Faza grupowa za nami. Większość faworytów przetrwała pierwszy odsiew podczas tego wariackiego turnieju. Przedstawiamy wam grupę zawodników, którzy wyróżnili się w ciągu ostatnich czterech dni.
Iker Casillas „Święty z Mostoles” pokazuje, dlaczego nadano mu taki właśnie przydomek, i sprawia, że nawet katalońskie media zgodnym chórem ogłaszają, że „La Seleccion” ma między słupkami nie człowieka, ale boga. Hiszpan w każdym z meczów fazy grupowej grał wspaniale, nie popełnił żadnego błędu, obronił z pięć strzałów, które z czystym sumieniem można by zakwalifikować jako nie do obrony i zapewnił reprezentacji wielki spokój. Linia defensywna obrońców tytułu zachowuje się ostatnio jak zbieranina przypadkowych ludzi. Gdyby nie było Ikera, który po prostu promieniuje siłą i pewnością siebie, „La Seleccion” nie byłoby już w turnieju. Strzał głową Ivana Rakiticia mógł sprawić, że mistrzowie świata musieliby już teraz wracać do domu. Casillas na szczęście ma patent na zawodników Sevilli – to po ich strzałach kapitan Realu Madryt popisywał się najwspanialszymi paradami w ostatnich latach. Jeśli kadra del Bosque wygra Euro, w każdym hiszpańskim mieście powinny stanąć pomniki Iniesty i Casillasa stojących na stosie pucharów i trzymających się za ręce.
Sergio Ramos (fot. skysports.com)
John Terry Anglik jest jednym z najbardziej znienawidzonych piłkarzy, w ostatnim czasie napisano o nim masę złych rzeczy, w przyszłości pewnie również nikt nie będzie go oszczędzał. Kapitan Chelsea może i nie nadaje się na przykład dla dzieci, ale na pewno zasługuje na uznanie za swoje umiejętności piłkarskie. Zdziesiątkowana obrona Wyspiarzy nie rozsypała się tylko dzięki niemu. W arcytrudnym spotkaniu z Ukrainą EBJT był praktycznie bezbłędny. Miał najwięcej odbiorów i zablokował najwięcej strzałów. Wybił też piłkę z bramki i, korzystając z nagłego ataku ślepoty sędziego liniowego, uratował drużynę przed poważnymi problemami. Synowie Albionu byli wyraźnie gorsi od naszych wschodnich sąsiadów, ale mimo to wygrali. Nie trzeba być geniuszem, żeby stwierdzić, że w takich wypadkach zazwyczaj bohaterami zostają obrońcy. Może i John Terry nie jest najlepszym materiałem na zbawcę, ale tak ogólnie to kawał piłkarza.
Sergio Ramos W paragrafie poświęconym Ikerowi Casillasowi pisaliśmy, że defensywa reprezentacji Hiszpanii nie radzi sobie ostatnio zbyt dobrze. Ta uwaga nie dotyczy jednak Sergio Ramosa. Obrońca Realu Madryt w pierwszym meczu grał beznadziejnie, ale szybko wrócił na swój normalny poziom. W starciu z Chorwacją był już wyróżniającym się uczestnikiem widowiska. Dużo mówiło się o tym, że Andaluzyjczyk zupełnie nie może dogadać się z Gerardem Pique i właśnie z tego wynikają problemy obrony „La Seleccion”. W ostatnim spotkaniu można było zaobserwować pewną zmianę. Dotychczas obaj panowie walczyli o prymat na środku defensywy. Teraz Katalończyk ustąpił drugiemu kapitanowi Realu Madryt. To Ramos wyprowadzał akcje, to on był szefem. Taki układ ma sens. W końcu wychowanek Sevilli również w klubie jest liderem. Pique w Barcelonie jest pomocnikiem Puyola i właśnie w takiej roli sprawdza się najlepiej – potrzebuje kogoś, kto będzie na niego krzyczał.
Pepe Kolejny stoper Realu Madryt. Portugalczyk, tak samo jak Sergio Ramos, był liderem swojej reprezentacji. Przeciwko sobie miał Sneijdera, van der Vaarta, Robbena, Huntelaara i van Persiego, ale nic sobie z takiego nagromadzenia talentu ofensywnego nie robił. Bez trudu rozbijał ataki Holendrów. Łysy defensor rozgrywa znakomity turniej, nie popełnia błędów, jest pewny w defensywie i odważny w ofensywie. Dzięki jego doskonałej postawie zupełnie nie widać, że partnerujący mu Bruno Alves parę razy w meczu zachowuje się jak uczniak. Portugalia po wyjściu z grupy ma łatwą drogę do półfinału. Przy odrobinie szczęścia chłopy Paulo Bento mogą ugrać bardzo dużo. Tak dobra dyspozycja Pepego może im tylko pomóc. Urodzony w Brazylii defensor walczy z Matsem Hummelsem o tytuł najlepszego stopera turnieju. Na razie minimalnie przegrywa, ale przed nami decydująca faza turnieju. Portugalia się rozpędza, Pepe się rozpędza.
