W ostatnim meczu 1/8 finału Pucharu Polski Jagiellonia po rzutach karnych pokonała Lechię Gdańsk 5:4. Po regulaminowym czasie i dogrywce był remis 2:2.
Obie drużyny rozpoczęły bardzo spokojnie. Ani Jagiellonia, ani Lechia nie forsowały tempa, ale to gospodarze byli częściej przy piłce. W 7. minucie po składnej wymianie futbolówki z prawej strony dośrodkowywał Kupisz, lecz strzał Dzalamidze był zdecydowanie za słaby. Jagiellonia inicjowała atak pozycyjny, ale rozgrywanie piłki wychodziło jej tylko do 40. metra przed bramką Kanieckiego. Bliżej było już gorzej. W pierwszych piętnastu minutach żadna ekipa nie zdołała poważnie zagrozić rywalowi. Gra ożywiała się w drugim kwadransie pierwszej połowy. W 17. minucie Alexis zacentrował na szósty metr i niewiele brakowało, aby Smolarek doszedł do pozycji strzeleckiej. Trzy minuty później piłkarz już w pełni mógł wykorzystać swoje umiejętności. Po raz kolejny Alexis pociągnął prawym skrzydłem, zdołał dośrodkować w pole bramkowe, a tam Smolarek głową pokonał Kanieckiego. Była to premierowa bramka Ebiego w zespole z Białegostoku.

„Jaga” poszła za ciosem i dalej atakowała. Cztery minuty po strzelonej bramce Smolarek miał kolejną sytuację, ale tym razem Kaniecki nie dał się pokonać. W 29. minucie odgryzła się Lechia. Na pozycję wybiegł Wiśniewski i mając przed sobą tylko Słowika, nie zdołał go pokonać. Bramkarz gospodarzy wybił piłkę na rzut rożny. Lechiści zdołali jednak doprowadzić do remisu już minutę później. Strzelcem gola okazał się… Kupisz. Machaj dośrodkowywał z rzutu rożnego, a pomocnik „Jagi” tak niefortunnie interweniował głową, że umieścił futbolówkę we własnej bramce. Kupisz się tą sytuacją nie podłamał i już w 32. minucie dał Jagiellonii prowadzenie. Skrzydłowy gospodarzy wykorzystał dobrą centrę z rzutu wolnego i będąc zupełnie niepilnowany, skierował piłkę do siatki Kanieckiego.
Mecz stał się bardzo szybki. Trzy minuty po drugiej bramce dla „Jagi” Pazdan w ostatniej chwili zastopował szarżującego Machaja. Gdyby nie to, pomocnik Lechii miałby przed sobą już tylko Słowika. W 40. minucie dobrą piłkę do Smolarka zagrał Bandrowski, ale z interwencją zdążył Madera i wybił futbolówkę na rzut rożny. Do gwizdka kończącego pierwszą połowę zawodnicy obu drużyn, mimo szczerych chęci, nie zdołali zmienić wyniku. Na przerwę białostoczanie schodzili z prowadzeniem 2:1.
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego strzału Plizgi. Kaniecki jednak skutecznie interweniował. W 48. minucie po rzucie rożnym dla Lechii dobrze głową strzelał Ricardinho, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. Cztery minuty później ładnie z rzutu wolnego przymierzył Machaj. Po jego uderzeniu futbolówka nieznacznie minęła jednak spojenie słupka z poprzeczką. Aktywny był Dzalamidze, który próbował uruchomić któregoś z partnerów.












