Mateusz Klich zadebiutował w reprezentacji Polski. Bardzo zadowolony z tego faktu jest sam zainteresowany.
Klich nie zamierza narzekać na skład, w którym grali Argentyńczycy. Także minuta, w której pojawił się na boisku, nie stanowi dla niego problemu.

– Co prawda, nie byli to Argentyńczycy w najsilniejszym składzie, ale za kilka miesięcy nikt nie będzie pamiętał, że tak właśnie było. Strasznie się cieszę, że mogłem zadebiutować w spotkaniu z taką drużyną. Na pewno jej zawodnicy nie byli słabi, piłka im nie przeszkadzała i widać było, że występują w dobrych europejskich klubach. A mój występ? Oczywiście liczyłem, że zagram dłużej, mam takie ambicje, ale od czegoś trzeba przecież zacząć. Mam nadzieję, że w następnych spotkaniach będę grał więcej – podsumował Klich.
Reprezentacyjny debiut dla młodych zawodników zwykle jest niecodziennym wydarzeniem. Jak było w przypadku Klicha?
– Podszedłem do tego meczu jak do każdego innego. Nie chciałem się jakoś specjalnie motywować i przejmować. Wcześniej występowałem już w młodzieżowych reprezentacjach Polski, więc to nie był mój pierwszy raz, gdy nosiłem koszulkę z orłem na piersi – mówił pomocnik Cracovii.