Steven Gerrard Trzy mecze na Euro, trzy asysty (no dobra, dwie i pół asysty). Kapitan Liverpoolu na murawie jest prawie niewidoczny, ale gdy przychodzi nam rozliczać zawodników z ich boiskowych zadań, okazuje się, że Anglik nie ma sobie równych. Roy Hodgson wiedział, co robi, przekazując Stevenowi opaskę kapitana. Gerrard niepodzielnie rządzi w drugiej linii. Miał najwięcej odbiorów, najwięcej podań i najwięcej wygranych pojedynków o piłkę. Jak zauważyli dziennikarze BBC, doskonała gra Stevena ma prawdopodobnie swoje podłoże w nieobecności Franka Lamparda. As Chelsea chciał robić to samo co as Liverpoolu, żaden nie miał zamiaru ustąpić. Obaj grali dobrze, ale żaden nie był w stanie dać z siebie wszystkiego. Teraz, gdy zawodnika „The Blues” nie ma w kadrze, Gerrard może robić to, co robi najlepiej. W ćwierćfinale Anglicy zmierzą się z Włochami. Jeśli uda im się zatrzymać Pirlo i De Rossiego, wszystko będzie możliwe.
Luka Modrić Najlepszym graczem w meczu Chorwacji z Hiszpanią został Andres Iniesta. My jednak nie stawiamy na genialnego Kastylijczyka. On jak na siebie zagrał przeciętnie. My wolimy Lukę o blond włosach, który swoimi podaniami gwałcił defensywę „La Seleccion”. Kilkudziesięciometrowe podania zewnętrzną częścią stopy ze wsteczną rotacją między czterema defensorami? Dla Modricia to codzienność. Wizja Oezila, elegancja Iniesty, precyzja Xaviego… Luka ma to wszystko. Brakuje mu tylko naprawdę klasowych kolegów. Z całym szacunkiem dla Tottenhamu i reprezentacji Chorwacji, ten chłopak zasługuje na więcej. Zasługuje na bycie takim liderem, jakim jest Iniesta. Zasługuje na nominacje do Złotej Piłki, na nagrody indywidualne i na wszystko inne. Na razie problemem jest brak stabilizacji, ale pod okiem doświadczonego trenera na pewno uda mu się osiągnąć solidną, stałą formę pozwalającą na notowanie statystyk na poziomie Mesuta Oezila (który, przypomnijmy, od kilku lat ma więcej asyst niż Xaviesta). Modrić żegna się z Euro w wielkim stylu. Będziemy tęsknić.
Giorgios Karagounis 35 lat na karku, a zawziętość, nieustępliwość i wola walki większa niż u jakiegokolwiek innego gracza turnieju. Grek lada chwila zakończy karierę. Gdy już to zrobi, będzie mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że wycisnął z niej wszystko, co się dało. Jego gol w arcyważnym meczu z Rosją sprawił, że piłkarze z Hellady mogli cieszyć się z awansu do ćwierćfinału. Dotychczas byli największymi pechowcami. Krzywdzili ich sędziowie, nękały kontuzje, nic nie układało się po ich myśli. Dopiero w ostatnim, wydawało się, akordzie turnieju los dał im trochę szczęścia. Karagounis pokonał Małafiejewa, ale dostał też wykluczającą z udziału w ćwierćfinale żółtą kartkę. Wielka szkoda, Giorgiosowi należał się występ w starciu z Niemcami. Sam poszkodowany jednak nie załamuje rąk. Wie, że w jego kolegach drzemie ten sam duch, co w roku 2004. Gdy dziennikarze zapytali go, czy uważa swoją drużynę za urodzonych zwycięzców, on zaprzeczył. – Nie jesteśmy zwycięzcami. Jesteśmy urodzonymi wojownikami – powiedział.
