Czy ktoś jeszcze pamięta Johana Vonlanthena? Odkrycie Euro 2004, najmłodszy strzelec w historii mistrzostw Europy, miał przed sobą świetlaną przyszłość. Niestety, choć ma dopiero 26 lat, kończy karierę.
Gdy miał zaledwie 18 lat i 137 dni, strzelił bramkę Francuzom na Euro 2004. Co prawda, nie pomogło to Szwajcarom w uniknięciu porażki (1:3), lecz Vonlanthen miał papiery na to, by grać w piłkę na najwyższym poziomie. Niestety, w większości klubów, których występował, nie potrafił się odnaleźć. Do tego przyszły różnorakie kontuzje w momentach, w których wydawało się, że wraca do formy. To wszystko sprawiło, że 26-latek wiesza dziś buty na kołku.

Syn Kolumbijczyka i Szwajcarki na świat przyszedł w Santa Marta, jednym z miast, gdzie narkotyki są niemal tak popularne jak piłka nożna, o ile nie bardziej. Do Europy wraz z rodzicami przyjechał, gdy miał 12 lat. Zamieszkali niedaleko Berna, gdzie wkrótce Johan rozpoczął treningi w lokalnej drużynie.
Początkowo miał grać jako bramkarz, lecz wkrótce się okazało, że większą smykałkę ma do gry w linii ataku. Jako 15-latek został dostrzeżony przez słynne Young Boys Berno. Niedługo potem podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt, otrzymał powołanie do reprezentacji Szwajcarii U-16, by wreszcie zadebiutować w ekstraklasie.
W 2003 roku przeniósł się do Holandii, zakupiony przez PSV Eindhoven. Początkowo jednak, nie mogąc się odnaleźć na stadionie Phillipsa, był wypożyczany, kolejno do Brescii i NAC Breda. W międzyczasie przyszło pamiętne, jak i niespodziewane powołanie do reprezentacji na Euro 2004 i bramka w meczu z Francją. A przypomnijmy, że piłkarz miał tylko zastąpić zawieszonego za oplucie Stevena Gerrarda doświadczonego Alexa Freia.
Wydawało się, że Vonlanthen znajdzie się w kadrze również na mistrzostwach świata w 2006 roku, jednak kontuzja sprawiła, że ostatecznie do Niemiec nie pojechał. Przeniósł się za to do Austrii, podpisując kontrakt z Red Bullem Salzburg. Początkowo był jednym z podstawowych graczy tej ekipy. Błyszczał na rocznym wypożyczeniu do FC Zurych, jednak ekipa ze Szwajcarii nie zdecydowała się na wykupienie. Ostatni sezon w Salzburgu spędzał co najwyżej na ławce rezerwowych. Wkrótce musiał szukać sobie nowego klubu.
Przyszedł początek 2011 roku. Zainteresowanie Johanem Vonlanthenem miały wykazywać drużyny z Polski. Mówiło się o Polonii Warszawa, Lechu Poznań i Wiśle Kraków. Ostatecznie jednak piłkarz wrócił do Kolumbii, gdzie zaczepił się w Itagui. 30 maja 2012 roku, nie mogąc się przebić do składu i wygrać z powracającymi dawnymi urazami, postanowił zakończyć karierę.











