W związanej z Gazetą Polską telewizji internetowej pojawił się wywiad, w którym prominentne, związane z SKLW osoby przedstawiają swoją wizję wydarzeń ostatnich dni, medialnych doniesień o kibicach i działań podejmowanych przez rząd.
Tok rozumowania kibiców Legii jest mniej więcej taki. Rząd nie daje sobie rady z przygotowaniami do EURO. Pociągi się psują, drogi są w fatalnym stanie. Aby zatuszować ten stan rzeczy, rząd rozpoczął debatę na temat bezpieczeństwa, a właściwie kampanię oczerniającą kibiców. W obszarze bezpieczeństwa rząd nie ma oczywiście żadnych sensownych propozycji i koncentruje się jedynie na oczernianiu „kiboli”. Ci z kolei mają konstruktywny program, ale władze nie chcą ich wysłuchać. Takie właśnie były przesłanki ogólnopolskiej akcji transparentowej „Niespełnione rządu obietnice – temat zastępczy kibice”. Zamknięcie stadionów po wydarzeniach w Bydgoszczy było zaś wynikiem tego, że premier „lubi być szeryfem” i „nie ma rozwiązań systemowych”.
Dlaczego właśnie kibice stali się obiektem nagonki? Otóż dlatego, wyjaśniają członkowie SKLW (Stowarzyszenie Kibiców Legia Warszawa), że rząd doszedł do wniosku, że są to ludzie niewykształceni, zakapturzeni, którzy nie będą w stanie się bronić. Oprócz tego kibice są niezależni, niepodatni na naciski i przede wszystkim patriotyczni, co jest solą w oku obecnej ekipy rządzącej. Zadzierając z kibicami władze mocno się jednak przeliczyły. Całe wielotysięczne środowisko zjednoczyło się w solidarnym proteście przeciwko rządowi, który będzie prowadzony aż do skutku. Jeśli ktoś nie wierzy w rzetelność powyższej relacji – cały wywiad obejrzeć można tutaj.
Ręce opadają…
Mam wrażenie, że najbliższy rok przyniesie ważne dla zorganizowanego ruchu kibicowskiego rozstrzygnięcia. Mam wrażenie, że prowadzona w imieniu kibiców polityka przyniesie opłakane skutki. Mam też w końcu wrażenie, że w tej kluczowej chwili kibice nie mają odwagi, żeby zastanowić się nad tym, co się wydarzyło i podjąć uczciwą dyskusję na ten temat – choćby na forach internetowych. Całe środowisko daje się prowadzić jak barany na rzeź.
Nie sposób odnieść się do wszystkich przytoczonych w wywiadzie „argumentów”. Poruszę więc tylko kilka spraw, które najbardziej rzucają się w oczy.
Polska wydała miliardy złotych, żeby przygotować się do EURO. Obecna debata na temat chuliganów i przemocy stadionowej przetacza się przez całą Europę. Jesteśmy dziś postrzegani tak, jak sami postrzegaliśmy byłą NRD na początku lat 90-tych: szaro, smutno, a na ulicach grasują hordy ogolonych na łyso bandytów z kijami do bejzbola. Istnieje poważna obawa, że normalni ludzie będą zwyczajnie bali się do nas przyjechać na EURO. Efektem tego będą ogromne straty finansowe, nie mówiąc już o wizerunku naszego kraju. Jaki rząd świadomie rozpoczynałby taką kampanię?
Czy rząd dyktuje dziennikarzom, co ci mają pisać? Również tym z niemieckiego Der Spiegel, angielskiego The Guardian, hiszpańskiego El Pais?
Czy kibice rzeczywiście mają konstruktywne propozycje, jak poprawić bezpieczeństwo na stadionach? Jak dotychczas jedynym postulatem, o jakim słyszałem, jest wprowadzenie jednolitej Karty Kibica. Co najśmieszniejsze, kibice żądają tu, aby w końcu zmusić PZPN i Ekstraklasę do wdrożenia przepisów stworzonych przez… obecny rząd!