Petr Jiracek Bardzo gorzka dla nas nominacja. Czech nas zasmucił, wcale go nie lubimy, życzymy mu, by nabawił się bardzo ciężkiego kataru i zbankrutował, kupując przemysłowe ilości chusteczek, ale go doceniamy. Z zimną krwią wykończył kontrę swojego zespołu i wybił niemrawym Polakom z głowy plany awansu do ćwierćfinału. Właściwie Jiracek nie zrobił tego wieczoru niczego wielkiego, nie licząc oczywiście gola. Jeden celny strzał, jedno kluczowe podanie, jeden drybling, jeden zablokowana próba uderzenia. Żadnego odbioru albo długiego podania. Może taka była taktyka? Uśpić naszą czujność przez trzy czwarte meczu, by w decydującym momencie zadać cios siekierą i pozbawić nas głowy? Jeśli tak, to się udało doskonale. Czesi grają dalej, bo na to zasłużyli. Jiracek znajduje się w jedenastce, bo na to zasłużył. Wyglądanie jak żywa reinkarnacja Jezusa to tylko wisienka na torcie.
Steven Gerrard (fot. theengland.com)
Lukas Podolski Sto meczów w kadrze w wieku 27 lat to nie byle co. Sto meczów w kadrze Niemiec to wyczyn gigantyczny. Nic dziwnego, że najbardziej polski gracz ćwierćfinałów Euro chciał ten piękny jubileusz jakoś uczcić. Od początku meczu z Duńczykami koledzy wyraźnie szukali go podaniami. Chcieli, by trafił do siatki. No i Lukas trafił. Wykorzystał zamieszanie w polu karnym i huknął nie do obrony, wyprowadzając naszych zachodnich sąsiadów na zasłużone prowadzenie. Sam Podolski zdaje sobie sprawę, że kolejne powołania mogą nie przychodzić już tak masowo jak dotychczas, mówi o tym całkiem otwarcie, dlatego ma zamiar w pełni wykorzystywać każdą szansę. Po Euro Niemca (Niemcaka?) czeka przeprowadzka do Londynu. Wszyscy życzymy mu bardzo dobrze, bo to fajny chłopak. Niech sobie strzeli gola w finale mistrzostw Europy. Miejmy, do cholery, jakiś polski akcent.
Zlatan Ibrahimović Jeden z najlepszych graczy turnieju pożegnał się z czempionatem. Zlatan, dwumetrowy i stukilowy wirtuoz, przez trzy mecze ciągnął reprezentację Szwecji. Dawał z siebie absolutnie wszystko i chyba nie ma osoby, która mogłaby mu cokolwiek zarzucić. Zdobył dwie bramki i stał się pierwszym zawodnikiem w historii Euro, który na trzech turniejach zdobył więcej niż jedną bramkę. Jego trafienie w pojedynku z Francją to pewniak do tytułu gola turnieju. „Ibra” to sympatyczny człowiek. Oglądanie, jak jednym machnięciem ręki odrzuca na dwa metry osiemdziesiąciokilowego rywala, daje dziwną satysfakcję. Tak samo jak patrzenie, jak Szwed kradnie bramkarzowi drużyny przeciwnej bidon i jak gdyby nigdy nic sobie z niego pije. Ale to tylko dodatki. Najważniejsze jest to, co Zlatan robi na boisku. A robi naprawdę dużo. Gdyby miał obok siebie bardziej utalentowanych kolegów, walczyłby o najwyższe cele i byłby pewniakiem do wszelkich nagród indywidualnych.
Cristiano Ronaldo – gracz kolejki Parę dni temu Portugalczyka uznaliśmy najsłabszym graczem drugije rundy spotkań fazy grupowej. Teraz as Realu Madryt jest niekwestionowanym bohaterem. W arcyważnym meczu z Holandią zdobył oba gole i zapewnił swojej reprezentacji awans do ćwierćfinału. Poza bramkami CR7 dwa razy trafił w słupek i dwa razy obsługiwał kolegów cudownymi podaniami. Wyobrażacie to sobie? Przy odrobienie szczęścia Cristiano miałby na swoim koncie cztery gole i dwie asysty, a spotkanie zakończyłoby się wygraną Portugalczyków 6:1. Odłóżmy na bok gdybologię, były zawodnik Manchesteru United zagrał znakomicie, koncertowo, idealnie. Tak dobrze, że w sercach jego rodaków odżyły marzenia o tym, że drugi najlepszy zawodnik świata poprowadzi kadrę do wielkiego triumfu. Półfinał jest bardzo realny, prawie pewny. Mecz z Czechami nie powinien być wielkim wyzwaniem dla drużyny Paulo Bento. Jeśli kapitan będzie w formie, Portugalia rozniesie naszych południowych sąsiadów. Na koniec ciekawostka. Tomas Roncero, dziennikarz „Asa”, po spotkaniu z Holandią stwierdził, że Cristiano tym występem zapewnił sobie Złotą Piłkę. Nigdy nie zgadniecie, jakiej drużynie klubowej kibicuje pan Roncero.
