Kolejna edycja najbardziej prestiżowych rozgrywek Ligi Mistrzów już za nami, pora więc na wszelakiego rodzaju podsumowania. Po wielu pozytywach warto pochylić się nad tymi, którzy na przekroju całego sezonu LM rozczarowali.
Gianluigi Buffon (Juventus Turyn) – „Stara Dama” w całej fazie grupowej nie zachowała ani jednego czystego konta. Grupa, w której się znalazła, była wymagająca, ale w starciach z Kopenhagą można było wymagać od podopiecznych Antonio Conte lepszej gry. Buffon jest chodzącą legendą włoskiej piłki dzięki temu, że nie raz potrafił wygrać mecz dla swojej drużyny – czy to dla „Juve”, reprezentacji Włoch czy też dla Parmy. Tym razem tego zabrakło więc zabrakło również drużyny z Turynu w następnej fazie LM.
Domenico Criscito (Zenit St.Petersburg) – Rosyjski gigant, pomimo awansu do 1/8 finału LM, totalnie rozczarował. Patrząc na ilość wpompowanych pieniędzy i na wynik, można było oczekiwać więcej – dwa wygrane mecze z ośmiu mówią same za siebie. Utalentowany Włoch zagrał równie rozczarowujący sezon, jak klub który reprezentuje. Dowodem na to jest fakt, iż lewy obrońca nie pojedzie na mundial w Brazylii, a Cesare Prandelli między wierszami przyznał, że to przez słabe występy Criscito w Lidze Mistrzów.
Philipe Mexes (AC Milan) – Milan ledwo awansował do 1/8 finału Ligi Mistrzów, a tam jego słabą formę wypunktowało Atletico. Mexes, kiedyś solidny filar obrony AS Romy, teraz znajduję się na wylocie z San Siro. Francuz również nie pojedzie na mundial do Brazylii. Mexes źle się ustawiał, nie asekurował kolegów, a zwinni napastnicy mieli łatwiej niż zwykle z przejściem Francuza. Oglądając Mexesa w tym sezonie, należy zadać sobie pytanie, czy jest on dalej w stanie grać na najwyższym poziomie, czyli w LM.
Felipe Santana (Schalke 04 Gelsenkirchen) – jest w głowach kibiców głównie dzięki trafieniu z Malagą na 3:2 jeszcze z zeszłego sezonu, gdy był piłkarzem BVB. Na Arena Auf Schalke Brazylijski stoper gra jednak mocno poniżej oczekiwań. Ma podobne warunki fizyczne jak wymieniony przed chwilą Mexes, więc i przy słabej formie ma podobne problemy – niska zwrotność, słabość w odbiorze piłek i mierny poziom rozegrania akcji od tyłu. Jeśli ktoś oglądał dwumecz Schalke z Realem Madryt, to wie, czemu stoper Schalke jest na tej liście.
Xavi (FC Barcelona) – na pewno nie można odmówić Hiszpanowi ogromnych możliwości, doświadczenia i umiejętności, jednak w tym sezonie Xavi we wszystkich rozgrywkach zanotował regres w porównaniu z wcześniejszymi sezonami. Widać po grze, że Hiszpan ma już 34 lata. Tylko pięć asyst w całym sezonie dobitnie to pokazuje.
Mesut Oezil (Arsenal Londyn) – kto wie, jak potoczyłby się dwumecz między Arsenalem a Bayernem, gdyby Ozil trafił z jedenastu metrów na początku pierwszego meczu w Londynie. Później, jak wiemy, było tylko gorzej. Z czasem i z kolejnymi porażkami wielu ekspertów zaczęło kwestionować wpływ Niemca na drużynę. Wielu fanów właśnie jego obarcza winą za porażkę. Sygnałem do ataku dla krytyków jest brak zaangażowania w grze obronnej w czasie meczach i charakterystyczne człapanie.










