Reprezentacja Chin przegrała w nie najlepszym stylu z Katarem, utrudniając sobie tym samym sytuację w grupie. Bohaterem spotkania został Yossef Ahmed, strzelając dwie bramki.
Przed meczem, pomimo iż gospodarzem turnieju jest Katar, zdecydowanym faworytem były Chiny. Reprezentacja Państwa Środka w pierwszym spotkaniu z Kuwejtem udowodniła, że jest na tyle dobrze przygotowana, by wygrać po raz pierwszy w historii Puchar Azji.

Początek spotkania zdecydowanie należał do Chińczyków. Już w 7. minucie zespół Gao Hongboga mógł otworzyć wynik spotkania. Kapitalną okazję na prowadzenie zmarnował Zhuoxiang. W odpowiedzi na chiński atak groźnie uderzał Sebastian Suria, lecz przy strzale nieczysto trafił w piłkę, która poszybowała ponad bramkę Chenga. Jednak to reprezentanci Państwa Środka coraz pewniej poczynali sobie na boisku, częściej przebywając pod bramką Kataru.
Sytuacja na boisku diametralnie zmieniła się od 27. minuty. Wtedy to ładną, indywidualną akcję przeprowadził Yusef Ahmed, strzelając początkowo w boczną siatkę, ale przy drugim uderzeniu już się nie pomylił i pięknym strzałem z woleja pokonał chińskiego golkipera. Mecz od tego czasu odbywał się pod dyktando gospodarzy. Chińczycy po golu przeciwnika stracili zapał do gry. Jedynie Hao próbował coś zdziałać pod bramką Kataru, jednak brakowało mu wsparcia ze strony kolegów z drużyny. W 36. minucie usiłował lobować bramkarza gospodarzy, ale ten nie dał się zaskoczyć. A Katarczycy, wykorzystując nieporadność drużyny chińskiej w obronie, w doliczonym czasie gry zdobyli bramkę. Po raz kolejny w meczu na listę strzelców wpisał się 22-letni Yusef Ahmed.
Chińczycy podrażnieni wynikiem spotkania na drugą połowę wyszli zdeterminowani, aby odrobić straty. Jednak, pomimo kilku prób i strzałów gra im się nie kleiła, a Katar konsekwentnie bronił wyniku, nie pozwalając narzucić gościom swojego stylu gry. Na domiar złego, zespół chiński mecz musiał skończyć w dziesięciu, gdyż z powodu kontuzji boisko opuścił jeden z ich zawodników. Do końca spotkania piłkarze katarscy konsekwentnie realizowali taktykę nakreśloną przez ich francuskiego szkoleniowca, wychodząc od czasu do czasu z kontrą pod bramkę przeciwnika. Najlepszą okazję w drugiej części gry miał król strzelców ligi katarskiej – Sebastian Suria. W 65. minucie popisał się pięknym strzałem z dystansu, minimalnie chybiając. Natomiast ataki Chińczyków ograniczały się do niecelnych strzałów z dystansu.











