Nastolatkowie, którzy niespełna trzy lata temu na poważnie zainteresowali się piłką nożną, mogą nie pamiętać czasów, gdy Karim Benzema uznawany był wręcz za parobka Cristiano Ronaldo. Francuz nieraz był wręcz wyszydzany i wyśmiewany, a jego nieskuteczność była wytykana na każdym kroku. Wszystko tłumaczone było doskonałą współpracą z CR7. Benzema robi miejsce, podaje, a Cristiano strzela. Po odejściu Portugalczyka z Realu Madryt coś się jednak znacząco zmieniło…
Gdy w Realu pod nieobecność Cristiano Ronaldo liczono na wybuch formy Garetha Bale’a i Marco Asensio, Karim Benzema robił po cichu swoje. Zarówno Walijczyk, jak i o kilka lat młodszy od niego Hiszpan nie potrafili wziąć na swoje plecy ekipy „Los Blancos”. Pierwszeństwo strzelania goli w Realu Madryt przypadło kojarzonemu dotychczas z marnowaniem sytuacji Karimowi Benzemie. Trzeba powiedzieć, że wywiązuje się z tego obowiązku na tyle dobrze, że dziś trudno wyobrazić sobie Real Madryt Zidane’a bez Benzemy z przodu.
Na pewno o takim scenariuszu nawet myśleć nie chcą kibice z „białej” części Madrytu. Wobec tego zastanawiające są plotki o potencjalnym pozyskaniu Haalanda. Wiadomo, Norweg to golleador, ale takim samym stał się przez ostatnie trzy lata Karim Benzema. Trudno uwierzyć, aby ponownie chciał on wrócić do roli pomocnika rasowej „9”.
Karim + Cristiano = duet idealny
Gdy kibic słyszy Karim Benzema, w głowie raczej nie pojawia się facet, który raz po raz doprowadza do szału bramkarzy. Wielu widzi obraz piłkarza wyśmienicie wyszkolonego technicznie, grającego poza polem karnym przeciwnika, pozwalającego innym błyszczeć. Nie jest do końca tak, że francuski napastnik nigdy nie strzelał goli. Wystarczy prześledzić historię jego sezonów w Realu Madryt. Najlepszy pod względem zdobyczy bramkowej był sezon 2011/2012 jeszcze pod wodzą Jose Mourinho. Wówczas genialny Francuz zdobył 32 bramki w 52 spotkaniach. Dodatkowo zaliczył 19 asyst, ale to nikogo raczej dziwić nie może.
Przyjęło się wręcz, że Benzema nie jest typową „dziewiątką”, a raczej jak sam mówi „9,5”. Z tym że nie oznacza to nieumiejętności strzelania bramek, a jedynie chęć do gry w innych obszarach boiska niż samo pole karne przeciwnika. Urodzony w Lyonie Francuz bramki potrafił strzelać zawsze, ale czasami zwyczajnie wolał podać do lepiej ustawionego partnera. To także jest niezwykle ważna umiejętność. Prawdopodobnie najbardziej ceniona przez samego Cristiano Ronaldo w czasach jego gry na Bernabeu.
Who needs Ronaldo?
Transparenty z takim hasłem mogliśmy zobaczyć na Bernabeu w pierwszym sezonie po odejściu Portugalczyka z Realu Madryt do Juventusu. Wówczas był to raczej wyraz niezadowolenia fanów z transferu najlepszego strzelca w historii Realu Madryt. Kibice, podobnie jak działacze, oczekiwali większego bezpośredniego udziału przy golach w wykonaniu Bale’a i Asensio. Rzeczywistość zweryfikowała te marzenia. Żaden z nich nie dźwignął odpowiedzialności za strzelanie bramek. To zadanie na swoje barki wziął nie kto inny jak Karim Benzema. Trzeba przyznać, że wychodzi mu to znakomicie. Od odejścia z Madrytu Cristiano ich bezpośrednie zaangażowanie w zdobycze bramkowe swoich klubów jest niezwykle podobne.












