Od nieudanego startu Włochów w finałach piłkarskich mistrzostw świata minął już prawie miesiąc. Jeszcze dziś, pytając przypadkowego Włocha o występ swojej reprezentacji podczas tego turnieju, odpowie jednym słowem: „klęska”. Ci bardziej rozgoryczeni, odpowiedzą: „to była śmierć włoskiej piłki”. W sporcie już tak jest, że kiedy potęgi upadają, szybko trzeba je odbudować. Nowym konstruktorem włoskiego imperium został Cesare Prandelli. Jaką drogę obierze szkoleniowiec pełniący od niedawna funkcję selekcjonera „Squadra Azzurra”?
Jedenaście trumien
Przed mistrzostwami świata we Włoszech panował umiarkowany optymizm. Reprezentacja Italii w tym roku nie zaznała smaku zwycięstwa. Remisy z Kamerunem i Szwajcarią oraz porażka z Meksykiem chluby nie przynosiły. Pocieszano się wyświechtanym powiedzeniem, że reprezentacja Włoch to drużyna turniejowa. Lippi obiecywał, że na turnieju zobaczymy prawdziwą Italię z lwim pazurem. Jak się okazało zobaczyliśmy starego, wyleniałego kota. „Squadra Azzurra” grała futbol siermiężny. Jej jedynym pomysłem było wrzucanie piłki w pole karne z nadzieją, że ta spadnie na głowę Iaquinty, bądź Gilardino. Mistrzowie świata sprzed czterech lat popełniali błędy, które nie powinny się przydarzyć nawet piłkarzom występującym w rozgrywkach regionalnych. Patrząc na poczynania całej drużyny można było odnieść wrażenie, że ci zawodnicy znaleźli się na boiskach RPA przypadkowo. Remis z Nową Zelandią oraz porażka ze Słowacją to jedne z największych sensacji mistrzostw. Nic dziwnego, że włoska prasa nie pozostawiła na swoich reprezentantach suchej nitki. Dzień po porażce z podopiecznymi Władimira Weissa, dziennik „Il Giornale” na pierwszej stronie zamieścił rysunek boiska, na której zostało przedstawionych jedenaście trumien. Marcello Lippi został nazwany dupkiem. Tak wyglądała rzeczywistość po tragedii. Ktoś musi posprzątać cały bałagan. Tym kimś ma być Cesare Prandelli.
Puzzle Prandellego

Były szkoleniowiec Fiorentiny został zaprezentowany mediom na początku lipca. Na swojej pierwszej konferencji prasowej powiedział: – Kiedy prezydent włoskiej federacji zaproponował mi tę funkcję, nie zawahałem się ani przez moment. Czeka mnie największe sportowe wyzwanie. Mam pomysł jak jemu sprostać. Zaznaczam, że nie istnieje jedna, skuteczna recepta. Wierzę jednak, że ciężką pracą osiągniemy sukces.
Przy okazji Prandelli ogłosił nazwisko kapitana. Sukcesorem Fabio Cannavaro został Gianluigi Buffon. Pierwsza decyzja nie spotkała się z kontrowersjami, lecz kolejne mogą być różnie przyjmowane. Spekuluje się, że Prandelli oprze trzon kadry na swoich podopiecznych z Fiorentiny. W obronie na lidera kreowany ma być Alessandro Gamberini, a w drugiej linii dzielić i rządzić ma Riccardo Montolivo. Ten drugi podczas mistrzostw świata spisywał się naprawdę nieźle i widać, że 25-latek ma potencjał, by w przyszłości stać się liderem swojej reprezentacji. Największą ciekawość budzą powołania dla napastników. Opinia publiczna domaga się, aby w kadrze znalazło się miejsce dla Antonio Cassano oraz Mario Balotellego. Wszystko wskazuje na to, że Prandelli ugnie się pod presją i ta dwójka niepokornych piłkarzy w najbliższym czasie otrzyma swoje szanse. Ponadto pewniakiem do gry w kadrze jest Fabrzio Miccoli, czyli waleczne serce Palermo. Nowy selekcjoner przyznaje, że chce zbudować drużynę, która będzie miała swoją własną tożsamość, a także charakter. Trójka wymienionych napastników bez wątpienia słynie ze swojego temperamentu. Zadaniem Prandellego będzie ich ujarzmienie.










