Cóż to był za mecz! Pięć bramek i fantastyczny Robben, który dał Holandii wygraną w spotkaniu z Anglią. Gola dla gości dołożył Huntelaar, a Anglicy odpowiedzieli trafieniami Cahilla i Younga. Kto nie widział, naprawdę ma czego żałować!
Od początku spotkania obserwowaliśmy bardzo szybkie tempo i wysoki pressing z obu stron. Imponowali zwłaszcza Holendrzy, którzy wymieniali niezliczoną liczbę błyskawicznych, krótkich podań. Tymczasem w 5. minucie fatalny błąd popełnił Arjen Robben, który będąc pod presją, podał piłkę do własnego bramkarza, a Stekelenburg w ostatnim momencie ekspediował ją daleko poza boisko. Po chwili bardzo groźnie z rzutu rożnego uderzał Cahill i futbolówka o centymetry minęła bramkę gości. W 14. minucie z ostrego kąta groźnie uderzał Robben, ale czujny pozostał Hart. Skrzydłowy Bayernu był zresztą najbardziej wyróżniającą się postacią na początku spotkania. Większość akcji Holendrów przechodziła właśnie przez niego, a Robben hasał niemal w każdym sektorze boiska. Po drugiej stronie Anglicy nie za bardzo mieli pomysł, jak skutecznie zagrozić rywalom. Próba uderzenia z pola karnego Johnsona w 25. minucie także zakończyła się niepowodzeniem.

Z czasem początkowa dominacja gości nie była już tak znacząca i do głosu coraz wyraźniej dochodzili gospodarze. Dobrze prezentował się Welbeck, który niejednokrotnie pokazywał się partnerom z drużyny i szukał gry. Tymczasem Holendrzy ustawili zasieki obronne i czekali na pomyłkę przeciwnika. Dość powiedzieć, że w pierwszych 30 minutach obejrzeliśmy zaledwie jedno celne uderzenie, a to najlepiej obrazuje wątpliwą jakość widowiska w tym okresie. Strzał van Persiego z 37. minuty, po którym futbolówka poszybowała wyżej niż boeing, to kwintesencja postawy obu drużyn w pierwszej połowie. Połowie, która dostarczyła wyjątkowo niewielu emocji.
Druga część spotkania rozpoczęła się podobnie jak pierwsza. Już chwilę po pierwszym gwizdku Anglia mogła wyjść na prowadzenie. Po rzucie rożnym świetnie w polu karnym odnalazł się Sturridge, który błyskawicznie uderzył, ale z najwyższym trudem piłkę sparował Stekelenburg. W odpowiedzi sprzed pola karnego strzelał wprowadzony po przerwie Huntelaar, ale zrobił to minimalnie niecelnie. Co nie udało się Klaasowi, w 57. minucie powiodło się Robbenowi. I to w jakim stylu! Holender przejął piłkę na własnej połowie, popędził przed siebie i ten prawdziwie sarni galop wykończył świetnym strzałem obok bezradnie interweniującego golkipera Anglii. Niesamowita akcja! Po chwili piłka kolejny raz zatrzepotała w bramce gospodarzy! Tym razem na listę strzelców wpisał się Huntelaar, który cudownie uderzył głową po dośrodkowaniu Kuyta. Niestety zarówno Holender, jak i uczestniczący w tej akcji Smalling ucierpieli i obaj musieli opuścić boisko.









