Kilka dni temu Komisja Dyscyplinarna PZPN-u poinformowała o ukaraniu dwóch byłych zawodników GKS-u Bełchatów: Radosława Matusiaka oraz Dariusza P. oskarżonych o udział w ustawianiu meczów sprzed 10 lat. Pierwszy z wyżej wymienionych nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów, a o jego niewinności świadczyć ma choćby fakt, że zezwolił mediom na używanie jego pełnego nazwiska.
15-krotny reprezentant Polski wraz z ponad dwudziestoma innymi piłkarzami „Brunatnych” miał ponoć wpływać na decyzje sędziowskie przez wręczanie łapówek, do czego oczywiście się nie przyznaje. Proces, który toczy się od września 2014 roku w jednym z bełchatowskich sądów, nie został jeszcze rozstrzygnięty, ale władze naszej piłkarskiej centrali postanowiły już teraz ukarać domniemanych winowajców. I cała ta sprawa pewnie obeszłaby się bez większego echa, gdyby nie rodzaj kary, jaki nałożono na Matusiaka. Otóż wychowanek Widzewa Łódź, który karierę zakończył w 2012 roku, otrzymał zakaz… gry przez 1,5 roku.
Trzeba przyznać, że PZPN potrafi wykazać się pomysłowością w decydowaniu o losie polskich piłkarzy, co doprowadziło do śmiechu również Matusiaka. Piłkarz nie omieszkał skomentować kontrowersyjnego, czy wręcz idiotycznego, wyroku Komisji Dyscyplinarnej na Twitterze. Były gracz m.in. Wisły Kraków oraz włoskiego Palermo napisał: – Jak PZPN może zawiesić kogoś, kto od 3 lat nie jest w jego strukturach? (…) Rozumiem, że nie będę mógł oglądać meczy kadry? Trudno się dziwić takiej reakcji ekskadrowicza, gdyż nikt jeszcze nie udowodnił mu postawionych zarzutów, a federacja dowodzona przez Zbigniewa Bońka już zdążyła go zdyskwalifikować.
Tego typu, mniej lub bardziej śmiesznych, wyroków struktury Polskiego Związku Piłki Nożnej wydały setki, jeśli nie tysiące. Właściwie bez przerwy wchodzą w życie kolejne zakazy, nakazy itp., za których nieprzestrzeganie klubom piłkarskim grożą różnego rodzaju sankcje. Przypadek Matusiaka nie jest jedynym, który negatywnie wpływa na wizerunek naszej futbolowej centrali. Dawniej kojarzona była z notabene korupcją i tzw. leśnymi dziadkami, którzy za wszelką cenę starali się utrzymywać swoje posady. Grzegorz Lato i Zdzisław Kręcina to postacie niezbyt mile kojarzone przez kibiców. Ich rządy doprowadziły do tego, że podczas meczów reprezentacji jej fani wielokrotnie skandowali obraźliwe hasła pod adresem najbardziej znienawidzonej instytucji w kraju (no może poza ZUS-em).
Wydawało się, że nowy prezes PZPN-u, czyli Zbigniew Boniek, zdoła przywrócić mu dobre imię, do czego należy dążyć przede wszystkim przez ustanowienie przejrzystego prawa, za którego złamanie kara powinna budzić uznanie, a nie śmiech, jak to wygląda obecnie. Bo czy naprawdę należało karać finansowo Lech Poznań, że w trakcie tegorocznego finału Pucharu Polski kibice tej drużyny pozwolili sobie na odpalenie rac? Wiadomo nie od dziś, że wszelkiego rodzaju środki pirotechniczne robią ogromne wrażenie i dodają uroku stadionowym widowiskom. Kara finansowa w wysokości 25 tys. złotych jest, delikatnie mówiąc, dziwna, gdyż sympatycy „Kolejorza” wespół z fanami Legii Warszawa 2 maja stworzyli doskonały spektakl. Wypełniony po brzegi Stadion Narodowy już dawno nie widział tak wspaniale dopingujących kibiców, których oprawy meczowe wcześniej przez nich przygotowane zapierały dech w piersiach.












