nimi rozmawiam. Ja dzisiaj mógłbym pisać komentarze, felietony oraz ograniczać się do podsumowań i oceniania, a dalej kręci mnie reportaż czy wywiad. Uważam, że należy oddawać głos uczestnikom zdarzeń, że to jest treść dziennikarstwa, a samo komentowanie w formie felietonu jest fajne, jest to pewna sztuka, ale jak już wcześniej wspomniałem, rozmowa z ludźmi bardzo mnie buduje. Muszę powiedzieć, że od 1991 roku jestem bardzo blisko reprezentacji Polski. Jest to już ponad 20 lat, a współpraca z nią to historia polskiej piłki nożnej. Nawet napisałem trzy książki. Może napiszę kolejną? Powiem szczerze, że książki odchodzą do lamusa, ale mnie to nie zraża. Dzisiejsze formy komunikowania się mnie nie przerażają, bo regularnie korzystam z Twittera. Na Interii mam swój blog. Uprawiam różne formy dziennikarstwa. Nie sprawia mi to żadnego problemu. Ostatnio nawet robiłem „Kulisy sportu” z Andrzejem Gołotą. To było ciekawe wyzwanie. W tamtym roku ukazał się mój film „Polonia Dortmund” o trójce Polaków w BVB. Robię różne rzeczy z pasją.
W czym czuje się Pan najmocniejszy? Bundesliga? T-Mobile Ekstraklasa? Reprezentacja Polski?










