W świątecznej kolejce T-Mobile Ekstraklasy wielu zawodników zasłużyło na miejsce w naszym zestawieniu. Tak naprawdę mieliśmy spory problem z ustawieniem formacji, w której moglibyśmy umieścić wszystkich graczy, którzy na to zasłużyli. Z tego powodu postawiliśmy na 3-5-2, ponieważ piłkarze z drugiej linii zaprezentowali się świetnie. Kandydatów było bez liku, dzięki czemu był to pozytywny ból głowy. W naszej jedenastce kolejki znalazło się aż czterech zawodników Lecha Poznań. Podsumowując, święta w dobrym humorze mogli spędzić piłkarze: Górnika Zabrze, Legii Warszawa, GKS-u Bełchatów, Ruchu Chorzów i wspomnianego Lecha, którzy wygrali swoje spotkania.
Bramkarz:
Jasmin Burić (Lech Poznań) – postawiliśmy na bramkarza „Kolejorza”, choć kandydatów było kilku. Wystarczy wspomnieć o Zubasie, Słowiku czy Kuciaku. Burić miał kilka świetnych interwencji, dzięki czemu Lech zagrał na zero z tyłu. Parada przy strzale głową Hernaniego to wielka klasa.
Obrońcy:

Adam Danch (Górnik Zabrze) – kapitan Górnika wreszcie zagrał na miarę swoich umiejętności. Zdecydowanie najlepszy mecz tego piłkarza w rundzie wiosennej. Pewny w obronie, zaliczył wiele udanych przechwytów. Do tego zdobyta bramka. Pewny kandydat do naszego zestawienia.
Marcin Kamiński (Lech Poznań) – ten piłkarz mimo młodego wieku zaliczył już kilka wzlotów i upadków. Nie zawsze prezentuje równą formę, jednak w meczu z Pogonią Szczecin zaliczył udany występ. Co warto podkreślić, zdobył pierwszą bramkę, która z pewnością uspokoiła grę lechitów. Przy trafieniu zachował się jak prawdziwy napastnik, ze stoickim spokojem umieszczając piłkę w siatce.
Adrian Basta (PGE GKS Bełchatów) – już kilka razy był bliski jedenastki kolejki. Tym razem to się udało. Piąty mecz z rzędu bez straty gola to wielkie osiągnięcie. Bełchatowianie dzielnie stawili czoła mistrzowi Polski, a wielki w tym udział miał Basta.
Pomocnicy:
Gergo Lovrencsics (Lech Poznań) – Węgier zanotował udany występ, raz po raz szarżując na skrzydle. Świetnie zagrał do Teodorczyka, jednak ten trafił w słupek. W drugiej połowie zaliczył asystę, przytomnie podając do Aleksandara Tonewa. Szkoda, że Gergo nie potrafi ustabilizować formy, przez co wciąż przeplata świetne mecze takimi, które należy pozostawić bez komentarza.
Adrian Błąd (Zagłębie Lubin) – zastąpił lidera drużyny, Szymona Pawłowskiego, i spisał się znakomicie. Choć jego zespół przegrał z Ruchem, pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Dwie bramki mówią same za siebie. Jedyny minus to dwie żółte kartki, a w konsekwencji czerwona. Tym meczem udowodnił, że zasługuje na miejsce w pierwszym składzie.











