Powody do zadowolenia mają Ukraińcy. Współgospodarze Euro 2012 odnieśli drugie towarzyskie zwycięstwo z rzędu. Tym razem gracze Ołeja Błochina pokonali Estonię 2:0.
Początek spotkania do najciekawszych nie należał. W drugiej minucie pierwszą groźną akcje przeprowadzili współgospodarze Euro 2012, lecz piłka w łatwy sposób znalazła się w rękach bramkarza.180 sekund później okazję do pokonania golkipera Estonii miał Konoplianka, ale okazał się bardzo niecelny. Pareiko chwilę później mógł mówić o ogromnym szczęściu, gdy Alijew z wolnego trafił w poprzeczkę. Nim minął kwadrans, zawodnika Wisły próbował sprawdzić Harmasz, ale z dystansu uderzył prosto w niego.

16. minuta przyniosła pierwsze uderzenie Estończyków na bramkę Rybki. Kink jednak zbyt dużych problemów golkiperowi „Niebiesko-żółtych” nie sprawił. Piłkarz Szachtara równie dobrze spisał się 120 sekund później po kolejnej akcji gospodarzy. Ci grali nad wyraz dobrze, zaskakując swoją postawą Ukraińców, którzy dopiero w 24. minucie stworzyli sobie kolejną okazję. W „szesnastkę” Pareiki wpadł Konoplianka, a do wstrzelonej przez niego futbolówki minimalnie nie zdążył Miłewski. Goście przejęli inicjatywę. Zaraz po tym po zagraniu Alijewa defensorzy wybili piłkę na kornera. W okolicach pół godziny gry ponownie bramce Rybki zagrozili Estończycy. Dwukrotnie egzekwowali rzuty rożne, lecz w obu przypadkach golkiper Szachtara spisał się na miarę oczekiwań.
Na początku ostatniego kwadransa Czyhrynski posłał piłkę w kierunku Konoplianki. Ten wbiegł między dwóch obrońców, lecz zmarnował swoją szansę, posyłając w kierunku bramki Pareiki ni to strzał ni dośrodkowanie. 240 sekund później po akcji Miłewskiego w kierunku „Konopy” zagrał Alijew. Ten jednak w „szesnastce” Estończyków pozwolił się zatrzymać. Zaraz po akcji gospodarzy przeciętej przez Michałyka, w kierunku pola karnego miejscowych pognali Miłewski z Alijewem. Ukraińcy ostatecznie nie zrozumieli i piłka znalazła się za linią końcową. Na cztery minuty przed końcem po rzucie rożnym z dystansu uderzał Tymoszczuk, ale posłał futbolówkę obok bramki. Jednak w doliczonym czasie gry pomocnik Bayernu okazał się jednym z bohaterów swojej drużyny. Podał w kierunku Ołeha Husiewa, a ten strzałem w krótki słupek dał Ukrainie prowadzenie.
Druga połowa niespodziewanie rozpoczęła się od lepszej gry gospodarzy. Piłkarze z tego małego kraju sprawiali sporo problemów faworyzowanym gospodarzom. Jednak gdy już podchodzili w pobliże pola karnego, z wszelkimi piłkami radził sobie Rybka. W 52. minucie ich dobra postawa przyniosła serię rzutów rożnych. Mimo egzekwowania kilku stałych fragmentów gry, zabrakło efektu w postaci goli. W tym fragmencie meczu Ukraińcy potrafili odgryźć się przeciwnikom jedynie akcją Konoplianki, który został złapany na spalonym.











