TP Mazembe sprawiło nie lada sensację, pokonując Internacional Porto Alegre w pierwszym półfinale. Już w środę dowiemy się, kto zagra z afrykańską drużyną w finale imprezy. W drugim półfinale klubowych mistrzostw świata Seongnam Ilhwa Chunma zmierzy się z Interem Mediolan.
Mistrzowie Azji ograli w ćwierćfinale klubowego mundialu gospodarzy, ekipę Al-Wahdy, aż 4:1. Mediolański Inter to jednak zespół z zupełnie innej półki i o zwycięstwo z nim będzie niezwykle ciężko. Koreańczycy będą chcieli wziąć jednak przykład z Mazembe, które udowodniło, że sensacje w tym turnieju nie są niemożliwe. Wyróżniającymi się piłkarzami w meczu z Al-Wahdą byli Sasa Ognenovski i Mauricio Molina. Pierwszy z nich wyprowadził swój zespół na prowadzenie 2:1, a drugi oprócz trafienia zaliczył również dwie asysty.
Interu chyba żadnemu fanowi futbolu przedstawiać nie trzeba. Piłkarze Rafaela Beniteza przybyli jednak do Zjednoczonych Emiratów Arabskich pod ogromną presją. Zupełnie nie idzie im w Serie A, do tego przegrali też niespodziewanie z Werderem Brema na zakończenie fazy grupowej Ligi Mistrzów. Chcą jednak osiągnąć swój cel, jakim jest zdobycie swojego piątego trofeum w 2010 roku. Trener azjatyckiej drużyny najbardziej obawia się zagrożenia ze strony kameruńskiego napastnika klubu z San Siro, Samuela Eto’o.
– Inter to najlepszy zespół na świecie. Jest lepszym zespołem od nas i nie będzie to łatwy mecz. Ale nasi zawodnicy są tutaj po to, aby spróbować wygrać i pokazać się z jak najlepszej strony. Jestem pewien, że pokażemy dobrą grę. Byłby to wielki moment dla nas i całej Azji, gdybyśmy zakwalifikowali się do finału – powiedział Shin Tae Yong, szkoleniowiec Seongnam Ilhwa Chunma.
– Ten mecz jest meczem pucharowym, co oznacza, że oba uczestniczące w nim zespoły mają ten sam cel. Nasze pierwsze spotkanie może być jednocześnie ostatnim, ale jeżeli uda nam się osiągnąć dobry wynik, to zakwalifikujemy się do finału. Musimy zagrać w tym pojedynku maksymalnie skoncentrowani, jeśli chcemy zwyciężyć – przyznał Rafael Benitez.










