W piątek ruszyły eliminacje do Euro 2012. Zwycięstwa odnosili głównie faworyci, ale nie brakowało też niespodzianek, jak remis Portugalii z Cyprem czy porażka Francji z Białorusią. O komentarz do pierwszej serii spotkań eliminacyjnych poprosiliśmy byłego selekcjonera reprezentacji Polski, Jerzego Engela.
Pewne zwycięstwa odnieśli finaliści ostatnich mistrzostw świata. Czy ktoś będzie w stanie przeszkodzić Hiszpanom i Holendrom w wygraniu grup eliminacyjnych?
To są zespoły z czołówki europejskiej, a także światowej, dlatego trzeba wziąć pod uwagę, że na dzień dzisiejszy rzadko kto jest od nich lepszy.
Po niepowodzeniach na mundialu przyszedł kolejny blamaż Francuzów, którzy przegrali u siebie z Białorusią. Mimo rewolucji kadrowej i zmiany trenera, „Trójkolorowi” nadal mają problem ze zdobywaniem bramek, a już we wtorek czeka ich trudny pojedynek w Sarajewie z Bośnią…

Kłopoty nie biorą się znikąd. Tak długo, jak one narastają, tak długo trzeba je potem rozwiązywać. Nie jest łatwo grać drugą jedenastką zespołu. Jak się okazuje, w każdym kraju nie ma na tylu dobrych zawodników, którzy natychmiast po odejściu trzonu drużyny mogą stworzyć dobry zespół. Z pewnością swoje problemy będą mieli.
Ciężką przeprawę mieli również Włosi, którzy przez dłuższą część spotkania przegrywali z Estonią. Chyba trudno uwierzyć, że była to dopiero pierwsza wygrana byłych mistrzów świata w tym roku?
Włosi przechodzą trochę podobną transformację, co Francuzi, chociaż oczywiście atmosfera jest troszkę lepsza niż wokół zespołu „Trójkolorowych”. Tam też jest zmiana generacji i potrzeba czasu, aż ten zespół znowu nabierze światowej klasy.
Czy remis Portugalii z Cyprem można uznać za największą niespodziankę pierwszej serii spotkań eliminacyjnych?
Na pewno tak, chociaż wiemy, że ta drużyna ma w eliminacjach zawsze kolosalne kłopoty. Nie jest jej tak prosto wygrywać, jak Hiszpanii czy Holandii. Ten remis zwiastuje kolejne problemy Portugalczyków w eliminacjach.
Kilka zespołów sprawiło niespodziankę, zdobywając punkty z wyżej notowanymi rywalami. Czy drużyny takie, jak Cypr czy Białoruś są w stanie coś namieszać w tych eliminacjach?
Myślę, że Cypr parę punktów uzbiera, ale nie jest to drużyna na tyle mocna, żeby mogła stanowić zagrożenie dla najlepszych. Jeśli chodzi o Białoruś, to ten zespół jest zawsze groźny dla wszystkich.
Od wysokiej wygranej eliminacje rozpoczęli Anglicy. Czy zwycięstwo 4:0 nad Bułgarami świadczy o tym, ze szkoleniowiec „Lwów Albionu”, Fabio Capello, wyciągnął wnioski z nieudanych mistrzostw świata w RPA?










