Prowadząc dwoma bramkami, ostatecznie zremisowali. Nic dziwnego, że załamani piłkarze Korony nie byli po meczu skorzy do rozmów…
Fantastyczna bramka z rzutu wolnego Tomasza Lisowskiego ani trochę nie osłodziła goryczy straconych dwóch punktów.
Ta bramka mogłaby być ozdobą każdego meczu, szkoda tylko, że nie udało się wygrać…
No na pewno była to ładna bramka, ostatnio strzeliłem chyba trzy lata temu. Eh… Trudno mi cokolwiek powiedzieć. Czuję się przegrany. Wygrywamy 2:0, do ostatniej minuty trzymamy 2:1, tracimy bramkę, nawet nie wiem w jakich okolicznościach… Musimy sobie to wszystko przeanalizować. Zdobyliśmy punkt, ale nie jesteśmy zadowoleni.
Gdybyście wykorzystali sytuacje, jakie sobie stworzyliście…

Wtedy GKS wyjechałby z zerową zdobyczą. Strzelamy bramkę na 3:0 i jest po meczu. Niestety, nie strzeliliśmy, wyniku nie dowieźliśmy do końca… Bardzo żałujemy. Musimy usiąść i pogadać, bo tak nie może być. Przed nami dwa tygodnie ciężkiej pracy. Zrobimy wszystko, żeby skuteczność wróciła. Na Widzew jedziemy po trzy punkty.
Jak, jako kapitan, ocenisz zachowanie Jacka Kiełba?
Trzeba przeanalizować wszystko na chłodno. Z tego, co słyszałem, bardzo agresywnie ruszył na rywala. Jacek doskonale wie, co siedziało w jego głowie. Może była to jego głupota, może spryt Kosowskiego. To doświadczony zawodnik, wiedział, że Jacek ma żółtą kartkę. Wykorzystał to.
Spotkanie skomentował także Krzysztof Kiercz, który wskutek absencji Vlastimira Jovanovicia otrzymał szansę gry od pierwszej minuty.
Zdajemy sobie z tego sprawę, że straciliśmy dzisiaj dwa punkty. Było nam naprawdę trudno po tych trzech porażkach. Cały tydzień się mobilizowaliśmy i sumiennie pracowaliśmy na treningach… Ale w zasadzie nie był to tylko tydzień, bo przecież przez cały miesiąc tak wygląda nasza praca. Wyniki jednak nie przychodziły. Wychodzimy na mecz i chcemy rozegrać świetne spotkanie dla kibiców. Udaje nam się to, ale znowu w pewien sposób jesteśmy krzywdzeni. Nie chcę narzekać na pracę sędziów, ale chcielibyśmy, żeby wszystkie nasze zagrania były gwizdane tak, jak te naszych przeciwników. Niestety jednak zdarzają się sytuacje, kiedy trafiamy w piłkę, a dostajemy żółte kartki. Z drugiej strony piłkarz Bełchatowa skacze z łokciem do głowy i nie zostaje nawet upomniany przez arbitra. Pomijam jednak to sędziowanie. My się bardzo staraliśmy, ale znowu straciliśmy głupią bramkę w 90. minucie. Trzeba się kopnąć w d… i zapierdzielać. Wreszcie musimy się ocknąć i zacząć zbierać kolejne punkty, bo teraz tracimy to, co wywalczyliśmy w poprzednich miesiącach.