Ławka rezerwowych: Stipe Pletikosa, Joao Pereira, Mats Hummels, Andres Iniesta, Mesut Oezil oraz Antonio Cassano.
***
Najlepszy trener – Paulo Bento Szkoleniowiec reprezentacji Portugalii potrafił ustabilizować rozchwianą ekipę, odpowiednio ją zmotywować i sprawić, że wreszcie zagrała ona tak, jak chcieli kibicie. Może i nie wszystko poszło idealnie, ale w końcu nie wszystkie sprawy są zależne od trenera. Rywalami ekipy Bento byli wicemistrzowie świata, a stawką był awans do ćwierćfinału. Nie było lekko, każda formacja portugalskiej kadry musiała dać z siebie wszystko. Udało się jednak chyba głównie dlatego, że motywacja była na najwyższym poziomie. Paulo Bento odwalił kawał dobrej roboty, przekonując gwiazdorów, by grali dla drużyny, i sprawiając, że zawodnicy słabsi poczuli się równie ważni co filary ekipy.
Odkrycie kolejki – Yann M’Vila Defensywny pomocnik Rennes przed początkiem turnieju doznał kontuzji, która mogła nawet wykluczyć go z udziału w mistrzostwach. Na szczęście wszystko poszło dobrze. W drugim meczu fazy grupowej Francuz wszedł z ławki, a wczoraj, w starciu z Ukrainą, był już graczem pierwszego składu. „Trójkolorowi” dostali lanie od Szwecji, ale M’Vili nie można niczego zarzucić. W drugiej linii nie było piłkarza lepszego od niego. Czarnoskóry zawodnik przodował i w odbiorach, i w podaniach do napastników. Teraz mamy prawo sądzić, że Laurent Blanc w ćwierćfinale z Hiszpanią postawi raczej na Yanna niż na bardzo przeciętnego Alou Diarrę.
Antybohater kolejki – reprezentacja Holandii Co tu dużo pisać. Król strzelców ligi angielskiej, król strzelców ligi niemieckiej, dwóch czołowych rozgrywających globu, jeden z najlepszych skrzydłowych świata i dwa gole w trzech meczach? Zero punktów, zero dobrych spotkań. Pojedyncze błyski geniuszu raczej przygnębiały, niż dawały nadzieję. Najgorsze jest jednak to, co teraz, po odpadnięciu, wypływa z holenderskiej szatni. Podobno cała 23-osobowa kadra była jednym wielkim zbiorowiskiem nienawidzących się ludzi. Wesley Sneijder publicznie nawołuje do wykrycia i ukarania kreta przekazującego na zewnątrz tajemnice reprezentacji. Media twierdzą, że zawodnicy wdawali się w bójki ze sztabem szkoleniowym, bardzo głośno i bardzo nieelegancko dopominali się o granie w pierwszym składzie, mówili słowa, których nie da się powtórzyć, i tworzyli nienawidzące się obozy. Nikt tego nie dementuje – to jest najgorsze.
Bardzo kiepski artykuł. Iniesta Kastylijczykiem?
Katalonia by Pana zjadła Panie Piotrze za napisanie
takiej karygodnej bzdury. Jiracek w jedenastce, mimo
iż według Pana nic nie zagrał specjalnego, więc
jest tu lekki paradoks. Strzelił zwycięską
bramkę, to się zgadza, ale zagrał przeciętnie,
tak jak Pan napisał. Do reszty zawodników raczej
przyczepić się nie da, może do antybohatera
kolejki jeszcze, bo Holandia to antybohater tego
turnieju, akurat co do 3 kolejki to pokazała trochę
( nie za wiele) charakteru i akurat w moim odczuciu
można by znaleźć innych antybohaterów np. Pyatov
/ Piatow, optowałbym trochę też za Murawskim, ale
to już przez rozżalanie się nad grą
reprezentacji.
~T
~sru tu tu tu
Na razie na mistrzów pasują Niemcy. 9 pkt. po 3
meczach
~
~qwert
Ramos – gość co powinien wylecieć za brutalny faul
na Mandziukicu z boiska
Podolski – gość który od samego początku gra
piach i nie wiedzieć czemu dalej gra w podstawie.
D
damian
ronaldo i ibra to dobry duet
~
~Lewandowski
Ja obstawiam, że Portugalia zdobędzie majstra.
~
~...
