Najważniejszym wydarzeniem ostatniej kolejki, oprócz oczywiście potknięcia Realu Madryt, było sześć goli wbitych przez piłkarzy Rayo bezradnej Osasunie. Nic więc dziwnego, że na gracza tej rundy spotkań wybraliśmy przywódcę bandy z Vallecas, Michu Pereza.
Vicente Guaita – czyste konto na Bernabeu. Bardzo dużo parad. Bardzo dużo interwencji, po których wszyscy kibice zgodnym chórem krzyczeli „ojejku!”. Unai Emery ma sporo problemów personalnych, ale o obsadę bramki nie musi się martwić. Ma dwóch światowej klasy specjalistów i przed każdym spotkaniem może rzucać monetą, by zdecydować, który z nich będzie grał.

„Tito” Roman – jeśli boczny obrońca zdobywa gola i zalicza asystę, to trzeba skurczybyka umieścić w jedenastce. „Tito” to jeden z tych zawodników Rayo, którzy jeśli będą chcieli, bez najmniejszego trudu znajdą za kilka miesięcy nowego, zdecydowanie bogatszego i pewniejszego pracodawcę.
Fernando Amorebieta – partidazo wenezuelskiego Baska. Obok siebie miał Borję Ekizę, czyli stopera numer cztery w talii Marcelo Bielsy, ale na murawie nie było widać braku zgrania. Wręcz przeciwnie – obaj panowie świetnie się uzupełniali. Borja miał aż 16 odbiorów, a Fernando był po prostu Fernandem.
Carles Puyol – nie dość, że zdobył bramkę, to jeszcze robił dużo rzeczy właściwych Puyolom. Szalenie efektowne wślizgi, bloki, walka bark w bark, omiatanie murawy włosami… Nie sposób nie zadać sobie pytania, czy aby Carles nie grał tak dobrze, bo obok siebie nie miał niepewnego Pique, tylko spokojnego i opanowanego Mascherano.

Jordi Alba – nominacja zbiorowa. Katalończyk ma podzielić się nią z Adilem Ramim. Obaj defensorzy Valencii odwalili w spotkaniu z Realem kawał dobrej roboty, powstrzymując huraganowe ataki gospodarzy. Jordi, który ostatnio zaliczył kilka marnych występów, chyba przeradza się w Jeremy’ego Mathieu, czyli piłkarza, który naprawdę dobrze gra tylko wtedy, gdy rywalem jest drużyna z absolutnej światowej czołówki.
Benat Extebarria – bramka w meczu z Villarrealem była tylko wisienką na torcie. Bask znów pokazuje, dlaczego kilka miesięcy temu bardzo chcieli go kupić śniący o potędze właściciele Juventusu Turyn. Znakomicie gra ten chłopak.
Isco Alarcon – kolejny popis wychowanka Valencii. Bramka w starciu z Racingiem i dużo gry znamionującej najwyższą klasę. Co tu jeszcze napisać… Czekamy na pierwsze powołanie do „La Seleccion”.












