Kolejne już podsumowanie tegorocznych meczów Primera Division, tym razem w formie zbioru filmików opatrzonych krótkim komentarzem. Zapraszamy do oglądania i komentowania!
Akcje, akcje wszelakie!
Na początek dwa gole Pablo Piattiego z meczu z Sevillą. Drugi to pokaz geniuszu, kreatywności i szaleństwa, pierwszy to gol, którego być nie powinno. Argentyńczyk po prostu nie ma tyle siły! 163 cm wzrostu i 63 kilogramy – z takimi parametrami fizycznymi Pablo powinien grać w szachy. No, ale strzelił gola, którego nie powstydziłby się sam Roberto Carlos.

Kolejna bomba z dystansu, tym razem autorstwa Javiego Marqueza z Espanyolu. Gol padł w pierwszych minutach meczu z Malagą i ostatecznie przesądził o komplecie punktów dla podopiecznych Mauricio Pochettino
Trafienie Angela Di Marii z meczu Realu Madryt z Sevillą nie dość że było piękne, to jeszcze niesłychanie ważne. Drużyna Argentyńczyka grała w osłabieniu i nic nie wskazywało na to, by miała wyrwać Andaluzyjczykom komplet punktów. No ale od czego jest „El Fideo”? Ośmieszył świetnego przecież Andresa Palopa i spokojnie zapakował futbolówkę z ostrego kąta do bramki.
A tu Barcelona w stanie czystym.
Tu Real w stanie czystym. Zwróćcie uwagę na genialną asystę Marcelo.
Angel Di Maria to prawdziwy talent. Każdy jego gol jest wyjątkowy, prawie każda asysta jest piękna. Nie inaczej było w meczu z „El Depor”. Kilkudziesięciometrową piłkę idealnie posłaną przez „El Fideo” pewnie na gola zamienił Gonzalo Higuain. Cały mecz z Galisyjczykami był ładny, zobaczcie.
Valencia też potrafi strzelać pięknie. W meczu z Herculesem podopieczni Unaia Emery’ego zdobyli dwa gole, które z całą pewnością zasługują na umieszczenie w tym zestawieniu. Najpierw Mata, potem Pablo.
Nawet ostatnia w tabeli Saragossa od czasu do czasu potrafi strzelić kilka ładnych bramek. W meczu z Gijonem mieliśmy okazję oglądać popis Florenta Sinama-Pongolle.
Kto by pomyślał, że ta Malaga będzie zmuszona do bronienia się przed spadkiem? Pięć goli wbitych w pół godziny Saragossie na jej własnym stadionie – wspaniałe widowisko!
Bramkarze, bramkarze!
Pierwsza interwencja jest autorstwa stale ocierającego się o boskość Ikera Casillasa. Kapitan Realu Madryt uratował swój zespół przed stratą gola w wyjazdowym spotkaniu ze Sportingiem Gijon. Gola próbował strzelić dobrze Ikerowi znany napastnik, wychowanek „Los Blancos”, David Barral. Snajper zapytany po meczu, czemu nie padła bramka, bezradnie rozłożył ręce – to są sprawy, których wytłumaczyć się nie da. Niezawodne boiskowe mikrofony wyłapały słowa jednego z piłkarzy wypowiedziane zaraz po interwencji: „Iker, człowieku! Święty Iker! Co za parada!”.