Powinien się tu Obraniak znaleść
~
~michaił
INiesta jest Kastylijczykiem, urodził się niedaleko
Albacete, radze najpierw sprawdzić, później
komentować
~
~BarcaFan
A sprawdź sobie z jakiego regionu pochodzi
Iniesta;-)
To prawda, że przez grę od dziecka w Barcy
utożsamia się go z Katalonią, ale po prawdzie taki
z niego Katalończyk jak z Messiego – ew. przez
zasiedzenie…
I taka ciekawostka; Andres był już zapisany do
szkółki Blancos, ale (na szczęście dla niego i
dla nas) matka go przeniosła do La Masii, gdy
dowiedziała się, że w niewielkiej odległości od
budynku szkółki jest burdel…
~
~!!!
BarcaFan – heh…
Proszę się nie podzszywać, Qwery i Piozon -bardzo
słabe posty
~
~qwert
Ja tylko przedstawiam fakty.
S
szwajc1212
Ja myślę że jest osoba która mogła by pogodzić
Ronaldo i Messiego w walce o to trofeum . Tylko że
jego klub nie robi mu reklamy a prawda jest taka że
rozgrywa wielki sezon . Zobaczymy po euro dla
ułatwienia dodam że nie jest to Niemiec ;).
~
~Hambek
I tak kochanie wiemy o kogo chodzi ; * Lucas odpada,
Neymar odpada, Reus odpada, Eriksen nie jest zły ale
mimo wszystko to nie to… można strzelać i
strzelać, lecz być pewnym celnego strzału sie nie
da. Swoją drogą tym razem powinien dostać rzeluś
trofeum.
S
szwajc1212
buuu
~
~!!!
O kim mówisz kolego? Co do postu wyżej to racja
Lucas i Neymar szans nie mają Reus grał świetnie
(ale moim zdaniem i tak lepiej grał Kagawa) Co do
Eriksen’a to ligi typu Holenderska nigdy nie są
brane pod uwage.. I z żelusiem prawda i jeszcze
jedno chyba nie przez rz :)
S
szwajc1212
Kampania wyborcza pomiędzy zawodnikami przypomina
trochę tą rodem ze stanów zjednoczonych pomiędzy
demokratami a republikanami czyli chwalimy swojego a
bagatelizujemy drugiego tak jak by inni nie istnieli
. Jeszcze nigdy w piłce nożnej nie było tyle
socjotechniki a kiedy nawet w przeszłości Michael
Ballack czy Deco zajmowali drugie miejsce w boju o
złotą piłkę nikt ich tak nie prześmiewał
.Dzięki tej metodzie są też odpowiedzi takie jak
że Messi ze swoją reprezentacją po dwóch
kolejkach zajmował trzecie miejsce i gola nie
strzelił a byli przecież gospodarzami . Kogo to
wtedy obchodziło ? Liczyły się dokonania a nie to
co się nie udało . Teraz się patrzy na ilość
goli i asyst zapominając że w przeszłości złotą
piłkę dostawali tacy zawodnicy jak Fabio Cannavaro
. Gianluigi Buffon na przykład dostawał nagrodę za
najlepszego gracza ligi mistrzów pomimo tego że
snajperem też nie jest . Celowo pisze to przed
dzisiejszym meczem bo nie wiem co się stanie ale
świetny sezon i godny uwagi rozgrywa też Petr Cech
tylko przez jałowy spór o super snajperów zapomina
się o innych graczach !
ps nie jestem fanem Chelsea a nawet ich nie lubię .
~S
~Fan Szczęsnego
Moja jedenastka fazy grupowej :
1 M. Neuer
2 J.Boateng
3 Pepe
4 D. Perquis
5 F. Contraeo
6 Dzagojew
7 S. Gerrard
8 A. Iniesta
9 C. Fabregas
10 F. Torres
11 M. Gomez
rezerwowi
1 P. Tytoń
2 I. Casillas
3 M. Hummels
4 St Ledger
5 J. Terry
6 A. Cole
7 J. Błaszczykowski
8 Xavi
9 C. Poulsen
10 R. Lewandowski
11 T. Wallcot
12
~K
~I kill someone............
Panie Piotrze, niech pan oglądnie mecz Hiszpanów
jeszcze raz i popuka się w czoło, ponieważ Pique
grał zdecydowanie lepiej od Ramosa. Pique nie pełni
role żadnego tam „pomocnika”. Gra pierwsze skrzypcę
i to trzeba zauważyć. Nie twierdze że Ramos nie
powinien się tu znaleśc, acz uważam, że Pique tu
miejsce powinien mieć obowiązkowe.