Kiedy na początku czerwca ogłosiliśmy konkurs literacki dla kibiców, wielu stadionowych bywalców z ironicznym uśmiechem życzyło nam powodzenia w tym przedsięwzięciu.
Przez ponad dwa tygodnie kibice Śląska mogli nadsyłać swoje prace, które musiały być zgodne z następującymi wytycznymi: treść dotycząca sezonu, wybranego meczu lub wydarzenia z sezonu 2010/2011 w wykonaniu Śląska Wrocław, a objętość tekstu miała być nie większa niż 3 tys. znaków.

Otrzymaliśmy kilkanaście autorskich prac (w tym jeden wiersz!), które w ciekawy sposób opisywały przeżycia i obserwacje kibiców Śląska z ostatniego sezonu Ekstraklasy w wykonaniu ich ulubieńców.
Oceniając nadesłane dzieła literackie, braliśmy pod uwagę ich jakość, oryginalność oraz zgodność z tematyką konkursu. Za najlepszy tekst uznaliśmy „Mój pierwszy sezon”, którego autorem jest mirasn:
– Jestem rodowitym, czterdziestoletnim wrocławianinem. Zawodowo zajmuję się elektronicznym składem publikacji i przygotowaniem ich do druku – jestem specjalistą DTP.
Interesuję się głównie muzyką, w różnych jej odmianach – od klasycznej, po ciężkie brzmienia, punk i hard-core. Inna moja pasja to motoryzacja – szczególnie włoska.
Zapraszamy do zapoznania się ze zwycięskim tekstem!
Mój pierwszy sezon

Piłka nożna to chyba najnudniejszy sport zespołowy – półtora godziny biegania po trawie, mało bramek, niewiele się dzieje. Takie było moje zdanie o tej dyscyplinie, zwłaszcza po meczach o wielkie stawki kończących się rzutami karnymi. Nuda i strata czasu. Jesienią ubiegłego roku kolega namówił mnie na obejrzenie meczu na żywo. Polska Ekstraklasa – Śląsk gra z Górnikiem przy Oporowskiej. Do mojego sceptycyzmu dołączyły jeszcze medialne informacje o nie najciekawszych zachowaniach kibiców. „Chodź i przekonaj się sam” – namawiał.
13. listopada, 13. kolejka – o 16.00 jesteśmy pod stadionem. Niezbyt ciepło, ale wśród tłumu zielono ubranych ludzi atmosfera gorąca. Zajmujemy miejsca gdzieś pośrodku krytej trybuny. Dla mnie to kompletnie nieznane środowisko, ale obserwuję je z zaciekawieniem. Oglądam liczne transparenty, słucham śpiewów, powoli zaczynam czuć, o co w tym wszystkim chodzi. Pojawiają się drużyny – nazwiska piłkarzy kompletnie nic mi nie mówią












