O awansie Jagiellonii Białystok do ćwierćfinału Pucharu Polski zadecydował gol Macieja Makuszewskiego, zdobyty po akcji Kamila Grosickiego. Reprezentant Polski po meczu w Kielcach podzielił się z dziennikarzami wrażeniami z meczu z Koroną.
Po Twoim bardzo ładnym uderzeniu piłka uderzyła w poprzeczkę, tam gdzie powinien być, odnalazł się Maciek Makuszewski, który strzelił gola na 1:0. Tylko jedna bramka, ale chyba najważniejszy jest awans?

Faktycznie, najważniejszy jest awans do kolejnej rundy. Szkoda, że koledzy tak rzadko mi podawali, wystarczyła bowiem jedna dobra piłka, a znajdowałbym się sam na sam z bramkarzem rywala. Niestety, nie doczekałem się. Ale najistotniejsze jest to, co nam zawsze powtarza trener, aby rozstrzygnąć mecz czy dwumecz na swoją korzyść.
Korona nastawiała się na zwycięstwo z Jagiellonią w tym meczu, ale zabrakło jej skuteczności. Miała bowiem swoje sytuacje…
Rzeczywiście, piłkarze Korony mieli szanse na bramkę, szczególnie dobrą miał w końcówce spotkania Edi, ale jej nie wykorzystał. Wydaje mi się, że po strzelonej bramce kontrolowaliśmy grę. Ale jak wspominałem, gdybyśmy lepiej zagrywali sobie piłki, mielibyśmy więcej sytuacji bramkowych.
Uważasz, że był to pojedynek na miarę dwóch czołowych drużyn Ekstraklasy?
Korona gra w tym sezonie bardzo dobrze i mimo niedawnej porażki z Legią widać, że to ciekawy, dobrze poukładany zespół. Dzisiaj to jednak my byliśmy górą i mam nadzieję, że powtórzy się to, kiedy przyjedziemy tu ponownie za trzy tygodnie. Liga jest bowiem dla nas najważniejsza.











