W meczu piątej kolejki Ekstraklasy Ruch Chorzów pokonał 2:0 Polonię Warszawa po bramkach Artura Sobiecha i Andrzeja Niedzielana.
Do spotkania w lepszych nastrojach przystępowali gospodarze. W poprzedniej kolejce „Niebiescy” wygrali z Zagłębiem Lubin, natomiast „Czarne Koszule” uległy na własnym stadionie Lechii Gdańsk. Na ławce trenerskiej warszawskiej drużyny debiutował były trener Ruchu, Dusan Radolsky. W Chorzowie kilka godzin przed meczem padał rzęsisty deszcz, ale niebiosa zlitowały się nad piłkarzami i o 14:45 po opadach już śladu nie było. Złe warunki atmosferyczne spowodowały, że na trybunach zjawiło się zdecydowanie mniej kibiców niż dwa tygodnie temu. W zespole „Niebieskich” po raz pierwszy w wyjściowym składzie pojawił się Piotr Stawarczyk.

W 4. minucie meczu goście mieli pierwszy rzut rożny w tym spotkaniu, jednak podopieczni Dusana Radolskyego nie zagrozili bramce Krzysztofa Pilarza. Chwilę później okazję mieli gracze Ruchu. Andrzej Niedzielan podał do znajdującego się w polu karnym Wojciecha Grzyba, ale ten nie doszedł do piłki i nie oddał strzału. W 7. minucie meczu żółtą kartką został ukarany doświadczony Igor Kozioł, który bardzo ostro potraktował w środkowej strefie boiska Grzegorza Barana. W dziesiątej minucie doskonałą okazję miał Artur Sobiech, ale jego strzał z około 15 metrów trafił w nogi defensorów Polonii i zamiast gola, mieliśmy tylko rzut rożny. Kilka chwil później katastrofalnie zachował się Sebastian Przyrowski, który wyszedł na przedpole, aby skrócić kąt wychodzącemu sam na sam Andrzejowi Niedzielanowi i zagrał ręką poza polem karnym. Efekt – czerwona kartka i rzut wolny dla Ruchu z 16 metrów. Grzegorz Baran postanowił uderzyć i trafił w mur. Polonia zatem grała w dziesiątkę, z boiska zszedł Michał Chałbiński, aby zwolnić miejsce rezerwowemu bramkarzowi Radosławowi Majdanowi. W 18. minucie do notesu sędziego Pawła Gila trafił Pavol Balaż za brzydki faul na Lacie. Piotr Dziewicki nie chciał być gorszy i dwie minuty później dostał żółtą kartkę za faul na Balażu. Trudno nie zgodzić się z kibicami Ruchu, którzy raz po raz wołali: „jesteśmy lepsi”. Goście od czasu do czasu próbowali przedostawać się pod pole karne Ruchu, ale ich siła rażenia była niewielka. Najlepszą okazję mieli Poloniści w 34. minucie, kiedy to po centrze z rzutu rożnego Filip Ivanowski uderzał głową, ale minimalnie przestrzelił. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. 5 minut później ładną akcję lewą stroną boiska przeprowadził Tomasz Brzyski, który ograł Radka Mynara i podał w pole karne do Artura Sobiecha, a ten strzelił trzecią bramkę w sezonie. Pod koniec pierwszej połowy żółtą kartkę zarobił, grający bardzo niepewnie w tym meczu, Piotr Stawarczyk, który zastępował pauzującego za kartki Rafała Grodzickiego.











