Najważniejszym wydarzeniem 4. kolejki T-Mobile Ekstraklasy była na pewno porażka Legii Warszawa z Ruchem Chorzów. W końcu wygrał również Lech Poznań, a lokatę lidera objął Górnik Zabrze. Ze świetnej strony pokazała się Lechia Gdańsk. Te mecze wyłoniły kilku bohaterów, którzy zdecydowanie zasłużyli na miejsce w jedenastce kolejki. Za najlepszych zawodników na pewno można uznać Przemysława Kaźmierczaka ze Śląska i Łukasza Surmę z Ruchu Chorzów.
Bramkarz:
Michał Gliwa (Zagłębie Lubin) – w 4. kolejce kilku bramkarzy pokazało się z dobrej strony, jednak właśnie będący ostatnio w ogniu krytyki Gliwa miał najwięcej okazji, aby udowodnić, że nadal jest dobrym bramkarzem. W nudnym meczu z Podbeskidziem nie miał dużo roboty, jednak gdy już „Górale” zagrozili jego bramce, spisywał się bez zarzutu.
Obrońcy:

Marek Szyndrowski (Ruch Chorzów) – Ruch Chorzów wzbudził sensację, pokonując na własnym stadionie Legię Warszawa. Zadziwiła przede wszystkim gra defensywna podopiecznych Jacka Zielińskiego. Prym w tej formacji wiódł właśnie Szyndrowski. 32-letni obrońca raz po raz rozbijał ataki mistrza Polski i w dużej mierze dzięki niemu Ruch zdobył niespodziewanie trzy punkty.
Arkadiusz Głowacki (Wisła Kraków) – Wisła pechowo zremisowała z Jagiellonią, tracąc bramkę w ostatniej minucie. Jednak obrona podopiecznych Franciszka Smudy wyglądała całkiem dobrze, a to głównie za sprawą stopera – Arkadiusza Głowackiego. Były reprezentant Polski wykazywał się spokojem i pewnością w interwencjach, pokazując swoje ogromne doświadczenie.
Krzysztof Król (Piast Gliwice) – obrońca Piasta w ostatnim meczu kolejki był najlepszym zawodnikiem swojego zespołu. Jako lewy obrońca dobrze spisywał się w obronie, często włączał się do akcji ofensywnych, a zwieńczeniem dobrego występu był gol strzelony w pierwszej połowie spotkania.
Paweł Olkowski (Górnik Zabrze) – jedno z większych zaskoczeń początku sezonu. Młody obrońca niemal w każdym meczu pokazuje swój ogromny potencjał i wyrasta na kluczową postać zespołu. W meczu z Widzewem robił, co chciał, z zawodnikami z Łodzi.
Pomocnicy:
Łukasz Surma (Ruch Chorzów) – były kapitan Legii Warszawa zniszczył swój były klub. Najpierw miał spory udział przy bramce Grzegorza Kuświka, a pięć minut później sam strzelił gola, który – jak się później okazało – dał Ruchowi trzy punkty. Jak widać, mimo wieku nadal potrafi grać na wysokim poziomie.
– Śląsk nie radził sobie na wyjeździe z Pogonią Szczecin. Przegrywał już 0:2 i wtedy do roboty wziął się były pomocnik FC Porto. Najpierw strzelił kapitalną bramkę, gdy przyjął piłkę w polu karnym i mimo asysty obrońców przepięknie uderzył z przewrotki, a następnie w końcówce długim podaniem obsłużył Tomasza Hołotę, który ustalił wynik spotkania.











