Kamil Mach, zawodnik MKS Nowa Proszowianka oraz założyciel i trener działającej przy tym klubie akademii. Porozmawialiśmy z nim na kilka ważnych tematów. Jak radzi sobie szkółka w czasach kryzysu związanego z epidemią koronawirusa? Jak urozmaicać dzieciom czas spędzany w domu? Zapraszamy.
W czasie światowego kryzysu sanitarnego cierpią różne gałęzie gospodarki, w tym oczywiście sport. W nieciekawym położeniu znalazły się mniejsze kluby czy akademie piłkarskie, a ich zawodnicy przechodzą teraz przez dziwny z ich perspektywy czas. Problem mają też rodzice, których pociechy, nieprzyzwyczajone do ciągłego spędzania czasu w domach, nie mogą pozbyć się pokładów sporej energii.
Porozmawialiśmy z Kamilem Machem, trenerem i zawodnikiem MKS Nowa Proszowianka między innymi o tym, jak urozmaicać czas dzieciom nudzącym się w domach. Absolwent Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Krakowie mówi także o sytuacji panującej w klubie oraz o jego doświadczeniach wyniesionych ze staży trenerskich w Anglii. Zapraszamy serdecznie na rozmowę!
***
Kamil, chciałbym, żebyś przybliżył na początku, jak w Proszowiance wygląda praca z młodzieżą?
Od 2013 roku praca z młodzieżą w Proszowiance zdecydowanie się polepszyła… Powstała akademia piłkarska – której jestem założycielem – przy klubie MKS NOWA Proszowianka, zajmująca się treningami dzieci od 4. roku życia do 12. Następnie ci młodzi zawodnicy przekierowywani są w struktury samego klubu. Prowadzimy obecnie zajęcia z grupami „piłkarskie przedszkole”, skrzat G, żak F (2 grupy), orlik E oraz młodzik D.
Jak wygląda kadra trenerska, którą dysponujecie w akademii?
Obecnie akademia posiada pięciu trenerów, w tym jednego trenera tylko od pracy z bramkarzami. Jeżeli chodzi natomiast o struktury MKS NOWA Proszowianka, to tutaj posiadamy drużyny trampkarzy oraz juniorów.
W akademii bądź klubie korzystacie z jakiegoś modelu szkolenia?
Akademia obecnie korzysta z „Narodowego Modelu Gry”. Trzeba zaznaczyć, iż jesteśmy klubem, który podczas naboru nie zgarnia setki dzieciaków, bo nie mamy takich możliwości, ale jakość szkolenia u nas jest naprawdę na odpowiednim poziomie. Jeżeli mamy zawodników, którzy wybijają się na tle swoich rówieśników, to nie blokujemy im drogi, tylko szukamy klubów, które dadzą im jeszcze większą szansę rozwoju, jak np. Hutnik Krakow czy Cracovia.
Dużo macie takich przypadków?
Takich przypadków jest sporo. Wychowujemy ich tak, aby pamiętali, gdzie stawiali pierwsze kroki i zawsze o swoim pierwszym klubie pamiętali. Chciałbym wyróżnić braci Adriana i Damiana Dziurę, po których zgłosiła się Cracovia, kiedy ukończyli rozwój w akademii. Są teraz na wypożyczeniu i spisują się bardzo dobrze, a z tego, co wiem, Cracovia chce ich mieć w swojej drużynie także później.















