Koen van der Biezen to świetna strzelba. Dobrze leży w rękach, idealnie wyważona, pieczołowicie naoliwiona. Tylko naboje zostały gdzieś między Niemcami a Morzem Północnym.
Nad Wisłę zawitał całkiem niezły grajek. Taki Ljuboja w wersji light – słabszy piłkarsko, ale i mniej zarabiający, charakterologicznie stabilny. Umie wyjść po futbolówkę, przyjąć, zastawić, wypatrzyć partnera i zagrać mu dokładną piłkę. Do tego dysponuje dobrymi warunkami fizycznymi. Świetny podwieszony napastnik. Serio, nie szydzę. Ma tylko jedną drobną skazę – piłka bezpośrednio po kontakcie z jego nogą jakoś nie może znaleźć drogi do bramki.
Jeśli mamy rozliczać napastnika z bramek, a to jest chyba najsprawiedliwsze rozwiązanie, van der Biezen już teraz powinien zostać zesłany do krakowskiego klubu kokosa. Zamiast biegania przy Kałuży – bieganie po kałużach. Na Błoniach, na przykład. Z pożytkiem dla wszystkich. Sześć goli w dziesięciu meczach. Jeśli szukać sprawców tak mizernego wyniku, głównym podejrzanym jest bez wątpienia van der Biezen. Ok, powiecie, że Niedzielan też nie strzela. Dwa gole (oficjalnie jeden, ale na Lechii sędzia niesłusznie nie zaliczył mu trafienia) – szału nie ma, majtki suche. Fakt, ale „Wtorek” nie marnował aż tak klarownych sytuacji, jak chociażby „setka” w meczu z ŁKS-em, Górnikiem czy dwie z Podbeskidziem. No i to zupełnie inny zawodnik. Niedzielan żyje z piłek. Zanim zorientują się obrońcy, on już jest dziesięć metrów od nich. No, ale cóż – nie ma kto podawać. Cracovia zupełnie nie wykorzystuje jego potencjału.
– Przekonam się, czy w Holandii bramkarze są tak słabi, czy napastnicy zbyt dobrzy – śmiał się „Bizon” zaraz po przyjściu do Polski. Zagadka się rozwiązała. Podpowiedź dla polskich skautów – niech wam nawet przez myśl nie przyjdzie, by szukać bramkarzy w kraju tulipanów.
Trener Pasieka od początku swej pracy w Cracovii konsekwentnie stawia na jednego napastnika. Żaden ze mnie autorytet, ale pozwolę sobie zasugerować – może by tak spróbować wariantu z dwoma napastnikami? Podwiesić van der Biezena, a Niedzielana dać na szpicę? Ktoś powie – nie, bo ucierpi środek pola. Ale jego przecież nie ma! Bo chyba nie mówimy o Radomskim, Szelidze czy Boljeviciu? Druga sprawa – „Wtorek” świetnie sprawdza się w duecie z rosłym napastnikiem. Współpraca z Rasiakiem czy Sobiechem układała mu się wręcz modelowo, dlaczego z van der Biezenem miałoby być inaczej?
Van der Biezen to naprawdę dobry zawodnik. Szkoda chłopa. Przed miesiącem urodziła mu się córeczka, a on jeszcze nie miał okazji zrobić kołyski… I na koniec – naprawdę nie chcę się nad nim znęcać, bo to niezły grajek, ale… – wybrane cytaty z forum Cracovii (cracovia.krakow.pl). Kibice są niezadowoleni.
– Jak już ktoś powiedział: „van der Błazen”, tyle w tym temacie.
– Ja bym ustawił „Bizona” na pozycji koszenia trawy, zawsze coś się zwróci.
– Postuluję, by MKS zaczął się ubiegać o dofinansowanie z PFRON-u na tego grajka. Taki Żytko z przodu.










